(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)To oczywiście nieudolna parafraza "upadku prasy papierowej". I nie, nie mówię, że TV padnie na ryj jak prasa papierowa, za parę-paręnaście lat, ale raczej, że caeterum censeo televisione a colori delendam esse. Bo pewne rzeczy powinny zostać spalone, zburzone, zaorane, ziemia zasolona, a ich kierownictwo, czy raczej sprawstwo kierownicze, hm, cóż, że kierownictwa nie można już sprzedać w niewolę, no to oddelegować ich może do jakichś innych zadań, typu skup runa leśnego za Briańskiem.
Bo tego nie da się po prostu oglądać.
I nie mam na myśli zwykłej popularnej TV krajowej czy ogólnotematycznej - znaczy, no dobra, takie też mam na myśli, ale i tak ich nie oglądam regularnie od lat -nastu, więc co ja o tym wiem. Tyle, co zobaczę przypadkiem, jak włączę jakiś kanał informacyjny, żeby zobaczyć co tam panie w polityce (i zaraz mam za swoje, zwijając się w konwulsjach nad ogólnociemnotą, albo ilością zua na swiecie), albo zobaczę jakiś powtórkowy zapomniany film, jak przypadkiem się trafi (to jeszcze najjaśniejszy punkt), albo niechcący czy przy okazji dostaję w twarz publicystyką czy wydarzeniami (np. olimpiada obecnie) najczęściej z niezwykłym komentarzem, bo jednocześnie oderwanym od rzeczywistości pod niebiosa a merytorycznie na poziomie mułu pod dnem.
I oczywiście obowiązkowo dostaję wtedy w wątrobę najgłupszą i najgorszą reklamą, jaką dali radę polscy kopyrajterzy spłodzić albo nieudolnie przetłumaczyć, a polscy menageros zatwierdzić.
No dobrze, ale to jeszcze pikuś, to nic, że kosztowny pikuś z naszych podatków, abonamentów, i och, jakże ważna instytucja społeczno-polityczna, tylko, że gówno mnie to obchodzi.
Bardziej mam na myśli całkiem solidnie płatne kanały tematyczne, które oglądam od jakichś 10-12 lat, a bardzo regularnie od 6. Które były kiedyś świeże, dobre i piekne, szczególniej w porównaniu z TVP, i wyrżnęły spory kawał tortu konkurencji, szczególniej darmowym ogólnotematycznym telewizjom, chociaż niektórzy dawno temu twierdzili, że nie mają szans i to niemożliwe. Okazało się to jak najbardziej możliwe, tylko, jak zwykle, to co zaczynało się dobrze i fajnie, skończyło się w konwergentnej do TPV itp telewizji kupie krapu. Może przejrzę sobie tę kupę, pod kątem tego, co kiedyś oglądałem i stopniowo przestawałem, i mniej więcej jak to się stało, że się zesrało.
Telewizje muzyczne - na prawdziwe MTV się nie załapałem tak naprawdę, bo już ok 10 lat temu z "music television" stawała się "młodzieżową telewizją", i nie dało sie tego oglądać. Ale był VH1, MTV2 czy Rocku, Viva, w międzyczasie doszedł Rebel i MTV Live. VH1 jeszcze dycha, MTV 2 i Live stopniowo przestały oferować cokolwiek, co mnie kręci; Viva właśnie robi z siebie kolejne MTV i nie, nie cieszy mnie, że nagle puszczają "Futuramę"; Rebel może i oferuje to, co mnie kręci, ale od niedawna dostał przechujowego layoutu i świetnych pomysłów na zasłanianie ekranu kontrastowymi kółkami tudzież "walki teledysków" itp. pierdoły marketoidów, jak inne stacje parę lat temu. I wszyscy wszyscy dostali zupełnie standardowej reklamy.
Telewizje sportowe - Eurosporty itp. miały kiedyś pomiędzy typowym krapem, który mam gdzieś, fajne rzeczy, typu sumo. Już dawno nie mają, no dobra, jeszcze snooker mają. W ogóle chyba niewiele mają, bo już na nic ich nie stać.
Telewizje typu discovery, czyli różności dla "ciekawych świata", czyli kiedyś moje ulubione - Discovery ogólny, BBC Knowledge, National Geographic ogólny itp. - plaga powtórek i powtórek powtórek (TEN SAM stary odcinek "Topgear" puszczany jakieś 12 razy na tydzień? o'rly? Ulubione "Wheelers Dealers" czy "How its made" po raz 20? jaaasne, tego mi trzeba). Plus obowiązkowy cios reklamami w twarz, oczywiście teraz już dokładnie tymi samymi co w TVP, najlepiej w skoordynowanych porach/godzinach, żeby nie można było się obronić zapując. Plus zjazd z "pokażemy wam coś ciekawego popularnonaukowego / technicznego / przyrodniczego" w "pokażemy wam freakszoł / realityszoł / gonzo, i cieszcie się, jeśli będzie luźno związany z nauką i techniką". A jedyny jaśniejszy punkt, że niektóre rzeczy są ładne w HD, ale jest ich tyle, co kot napłakał.
Telewizje typu discovery wyspecjalizowane - jw. tylko wyspecjalizowanie, stąd freakszoł jakby jeszcze większy i jakaś popularnonaukowa dolina niesamowitości, na science - kręgi w zbożu i apokalipsa 2012, szczytem nauki "Pogromcy mitów"? serio serio? na history - "Historia polskiej piłki nożnej: Polonia Bytom"? "Święte miejsca: Moc tajemnych kręgów"? "Gwiazdy lombardu"? RILI??? Nie mówiąc, że prawie każdy program ma w (pod)tytule i co gorsza temacie "niebezpieczne", "najdziwniejsze" albo "tajemnicze", inaczej oczywiście nikt by go nie oglądał, przynajmniej zdaniem stacji.
Typu travel, dom i wnętrze, kuchnia, itd itd - nie oglądamy.
Rozrywka - poza Comedy Central, ulubionym córki, który też się puszcza i stacza, nie będzie brakować chyba nic, nawet Hypera i animowanych już dawno nie da się oglądać.
Filmowe - nie oglądamy, poza kryminałkami w typie 13th street, które czasem oglada żona.
Kilkaset kanałów info/ogólnych ze świata - na ch... mi to. Jedyny jakiego będzie mi brakować, to NHK World, i może parę innych od wielkiego dzwonu.
Podsumowując, dlatego chyba w końcu zbiorę się w tym tygodniu i pieprznę wypowiedzenie satelitarnej (i tak będę kłócił sie i płacił miesiącami zapewne, bo tutaj obowiazuje stara zasada rubel za wejście, dwa za wyjście), i niech spłoną. A mam wrażenie, że w dłuższej perspektywie czasowej płatne kanały tematyczne spłoną, gdyż obniżając poziom, idąc po linii najmniejszego oporu i największej oglądalności, więc skręcając w reklamę i sensacjo-reality-freak show dla lower class, w końcu zdyskredytują swoją misję i sukces, i wylądują tak, jak obecnie lądują "normalne" TV, czyli jako tani śmietnik kontentu dla LC.
I krzyżyk im na drogę.