(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Jakoś mało na blogu szrotwagenów ostatnio, chyba czas to naprawić. Zaczniemy delikatnie, historią w obrazkach, żeby nie zanudzić na śmierć Przeciętnego Czytelnika (TM) który za 20 letnie sztrotwageny czy jongtajmery nie daje faka - pomyślmy o dizajnie i historii dizajnu, jakiegoś kawałka samochodu. Dla ustalenia uwagi, i dla mojej, nie waszej, wygody, przykłady będą z fordów, bo o takie (przykłady i fordy) mi najłatwiej.
Oto kawałek dechy z w miarę nowego mondeo:

Punktem dyskursu jest toto na środku konsoli - mamy tam legandzki eliptyczny zegareczek, a pod nim jeszcze bardziej udziwniony paneli klimatronika, czyli displej LCD i przyciski +/- zmiany temperatury wpisane w kółko. Ciekawy dizajn. Ale już pobieżne śledztwo pokazuje, że to element szerszej wizji forda, bo mamy też focusa:

tudzież stare mondeło (i pare innych modeli i roczników):

Znaczy, to musi być element nowatorskiej szerszej wizji, jakiegoś new edge czy innego kinetic designu, nieprawdaż? Nic bardziej mylnego. Otóż toto okrągłe dla klimatronika znajdziemy też w:

amerykańskiej wersji forda Scorpio mk1, czyli Merkur Scorpio Superos, tylko że powyższy samochód jest z 1988, i o dizajnie "new edge" czy kokpicie mondeo czy innego focusa z 2010r to jeszcze nikt w fordzie nawet nie mógł marzyć. Hm, czyli to nie tylko gadżecik dizajnerski, ale wręcz już tradyszon i trademark, i 20 letnia historia motoryzacji by Ford, zawarta w małej ciekawej pigułce panela klimatronika, bla bla bla? Teoretycznie taaaak, tylko jest jeden drobiazg:

Widzicie co jest w tym miejscu obok kierownicy, gdzie w merkurze z poprzedniego zdjęcia jest klimatronik, i to fancy kółko od wyświetlacza i przyciski +/-? Zgadza się, w normalnym Scorpio w tym miejscu było pokrętło wentylatora. I w 1987 czy około, to nie był żaden dizajnerski myk czy inna filozoficzna wydumka, tylko proste księgowo-inżynierskie zagadnienie "zrobić panel klimatronika zmieniając jak najmniej deskę Scorpio". Stąd w miejsce zwykłego bębnowego wyłącznika wentyla i puchy z suwakami temperatury i kierunku nawiewów (plus podświetlenie, dźwignie, itp) jak na zdjęciu powyżej, do merkura trafiło to:

I tak się to "spodobało", że od ponad 20 lat do dziś, ten okrągły cosiek kołacze się po różnych fordach.
I bardzo podobne historyjki można znaleść w wielu miejscach wielu samochodów, i nie tylko forda, i nie tylko samochodów.
Morał z tego zaledwie taki, że jeśli wam ktoś wpiera, że X jest "efektownym efektem dizajnerskiego podejścia" albo "nową technologią" albo "innowacją na greenfieldzie", to podchodźcie do tego nadzwyczaj nieufnie. Prawdziwe innowacje na prawdziwym greenfieldzie są w przemyśle równie częste jak wieloryb albinos - nie są niemożliwe, ale w 99% przemysł to utylizacja wykopalisk po porzednich generacjach inżynierów i, co gorsza, księgowych.