Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2013-10-21, poniedziałek
Tagi:  unrealpolitik, hejt, przemysł     
___________________________________

Rozbawia mnie od czasu do czasu narzekanie generała publicznego, a także chumanistów czy dziennikarzy, na technokrację, na te różne normy, prawo, decyzje dyktowane przez bezduszną Unię, specjalistów, technokratów.

Tak jakby kiedykolwiek istniała technokracja czy naukowcy naukowo rządzili. Przecież nawet w Chinach, ZSRR itp. jej nie było i nie ma.

Zapamiętać raz na jutro - w obecnym ustroju, przy obecnej kulturze i cechach ludzi, nie istniała i nie istnieje żadna możliwość, żeby decyzje polityczne czy społeczne czy społeczno-ekonomiczne były podejmowane nie tylko technicznie czy naukowo, ale nawet racjonalnie czy pragmatycznie.

Oczywiście, od wszelkich racjonalności czy naukowości zawsze ważniejsza była i będzie ideologia (jaka, to najmniej ważne) - ale mam wrażenie, że za ostatnie 100 lat osiągnęliśmy w kulturze Zachodu taki poziom omnipotencji, że osiągnięcie celu ideologicznego się ORDYNUJE, a nie planuje czy rozważa. I nie ważne czy idzie o wprowadzenie demokracji, dobrobytu, wolnego rynku, ekologii; budowę autostrad czy budowę zbiorkomu; czy o zniknięcie alkoholu, narkotyków, porno czy co tam właśnie ideologia zaordynowała do zniknięcia.

Ponieważ przeciętny decydent jest tylko człowiekiem, a człowiek, to hoho, brzmi dumnie a nawet na Księżyc doleciał, stąd nie ma żadnego miejsca na technokrację, z pytaniem o cel, środki, pragmatykę, praxis, itd itp. i szczególnie - o zmianę nie tylko środków czy praxis, ale też celów. I zrozumienia, że nie można "wygrać" prohibicji narkotyków czy wojny w Afganistanie czy religinie zniknąć prezerwatyw czy wyczarować ekologię dla społeczeństwa konsumpcyjnego Zachodu. Bo przecież jeśli zaordynujemy ekologię czy demokrację w Afganistanie, no to ona już w 90% jest, trzeba tylko dopacować szczegóły.

Tylko, że nie - bo tak nie działa inżynieria, i technokracja też, jako jej szczególny przypadek.

Co nie przeszkada kolejnym CEO, posłom, biskupom, prezydentom i władcom trwonić uogólnione zasoby w pogoni za mrzonkami.

A może nie mają innego wyjścia - gdyż to są mrzonki, które ich wyniosły do władzy; więc tak długo sa u władzy jak długo prezentują szybkie, łatwe, proste i zdecydowane rozwiązania skomplikowanych problemów. Co oczywiście generuje sprzężenie głupoty i ignorancji między władzą a społeczeństwem, społeczeństwem a władzą.

Wydaje mi się, że bardzo łatwo poznać, kiedy będzie prawdziwa technokracja - wtedy, kiedy władza będzie mogła przyznać się do grubego błędu i nie straci mandatu zaufania i nie spadnie w społeczny niebyt. Bo elementem pragmatyki i inżynierii jest podejmowanie ryzyka i błędu, i zmiana planów i nawet celów. Ale do tego ani społeczeństwa, ani generowana przez nie władza jeszcze długo nie dorosną; może wręcz - nigdy.

(Notkę sponsoruje głupawka po lekturze o dyrektywie RoHS i okolicach, czyli wycofaniu ołowiu z elektroniki powszechnego użytku. Co stanowi 2% zużycia ołowiu i praktycznie nic nie znaczy w sensie eko-śmietniskowym czy zdrowotnym w porównaniu choćby z akumulatorami czy, raczej już tylko w drugim-trzecim świecie, farbami na ołowiowych pigmentach. Ale oczywiście, nie przeszkodziło to zaordynować sprzedawania wam leganie złomu. Och, przepraszam, przecież twierdzi się, że jest ok, i wszyscy już opanowali technologię bezołowiową i jest git. A wyłączenia z dyrektywy dla telekomu, serwerów i ruterów, militariów, medycyny, to tak tylko, eee, bo ponieważ ale o. Zresztą, te wyłączenia są mało ważne, bo mało kto produkuje ten sam stuff w dwu wersjach, RoHS i nie-RoHS, więc nawet wojsko czy szkieletówka Internetu będzie musiała pogodzić się z pewnymi, eee, niedogodnościam i awaryjnością. Ale ideololo ciałem się stało, chwała Panu.)





Mon, 21 Oct 2013 08:36:46
Obawiam się, że moja śliczna waga kuchenna zepsuła się po 2 latach i 2 miesiącach od kupienia właśnie z powodu RoHS.
Albowiem waga ma trzy wyświetlacze - od zegara, temperatury i od ważenia i właśnie ten od ważenia nie działa.

Boni avatar Boni
Mon, 21 Oct 2013 09:45:42
@RoHS

No w kontekście dziwnych zjawisk, to RoHS jest zaprawdę mało zabawny. Już nawet pomijając, że nadal połowa przemysły nie umie lutować RoHSem (BTDT), a druga połowa ma tylko kwity i oszukuje.




 

Engine: Anvil 1.08   BS