Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2013-04-23, wtorek
Tagi:  muza, varia     
___________________________________

W zamieszaniu ogólnym, jednak kompletuję sobie sprzęt muzyczny do przeprowadzki. Pewnie zabiorę od razu co się da, także analog i winyle.

Żałuję, że mam tak mało dobrej poważnej, że w ogóle nie mam czasu jej słuchać. Ale to może się zmienić, bo cóż innego będę miał do roboty przez następne miesiące, poza słuchaniem muzyki. I czytaniem. I pisaniem.

I nagle wpadam na notkę u Nameste, z którą mniejsza czy się zgadzam (samaniewiem), ale w której fragment o Romeo i Julii Prokofiewa trafia mnie obuszkiem. Bo właśnie rozmyślałem jw. czemu mam tak mało klasyki, a mało co jest większą w moim małym światku niż Prokofiew.

Czasem mi się zdaje, że muza plus obraz/ruch to więcej niż muza, a czasem jednak, że mniej, bo wyobraźnię zabiera, ale jedno pewne - bywają dostarczane obrazy, do tej samej muzy, nieporównywalne w ogóle ze sobą pod względem siły i jakości przekazu, i tu Nameste ma 100% racji w notce, że w dyskutowanym tańcu Royal Ballet to może ekipie Bolshoi najwyżej baletki czyścić. Bo zresztą, rosyjski balet to jest, przeważnie, po prostu, TO.

Co mi przypomina najbardziej fenomenalny balet jaki w życiu widzieliśmy - załapaliśmy się na "Mistrza i Małgorzatę" w realizacji Eifmana, jeszcze w Leningradzie, około 1990. Niestety, youtuba ma tylko słabej jakości obrazki, ale daje to jakieś pojęcie, jeśli ktoś zainteresowany:



Muza Pietrowa akurat nie była bardzo mocną stroną tej realizacji, ale za to balet... Woland... całość i wrażenie na żywo... no słów mi brak. Słusznie Eifman opowiadał, że w 1986 czy 87 nie miał żadnej nadziei, że pozwolą mu to wystawić i zupełnym fuksem załapał się na pierestrojkę i nowe podejście do sztuki. Bo jeszcze w 1990 było to coś niesamowitego.

I na koniec zasmuca mnie, bo zapewne istnieją całe obszary muzyki, baletu, teledysku, itd. których nie widziałem, nie słyszałem i nie mam czasu i środków, a nawet zbytnio - woli, żeby po nie sięgać.

Stąd wracam na początek - muszę spiąć się, i pod pretekstem przeprowadzki pobrać znacznie więcej muzy poważnie poważnej.





nameste
Tue, 23 Apr 2013 09:05:35
Nigdy nie wiesz, kto przeczyta (a nawet, ostatnio rzadkość, w jakimś stopniu zgodzi się z). Ale chciałem w sprawie "nie ma woli", bo nawet dziś o świcie myślałem sobie, że może machnąć nocię o "filozofii" przypadku: nadziewać się na różne rzeczy przypadkowo i dawać im szansę. Trochę na antypodach podejścia, które martwi się o mobilizacje czasu, środków, a wreszcie – woli. Ostatecznie nie chce mi się pisać notki, ale wspomnę, że takim właśnie przypadkiem odkryłem parę dni temu panią Elodie Lauten i jej minioperę "Śmierć Don Juana" (1985), kawał pięknej gęstej muzy, do której będę sobie wracać (nikogo nie namawiam, to tylko anecdata ws. nadziewania się przypadkiem).

oszust1
Tue, 23 Apr 2013 17:45:36
"I na koniec zasmuca mnie, bo zapewne istnieją całe obszary muzyki, baletu, teledysku, itd. których nie widziałem, nie słyszałem i nie mam czasu i środków, a nawet zbytnio - woli, żeby po nie sięgać. "

Nie wiem, gdzie Ty w tej Szkocji będziesz mieszkać, ale jeśli nie na kompletnym zadupiu, to może się rozejrzyj po sierpniowym festiwalu w Edynburgu. Chciałem jeszcze polecić Śpiącą Królewnę Matthew Bourne'a (jeśli nie dostajesz odruchów obronnych na Czajkowskiego), ale oni po maju zmywają się z UK do Stanów i będą z powrotem dopiero w 2014. Widziałem jego Dziadka do orzechów i po prostu klękajcie narody (tubki do wglądu).

Boni avatar Boni
Tue, 23 Apr 2013 19:16:48
@nameste
@filozofia przypadku

No właśnie, no właśnie. Albo zalew medialny przekroczył jakąś gęstość krytyczną, albo narzędzia (także nieuświadomione) profilujące kontent przekroczyły jakiś poziom (samo)organizacji. Bo kiedyś chyba tak nie było, tzn. nie miałem wrażenia hiveminda co tydzień, tylko raz w roku. A przecież ja praktycznie nie korzystam z socjalmediów czy innych agregatorów, więc tym dziwniej.

@oszust
@Edynburg i festiwale

Tia, dobrze gadasz, tylko jak ostatni raz byłem w sierpniu w Edynburgu, to nie miałem kasiory i czasu, w tej kolejności, na nawet umiarkowanie ciekawe rzeczy. I nie przewiduję by to się zmieniło w najbliższych latach. A tego Bourna to se wężykiem zaznaczę, na zaś.


Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Polska nazwa stolicy Szkocji:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 9000 znaków.




 

Engine: Anvil 1.08   BS