...czyli same cudowności - brak debilnych choinek, obżarstwa, bieganiny i całego tego cyrku skrzyżowanego z wariatkowem. Tylko wolne, no i rodzina.
A że wolne jest tu bardzo wolne i nie mam co robić, gdyż nawet jedyny samochód w którym mógłbym podłubać, gdzieś zapodziałem, więc zalegamy i przeważnie oglądamy filmy, a co jeden to dziwniejszy.
Pomijając jakieś ekstremalne wypadki typu cały sezon "Pingwinów z Madagaskaru" czy "Top Gear", wpadło trochę rzeczy normalnych, tudzież niechcący zrobił się maraton zakręconych westernów. Ale może po kolei.
"True Lies" znowu - znowu dowód, że to jedna z najlepszych komedii sensacyjnych ever, i że Cameron miewał momenty.
"Now you see me" - dla mnie premiera, fim niezły, może nie wybitny, ale spoko. Fajna obsada, fajne zagrywki, fajnie skręcone - szkoda że fabuła nieco licha, ale całość może być.
"Monsters University" - dla mnie premiera, słabowita. Może nie tragedia, ale od "Monsters Inc" znacznie słabsze.
"Wreck It Ralph" - z każdym obejrzeniem ten film umacnia mi się na szczycie zachodniej animacji za ostatnie lata, w rejonach "Shreka", "Odlotu" czy "Wally-e'go".
"Man of Steel" - bardzo dobry. Ale nie jak na film, tylko jak na "Supermana". Nolan/Snyder wspięli się na wyżyny, żeby z tego krapowatego pomysłu i komiksu coś wycisnąć, i trzeba im oddać, że wyszło nienajgorzej.
i na deser festiwal chorego westernu:
"Lone Ranger" - (premiera) - żenuacja. Jak dla mnie totalne niezrównoważenie (na raz po-mo, serio, dla dzieci, dla bogini wie kogo? rili?) i dłużyzny. Pewnie mógł to być dobry film, jakby przemontować go nieco.
"Cowboys & Aliens" - z każdym obejrzeniem lepszy, oczywiście, jak na komiks, ale jednak lepszy. A nawet całkiem dobry.
"The Quick and the Dead" - tylko Sam Raimi potrafi tak przegiąć film (no dobra, jeszcze ci, którzy się od niego nauczyli, jak Rodriguez), że nie wiadomo, czy podziwiać film, czy po-mo, i kiedy śmiać się i/lub płakać z tego co w filmie, a kiedy z filmu. Ale zabawa przednia.
Cóż, prawie tydzień wolnego jeszcze, więc będzie wiecej filmów. A jak się znudzę, to może więcej programowania czy czytania, może.
Antyświęta są super.