(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Człowiek - orkiestra dłubiący na samych granicach moich obszarów zainteresowań muzycznych: Mikkel Hess czyli duński multi instrumental w okolicach jazzu, etno i elektro. Nie wszystko z jego dzieł dziwnych i ulotnych mi pasi, ale parę kawałków, a i owszem. Pierwsza i zdumiewająca była IMHO najdziwniej pornograficzna piosenka dekady:
Leciało toto gdzieś w radiu, i raz czy drugi zauważyłem fajne plumkanie, ładny wokal, no i frapujący duet po angielsku z dziwnym akcentem (potem obczaiłem, że to Duńczyk i Wietnamka) tudzież, powiedzmy, erotykę.
Ale jak posłuchałem uważniej, to doceniłem plumkanie jeszcze bardziej, a w tekście znalazłem następną warstwę, choć jestem dupa, nie filolog czy poeta. A po naprawdę głębokim zastanowieniu, jeszcze jedną. Albo zmyślam i szukam sensów gdzie ich nie ma - ale i tak mi się podoba, i po przebadaniu tuby i sieci, sporo innych dziwnych kawałków Hessa też:
A pretekstem notki - wydanie nowej płytki, która miejscami też dostarcza ciekawie, więc chyba trza będzie zdobyć...