(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Miało być dziś bardzo serio, przemyślenia o produktywności globalnie i przez wieki, i takich różnościach, ale nie będzie, bo mi pary w kotle i researchu nie starczyło. Więc się rozerwę, trochę w nawiązaniu do poprzedniej notki, trochę przez naczytanie się głupot o zarządzaniu, trochę przez naoglądanie się głupot w zarządzaniu; zrobię swoją wersję zasad toksycznego zarządzania, nieco jak ta (wpadła mi kiedyś via blog Alexa):
1. Jam jest Pan, Szef twój, który cię zniewoli. Nie będziesz miał zdania twojego przed moim.
2. Nie przypiszesz sobie żadnego pomysłu własnego, ani zadania, ani rozwiązania problemu. Ja jestem Pan, Szef twój, mocny, zawistny, karzący pomysły i oryginalność pracowników, do trzeciej zmiany i czwartego wydziału; a czyniący miłosierdzie tym, którzy Moje pomysły głupie chwytają, i udają, że strzegą projektów moich.
3. Nie będziesz brał fałszywych obietnic Pana, Szefa twego, za czcze słowa, i nie będziesz też usiłował ich wyegzekwować; bo nie będzie miał Szef za niewinnego tego, który by obrócił obietnice Szefa swego, przeciw Niemu.
4. Pamiętaj, abyś dzień pracą dla chwały Szefa święcił. Siedem dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje i nie twoje; będziesz wykonywał wszelkie prace, kosztem syna twojego, i córki twojej, zdrowia twojego, i czasu wolnego twojego. Przez siedem dni bowiem obija się i marudzi Pan, Szef twój, a pracuje najwyżej raz na tydzień; i dlatego pobłogosławił Pan tygodniowi roboczemu, i poświęcił go, żebyś mógł pracować na okrągło.
5. Czcij zarząd twój, i najgłupsze nawet pomysły i wytyczne jego, abyś długo i skutecznie wypruwał żyły dla firmy, do której Pan, Szef twój, przykuł ciebie.
6. Nie będziesz miał chwili wytchnienia.
7. Nie będziesz miał zaufania, ani tobie nie będą ufać.
8. Nie będziesz kosztów czynił.
9. Nie będziesz mówił prawdy przeciwko kołorkerowi twemu.
10. Nie będziesz pożądał wyluzowania Szefa twego, ani będziesz pragnął podwyżki od Niego, ani zwrócenia uwagi Jego, ani przysługi, ani uznania twej zasługi, ani dobrej woli, ani osłabienia demotywacji przez Niego; ani żadnej nagrody za pomysły, które spłodziłeś, i problemy, które rozwiązałeś - bo zasługi już przypadły Jemu.
(A tak w ogóle, moi realni szefowie nie są źli)