(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a reklamy bym wypatrywał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a reklamy bym słuchał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz reklamy bym szukał, nic bym nie zyskał.
Reklama niecierpliwa jest, niełaskawa jest. Reklama budzi zazdrości, reklama szuka poklasku, reklama unosi ci pychę.
Na tym kończąc parafrazę Pawła, dodam, że nie w tym nawet mam problem, jak bardzo uogólniona reklama jest złem przez duże Z, i napędza różne wredne mechanizmy świata tego - bo co ja mogę, poza jej unikaniem i staraniem się ignorowania - ale momentami ulewa mi się nie tyle już na samą reklamę, co na jej zróżnicowanie wzg. I, II i dalszych światów (dislcaimer - a szczególniej, jeśli to reklama firmy czy biznesu, który funduję jako wieloletni klient, na takie jestem wyczulony bardziej). Bo to jakże dobitnie pokazuje nam, gdzie nasze miejsce kulturowe i cywilizacyjne jako społeczeństwa, na przykład, polskiego.
Pojadę na przykładzie T-mobile, bo ponieważ, ale o; i jest to przykład który mnie jeszcze najmniej rozjusza, więc może nie będę bluzgał. I tak, kiedy weszli parę lat temu do Polski na serio, weszli z banieczkami i, dzięki bohu, Nowickim nic-nie-mówiącym, jeszcze:
co było równoległe, treścią i formą, do kampani "lifesharing" z zach. Europy, tylko tam robiono to znacznie fajniej, lepiej i z rozmachem:
Potem zmyślony przez copyrajterów Nowicki niestety zaczął opowiadać zmyślone przez nich historie, i nagle było znacznie gorzej. No ale osładzały to wsadzone równolegle tu i tam znane reklamy z AngryB Live:
A potem, zapewne, ktoś porobił badania, i uznał, że w kraju ziemniaka i buraka, to nie działa, i tu trzeba po polsku, z żartem na poziomie onucy i dwuznacznością niczym pół-litra, polecieć. Więc zaraz biznesmeni dostali w twarz bez lipy:
A normalni ludzie podwójnie głupią ukrytą kamerą:
i to w kilku wersjach, a każda kolejna bardziej buracka. Tymczasem podobny koncept można zrobić znacznie porządniej, zabawniej, mniej ziemniaczano-gumofilcowo, i nieco mniej wkurzająco:
no ale nie w kraju Priwisliańskim. Bo tu szczytem możliwości jest napuszona i drętwa pocztówka korporacyjna, z obowiązkową piłką kopaną (BTW podziwiamy zasięg tmobile na Grenlandii...):
kiedy gdzieś tam, można np. sobie efektownie pożartować z każdego i ze wszystkich:
(BTW ciekawe jakie wydarzenie w PL można by tak nienachalnie i radośnie sparodiować? i żeby nie obraziło się zaraz pół tysiąca celebrytów i prałatów, czarnych, zielonych i czerwonych? serio, nic mi nie przychodzi do głowy, no bo co by tu? ekipa ekshumacyjna startująca do biegu z łopatami, a po pierwszym wykopku włażące spod ziemi 96 ofiary-zombie w klimacie "Thrillera" Jacksona, pod jakieś ciężkie techno; po czym muza przechodzi w coś radosnego, a ekshumujący przystępują do pacyfikacji smoleńskich zombie szpadlem w klimatach Shaun of Dead, i z uśmiechem rozcalają ich na kawałeczki, i zjednoczeni, wespół-wzespół, wkopują ich na wieki pod ziemię? hm, to raczej nie przejdzie...)
I jak tak sobie analizuję te głupie reklamy, to mi wstyd za PL. I za to że płacę od wieków Erze/Tmobile.
A jakbym popatrzył się na czeskie reklamy Tmobile, zamiast na UK, to dopiero bym się załamał...