(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Mój ulubiony spec od cybera i panka, tudzież samozwańczy publicysta od gadżetów, potrafi mnie czasem rozczulić do łez ze śmiechu:
Jeśli technika uczyniła nas w jakiś sposób równymi, to tylko dzięki jednej rzeczy: masowej produkcji. Nawet Bill Gates nie sprawi sobie bardziej wypasionego iPada niż pracujący w Starbucksie brodaty obszarpaniec.
Jakby to ująć, nikomu nie ubliżając - na pewnym poziomie, nie szpanuje się już tym, na co lecą miliony, także miliony hipsterów. Bo z definicji - na pewnym pozimie jest to wszystko tanie, nawet jeśli kolejnych dziesiątków milionów ludzi na to nie stać. Dlatego na przykład od pewnego poziomu wzwyż, nie szpanuje się, drogi Michale, padem czy komórą, ba, nie szpanuje się też używaniem pada czy komóry, ale raczej nieużywaniem, więc: ilością służby, sekretarzy, ochroniarzy (używających za kogoś padów i komórek) - bo 40 osobowa ekipa towarzysząca Madonnie jest znacznie droższa niż dowolnie pozłacane i wysadzane diamentami srajpady. Albo szpanuje się "niemasową produkcją", czyli egzotyką i unikalnością, jak pozłacane i wysadzane diamentami (przez to bezsensownie ciężkie) srajpady. Albo np. obchodzeniem prawa (śp. Jobs był niezły ze swoim mercedesem bez rejestracji) itd itp. Na takim poziomie ceni się też zamiast gadżetów, raczej wygodę i specyficznie rozumiany nonkonformizm - jako przeciwieństwo naszego maluczkiego konformizmu, bo nas nie stać na bezkompromisowość, i musimy ciągle i ciągle racjonalizować nasze kompromisy, także ekonomiczne czy gadżeciarskie - których co mądrzejsi bogacze tego świata już nie muszą po prostu racjonalizować, wyprowadzając równość woli, celu i funkcji, na ile im kasa i nauka/technika pozwala. Tylko ci naprawdę głupi i ze złotą słomą w butach lecą na Hummery ze złotymi felgami, najnowsze limitowane ipady czy inne 200m jachty - ci mądrzejsi, jak zdaje się Jobs, Gates, itp., czy paru względnie bogatych i względnie mądrych ludzi, których poznałem, lokują swoje szpanerstwo i gadżeciarstwo zupełnie gdzie indziej.
Stąd, tezy o równości w kontekście dowolnego produktu masowego i Gatesa, są dla mnie po prostu śmieszne.
BTW konkretniej w kontekście pada, gdyby, jak mi się to kiedyś zdarzało, przyszło komuś doradzać w sprawie sprzętu obcym ludziom, których dylematy ekonomiczne zaczynają się raczej pomiędzy nowym mercedesem S i używanym śmigłowcem, a nie między applem i androidem - może doradzę potencjalnym doradcom, że najważniejsze, to ustalić oczekiwania klienta, i czy chce się bawić i uczyć nowego megawypasionego gadżetu, czy raczej chce mieć coś co działa w jego świecie (a nie w świecie Michała Radomiła czy innego doradcy) i zero nauki "nowości". Stąd ipada polecałbym tylko komuś, kto siedzi w applach od paru lat, a przynajmniej ma otrzaskanego iphona - bo taki ktoś może nie spuści w kibel doradcy za brak flasha, za jakieś chore historie z 3G/4G i wifi, za brak kompatybilości wtyczkowo-funkcjonalnej z biznesowym światem Win, itd itd. Ale dla bogacza, który np. całe życie siedzi w Win i nokii, to jednak chyba poleciłbym, bo ja wiem, może Eee Pada EP121? Albo coś podobnego, tylko jeszcze lepszego. Choć naprawdę bogatym można by zaproponować coś prototypowego na zamówienie, jeśli tylko im się nie spieszy...
Zresztą, zrozumienie potrzeb klienta, w zasadzie jest zawsze i wszędzie najnajnajważniejsze. Tyle, że wśród użytkowników Appla, w przeciwieństwie do projektanów Appla, mało kto to rozumie - chyba stąd ich wieczne misjonarsko-publicystyczne epickie fejle.