(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)
(Dla ludzi luźnych a nie ścisłych - entalpia to suma energii wewnętrznej plus iloczyn ciśnienia i objętości. Na wiki
se doczytajcie dlaczego mieści się doskonale w okolicach noci)
Entalpia mi wzrastała (no, energia mi lekko słabnie, ale ciśnienie znacznie wzrosło, i nadąłem się) przez ostatnie parę tygodni, więc podzielę się nieco hejtem sprężarkowo-pompowym.
To, że jak zachciało mi się wymienić w domu kibel (szybciej i łatwiej niż doszorować po zażelazionej wodzie, nie?) co kosztuje jakieś tam pieniądze, to następnego dnia siada hydrofor na gwarancji (co z tego, że naprawiony, jeśli) trza kupić następny i podmienić, za pieniądze - to trudno, jakoś zniosę.
To, że w pracy akurat zdechło parę urządzeń chłodniczych i pomp hydraulicznych, jakby się uwzięły, zniosę, bo mi za to płacą.
To, że lodówka-bydlę, która sama w sobie jest problemem, i motywem historii jak
z filmiku Sąsiedzi, zaczyna siadać po dwu i pół roku, oczywiście po gwarancji - z trudem, ale zniosę, bo była z półki na której cena relatywnie niska, a jakość jeszcze niższa.
To, że w celu dostania się do bebechów lodówy, łatwiej rozwalić ścianę za lodówką, niż wyjąć lodówę, to zniosę, bo po to jest dom "kanadyjka", żeby przebudowy był łatwe i przyjemne (o ile ktoś po mnie posprząta), i nie takie rzeczy ze szwagrem po pijaku.
Ale jak się przyjrzałem konstrukcji lodówy "od zaplecza", no, to mi iloczyn pV wzrósł znacznie, bo zderzyłem się z dość powszechnym "wentylator zasilacza komputera jest nie cacy", tylko w znacznie gorszych realiach.
Zacznijmy od tego, że nowoczesna lodówka nie ma skraplacza (ten płytowy czy "druciany" wymiennik zajmujący "plecy") solidnego i pasywnego, tylko ma skraplacz-pudełko wielkości pudełka do butów. Co oczywiście wymaga wentylatora. Co oczywiście kończy się tym, że wentylator za dolara, z łożyskami w stylu "jakie łożyska?" i w wykonaniu badziewnym, kończy się raczej szybko, po 3 latach mniej więcej. Ok, trza wymienić.
Po czym okazuje się, że oba parowniki (wymienniki chłodzące wewnątrz), zamrażarki i lodówki, też nie są pasywne, tylko z wentylatorami, i równie badziewnymi i ledwo kręcącymi się... W końcu zrozumiałem co tak szumi, kiedy pozornie lodówka "śpi" czyli agregat nie pracuje itd. O ile wentyl na skraplaczu/"zapleczu" wymieniłem se od ręki na porządny i wydajny z "przydasiów" garażowo-złomowych, to wewnętrzne, pracujące w wilgoci i lodzie, to nie są tak łatwe do sensownego zastąpienia, więc ino przegląd zaliczyły. Ale macie pojecie, ile zabawy i zdrowia kosztowało dostanie się do nich? bo przecież zabudowane są, że o ja pierdziu.
Z tego wynika, że problem z wentylatorami przy chłodzeniu sprzętu AGD i powszechnego użytku, tudzież w przemyśle, jest w ogóle szerszy niż mi się wydawało. Bo imaginujcie - w tym nawet oszczędności nie ma przeważnie, wentylator kosztuje te same dolary, które kosztowałyby tradycyjne powiększone pasywne chłodnice, radiatory itp. Są tylko dwie zalety aktywnych chłodzeń w waszych lodówkach, PCtach, plazmach czy innych złomach - że chcecie mieć sprzęt zwarty, mały, "gładki", francja elegancja. I zapłacicie za to w zużyciu energii, hałasie, awariach i w serwisie, i dobrze wam tak. Dwa, przemysłowi i producentom w to graj, bo cenowo wyjdą i tak podobnie = na swoje (przy małych bardzo zwartych układach, jak zasilacz PC to nawet zarobią), a przynajmniej nie trzeba tego projektować czy zastanawiać się dłużej niż 10min, bo zawsze można dać wydajniejszy wentylator...
A na deser - lodówka za tysiące złotych czy pompa ciepła za dziesiątki tysięcy nie ma żadnych sensownych przyłączy do układu chłodniczego. Chociaż obecnie kompletny układ na ogół jest sprawdzany na szczelność dość solidnie (bo dziura ozonowa, bo efekt cieplarniany, bo eko), to przyłącza do opróżniania/napełniania układu to obecnie dwa kawałki rurki, byle jak zaprasowane, nawet nie zalutowane (hint - eko czynniki są palne). Co gwarantuje, że czynnik ucieknie prędzej niż później - a diagnostyka/"nabicie" będzie trudniejsze niż łatwiejsze. Bo przecież dwie złączki po dolarze, w cenie lodówy czy klimy czy pompy ciepła, spowodowałyby krfotok pieniężny producenta, który se gardło podrzyna.
Ale tego wszystkiego nie widać przez obudowy INOX, tony plastiku i przez trzy-cztery lata. And thats the way the cookie srumbles.