(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)
Czy może już opisywałem nasz największy szrotowy twist ever, że niby odkupiłem Scorpio od kolegi, któremu go sprzedałem? Nie, nieprawda, wcale. Bo jak się okazuje, zawsze można zrobić jeszcze bardziej zakręcony twist.
Rzecz dotyczy samochodu, którego
zakup i sprzedaż już raz opisałem, tudzież wyraziłem tam opinię, że nam się nie spodobał, bo van z przednim napędem to nie nasze porno, itp. bzdety.
Ale znowu mamy
Pontiaka Trans Sporta. Nie jakiegoś, nie podobnego,
tego samego. Odkupiłem go po ok półtora roku, od tegoż samego kolegi, dwa tygodnie temu - na wyjazd do Szkocji i ogólnie z sentymentu, i ponieważ mi się nadal podobały Trans Sporty, i bo to dobre samochody, i bo ta konkretna seria jest najnaj z pierwszej wersji budy, przed liftingiem.
czyli Trans Sport '94 3.8 na maksie.
Konstrukcyjnie, podobnie jak
Fiero, jest to "space frame" plus laminatowa góra, cała, łącznie z maską, dachem itd, stąd stara ksywka "mydelniczka". Buda mi się nadal wyjątkowo podoba, no może nieco bardziej w wersji
przed miniftingiem, ale po '93 dostał wiele gadżetów, i jw. na zdjęciu jest może mniej efektowny, ale też mniej oldskulowy, zresztą, rzecz gustu - co pewne, to, że dla mnie na pewno fajniejszy jest dowolny przedlift, niż
polift-mops.
Płaska podłoga, coś ze 3m
3 objętości. Wyposażenie tej konkretnej serii jest na tyle unikalne, że przez te półtora roku, kiedy "pożyczył" go kolega, raz widziałem identycznego w ogłoszeniach - rzecz w tym, że wszystkie 3.8 są na maksie, przed-minilifty GT czy wersja Oldsmobile gadżetów mają może nawet nieco więcej (pamiętacie "Cadillaca wśród minivanów" w "Get Shorty", czyli "Dorwać małego" Barrego Sonnenfelda? no właśnie), ale nasz max z '94 ma poduszkę powietrzną kierowcy, i tylko 6, nie 7, foteli, za to full size, identycznych jak oba przednie, z wielkimi zagłówkami i podłokietnikami, a nie typowych niskich, autobusowo-vanowych - co nie jest oczywiste nawet dla Oldsów w skórze, i z drzwiami na pilota. Plus standardowo, jak przystało na topowego pontiaka: automat, tempomat, klima, full elektryka, drugi wentylatora dla tylnej strefy, itd itd - nie chcecie wiedzieć, jak żałośnie później cięto koszty; jakie bywały polifty, kolega miał takiego z drzwiami "na korby"...
Silnik to niezjeżdżalne 3.8 V6 OHV, powstałe w czasach pierwszego kryzysu naftowego, kiedy General Motors (GM) na gwałt potrzebowało V6, bo ludzie przestali kupować V8 - w ramach wyjątkowo szybkiego R&D wzięto bardzo fajny silnik Buicka i "odpiłowano" 2 cylindry (stąd np. w miejsce naturalnego dla V6 60 stopni, silnik ma kąt 90 stopni, natywny dla V8). Wyszedł tak dobrze, że wyprodukowano go coś ze 25mln sztuk różnych wersji przez te 30 parę lat - w naszym jest to wersja już dość cywilizowana (góra plastik, full wtrysk, zintegrowane sterowanie automatem, itd) za to "niezbyt" mocna, 175KM - bywały wersje rzędu 250KM w Buickach czy Pontiakach, no ale to już ze sprężarką, i napęd na tył. W vanie ten silnik jest bardzo wystarczający, że tak powiem - samochód ma parametry normalnej osobówki, jedyny porównywalny van jakim jeździłem to VW Sharan z silnikiem VR6, wszelkie vany diesle czy ekonomiczne rzędówki, to muły robocze w porównaniu. Nasz jest zagazowany nieźle, więc daje uroki żwawego wypasionego vana, kosztując za 100km jak przeciętny kompakt w benzynie.
Po paru latach i "pożyczeniu" lakier bezbarwny złazi już na całego (na zdjęciu powyżej, z czasów pierwszego zakupu, prawie tego nie widać, teraz peeling jest dużo gorszy), kolega poprawił działanie LPG, porobił parę rzeczy, dał fajne opony, no ale paru rzeczy już nie zrobił - na przykład hamulce (tarcze i klocki) kończą się, co troszeczkę dawało się odczuć w ostatniej wyprawie, nie to, że słabo hamuje, ale po prostu skrzypi i już drze jedną tarczę, co obciachowe jest.
Jako samochód na co dzień jest oczywiście za duży, za dużo pali, nie daje frajdy; ale jako rodzinne Grand Turismo to jest samochód GE-NI-AL-NY. Kosztował fistaszki, i nie jest w stanie mint, trzeba nad nim sporo popracować - ale bez zająknięcia przejechał w tydzień 5500km, wioząc nas dwoje z córką, graty, dając miejsce do spania w drodze, i komfort trudny do pobicia na tej półce cena/jakość/osiągi. Zresztą, kiedy mieliśmy go poprzednio, objechaliśmy w 4 osoby Czechy i pd. Polskę i było równie fantastycznie.
A pomijając bieżące potrzeby (bo alternatywą był wyjazd benzyną 2.9, w której graty to może i byśmy zmieścili, ale spanie już nie) - stary pomysł, z jego poprzedniej epoki, wraca jak bumerang: zabudować go kiedyś jako 2 osobowego kamperka. I zaprawdę powiadam wam, jest to przednia myśl.
Na razie, nie jest "najpilniejszym" wozem, ot, będzie ekspresową furgonetką i rezerwą na wypadek wypadku - ale wyznacza pewien trend w naszej flocie. Otóż wbrew pozorom, nie jest to powiększenie, ale wstęp do redukcji, z obecnych 6szt, do 4 - prawdopodobnie wypadnie jedno
Scorpio i
Shadow. I na dłuższy czas pozostaniemy z 4 ulubionymi wózkami, "sprawdzonymi", a przy tym bardzo różnymi, żadnego dublowania (jak z dwoma scoprio albo z merkurem i
thunderbirdem) - 4 drzwi RWD, SUV, van, i sportowaty.
Taki przynajmniej jest plan.