NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2013-03-24, niedziela
Tagi:  muza     
___________________________________

..czyli chyba najlepsze, co zdarzyło się tej "wiosny", czyli trzynasty studyjny album Depeche Mode, "Delta Machine".

Choć w pierwszym słuchaniu wydawało się, że cienko, i eee tam, jakieś popłuczyny po "Exciter" i w ogóle po całej ostatniej dekadzie DM (np. córka rzygła i stwierdziła, że więcej gniota nie słucha).

W drugim słuchaniu było "hm, to jednak jest niezłe, może nie ma przebojów, ale jest parę fajnych kawałków, te teksty też fajne".

Kontrolnie zapuszczony "Exciter" - że niby to są niższe stany średnie DM? No chyba nie lałem, przecie to są prawie same miodne rzeczy.

Więc jeszcze raz puszczam "Delta Machine", już osłuchaną, teraz z bardzo dokładnym wsłuchaniem się w teksty - jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.

Konkluzja - nie ma przebojów, nie ma rewolucji, wchodzi ciężko. Muzycznie Gore (nie wiem na ile partycypował Gahan i realizatorzy) trzyma się stylu ostatniej dekady, swojego stylu - czytaj: ma wyjebane na mody muzyczne i cały świat, grają co chcą i jak chcą. Tekstowo (nie wiem kto pisał, pewnie raczej Gahan) jest genialnie, też w nurcie rozpoczętym od "Excitera", może nawet "Ultry" - trudne miłości, połamane anioły, puste dusze i tylko starości coraz więcej.

Smakuje doskonale w środku zimnej pustyni tego marca.








 

Engine: Anvil 1.08   BS