Od lat używamy jako głównego displeja w domu plazmy Panasonica, jakaś Viera ze średniej półki sprzed lat, całkiem całkiem wielu (
nieco ją widać było). Stąd od ładnych paru lat chodziły za nami pomysły na większe, lepsze, fulhade i trzyde wynalazki, w plaźmie i najlepiej Viera. Ale takie lepsze to nadal kosztują jakieś pieniądze, a zawsze były pilniejsze wydatki (tłumacząc na ludzki - jakiś samochód warto by), tudzież nie pomagało, że stara Viera ciągle działa tiptop, nic jej się nie wypaliło czy uszkodziło przez lata; nawet transport do SCO zniosła spoko.
Stąd pomysły na Vierę GT (haha!) czy może nawet VT (BUAHAHAHA!!1) kołatały się gdzieś w tle pomyślunku, ale na zasadzie podobnej jak lexus V8 czy wycieczka do Japonii - w zasadzie, możliwe, w zasadzie, szkoda kasy i po co to komu.
Ale marketingowe szatany znają sposoby na ludzi, którzy zastanawiają się, wahają i wizualizują dany produkt zbyt długo - złośliwie postawili w przejściu w Tesco plazmy Viera, z dolnej półki, non-fullHD, non-3D, golce, że tak powiem; za to 50" i w niskiej cenie. No dobra, bardzo niskiej.
Więc już pół godziny później dowiedziałem się, że jestędebilę, bo jakoś umknęło mi, że używamy średniego jeepa, a przecież średnie jeepy słyną z tego, że mają bagażnik policzony na włożenie monitora 19" ale nie fabrycznie opakowanego 50". Klasyczny dylemat pierwszego świata, dobrze, że pudło wlazło, z trudem i nieco pod kątem.
Po przemeblowaniu i przestawieniu wszystkiego przez weekend itd itp. zacieszamy się bardzo przyjemną ścianą z obrazem (bo pokój za wielki nie jest). Rzecz jasna, do naprawdę porządnego displeja brakuje mu parę megapixeli i jakiś 1000 funtów, ale zdaje się, że jak dla nas (i naszych źródeł ruchomych obrazków...) wystarcza.
Przy okazji kontrolnie zrobiłem maratonik całego Matrixa (starzeje się ten film, oj, starzeje; ale nie jest zły, jest nadal ok) i na deser Avatara (bardzo ładny film, choć nadal nieco wkurza Pocahontas i "Tańczący z wilkami" w kolorze blue).
BTW co się zmieniło przez 15 lat to fajnie przypomniała mi żona - wspominając
dialog z niezłej komedii "Nothing to Lose". Co ciekawe, dosko wyparłem i założyłbym się, że mówili tam o 60" a może i 65", no bo przecież cóż znaczy 50", każdy se może w tesco taki kupić.