Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Wgląd w błąd - Lem (5)
Wed, 28 Oct 2026 22:42
14g jest jeszcze do przyjęcia, szczególnie w warunkach...

Codiac - Muza (63) - AltCeltic
Sat, 24 Oct 2026 15:10
Jak już dawno ustaliliśmy, nasze gusta muzyczne nieźle...

JoP332 - AI ślurp (1)
Tue, 20 Oct 2026 10:41
Branża literacka to już zombie, które się toczy siłą...

Boni - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 16:27
Och, to drobiazg :/ bo jednak LLMy i tłumaczenia to dosyć...

JoP332 - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 15:43
@„ Jest taniej, szybciej, ch...jowiej” To, co się w...

Boni - Muza (63) - AltCeltic
Mon, 19 Oct 2026 08:49
@Greg Spoko kawałek, ale ja bym go nie dodał, bo go...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja  Wpisy  Losowo  Autor  Rejestracja 




Autor: Boni
Kiedy: 2013-06-29, sobota
Tagi:  varia, muza     
___________________________________

Jest coś niesamowicie smutnego w tym, jak nowe formy komunikacji i nowa infrastruktura jest zawłaszczana przez stare zjawiska, np. marketingu, co objawia się na przykład jako "Jest coś niesamowicie przywiązującego w serwisach crowdfundingowych."

Bo przecież w istocie żebranie za funduszami w crowdfundingu nie zmieniło się wiele od żebrania za funduszami na ulicy 100 lat temu, tylko ulica jest wirtualna i większa.

A co się zmieniło? Marketing stojący za przywiązaniem darczyńcy jw. (bo nie wrzucił anonimowego funta do nieznajomego kapelutka, tylko dający się prześledzić funt - więc nieznajomej-znajomej, bo w sieci wszyscy myślą, że się znają, i jest ślad kto komu i na co wrzuca funta), za poczuciem przynależności do Grupy Fanów Fundującej Płytę, za impaktem w rozpowszechnianiu, wygenerowanym przez sam fakt ogłoszenia czegoś na crowdzie, plus info szeptane, plus odbicia w innych mediach.

Bo przecież nie idzie tu o fundusze na wydanie płyty indie, przecież na to wystarczy sprzedać samochód, nawet jeśli to Mini, czy odłożyć/pożyczyć tu czy tam parę groszy - idzie o zbyt, o rozgłos, o rozpowszechnianie, o tysiące, dziesiątki tysięcy lajków i klientów, o rynek. Więc o marketing.

A to mnie smuci, jako zataczanie koła do XIXw ogłoszeń gazetowych o zbiórkach na zbożny cel, czy podobnych ogranych chwytów. Pewnie głupi jestem, że po nowych mediach i po nowych czasach spodziewałem się czegoś innego i nowego - przecie ustrój i ludzie są tacy sami jak w XIXw...

Skądinąd płyta będąca pretekstem do notki niezgorsza, normalny poziom Ladytron/Marnie, z paroma perełkami, jak "Hunter".



Więc dobrze, że powstała, ale nie wiem, czy w najszczęśliwszy sposób - bo jeśli trzymać się analogii crowdfundingu z XIXw. ogłoszeniem gazetowym o zbiórce na sierotę, to może i gazetę skutecznie i ciekawie zastąpił net, ale zamiast kółka rotariańskiego zbierającego kasę na biednych dobrych muzyków jest teraz obłożona copyrajtami, licencjami, managerami, prawnikami i pijarem firma PledgeMusic.com Limited.








 

Engine: Anvil 1.08   BS