(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Pomimo emigracji wewnętrznej, i odcięcia od polskich mediów (ba, nawet internet w domu chwilowo zdechł z przyczyn nieważnych), i tak trochę dociera do mnie z jakiejś kolosalnej wrzawy "jezu jezu nie ma na kogo głosować" i "trzeba zmienić układ sił, zagłosować na popierdółkę czy innego Palikota" - odpryski w tym stylu trafiają mnie na znajomych blogach i stronach, w rozmowach BKŚ w pracy, w radiu w samochodzie.
Aż poszedłem sprawdzić w sieci, czy coś się oberwało na polskiej scenie politycznej, czy może jakiś tupolew spadł znowu i wglebił połowę sceny, a ja nie zauważyłem; czy może zmienili ordynację i weszły do list nowe partie i rzesze nieznanych ludzi.
Ale po 5min researchu widzę, że nic się nie zmieniło, te same mordy, mówią i piszą te same potoki żeny, ta sama ordynacja, nawet sondaże podobne do paru ostatnich wyborów, o ile moje 17 bajtów pamięci przydzielone do obsługi polskiej polityki mnie nie zwodzi.
No to o co k... chodzi, ludzie? Czy wy macie po dwa bity pamięci przydzielone dla polityków? Czy i co się zmieniło przez ostatnie parę lat, że nagle wykształciuchom PO ześmiardło, BKSie wierzą Kaczyńskiemu, a wszyscy wzychają za Napieralskim, żeby może nie był takim bucem, to mu rzucą Sejm pod nogi?
Bo z mojego punktu widzenia, to trudno pojąć, skąd nagle tylu niezdecydowanych - jedyne co mi przychodzi do głowy, to że z nudy i z głupoty, no dobra, z frustracji kryzysem i sryzysem, w dupach się poprzewracało i nagle parę milionów ludzi uwierzyło, że w PL 2011 scena polityczna powinna być ok, dojrzała, i sensowna, i że można wybierać kogoś pro, a nie kogokolwiek contra (PIS i przystawki).
Jaaasne.