(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Odstrzelono Kaddafiego w stylu i w sposób typowy dla walki politycznej XXIw, czyli bez sądu, jak wściekłego psa, i przed kamerami. Tak sumie XXIw. wyróżniają tylko te kamery.
Szkoda. Ale taki jest świat.
Terapeutycznie, po tym newsie i po paru dniach frustracji w robocie, i takich se flejmów, o które ktoś tam ma wyrzuty, więc też poczułem wyrzuty, polazłem se porobić proste i przyjemne rzeczy na szrocie. I tak se wczoraj popołudniem i wieczorkiem rozkminiałem tę systuację, to co pamiętam o Kaddafim, i o sprawiedliwości, i życiu, Wszechświecie i całej reszcie, no, jak zwykle wychodziło mi 42, akurat wczoraj 42 kabelki, bo se porządkowałem audio w dwu samochodach.
A potem zmarznięty wróciłem do chaty, i trafił mnie news, że MSZ gratuluje narodowi libijskiemu. Co mnie już nie zasmuciło a zawstydziło. Aż poszedłem sprawdzić, kto i komu gratuluje - gratulował rzecznik MSZ wg. prasy "Gratulujemy narodowi libijskiemu tego, co się dzisiaj stało, czyli ostatecznego końca okresu dyktatury, który trwał przez kilkadziesiąt lat - oświadczył."
No troszkę to lepiej zabrzmiało, niż wyrywka w jakimś serwisie tv, ale i tak zwiększa mój smutek - bo jakim trzeba być [censored], żeby mówić o "ostatecznym końcu" (pożyjemy, zobaczymy co się wykluje w miejsce Kaddafiego, ja nie oczekuję zbyt wiele...), i tak formułować gratulacje jakby "dzisiaj" w Libii właśnie demokracja wygrała przeciwko dyktaturze, a nie dziki tłum i średniowiecze; i nawet nie westchnąć z żalu, że nie doszło do sądu (bo przecież był list gończy, itd itd). I tak dalej.
To może ja z tego miejsca - gratuluję narodowi polskiemu tego, jakich ma urzędników, i jak oni potrafią celnie wyrazić i poprzeć ideały demokratycznego państwa prawa.