Po strategiczno-systemowych dyskusjach w robocie,
notce Fronesisa i obserwacji sporu humanistów z technokratami, nie pierwszy i nie ostatni raz, zacząłem pisać sążnisty elaborat o cyberantropologii organizacji ponowoczesnych. Ale że w międzyczasie zażyłem doocznie
"Jak ukraść księżyc" (x1) i dousznie "Tricky, tricky" Royksopp/Karin (x10 albo i więcej), stąd wyjebałem na cyberśmietnik parę tysięcy znaków napoczętego eseju i jest mi doskonale wszystko jedno. Co wam również gorąco polecam.
(30 notek pod tagiem muza, i nadal brak notki o Royksopp i okolicy... będę za to smażył się w blogopiekle jeszcze bardziej niż za Moby'ego i Tricky'ego)