NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2021-10-12, wtorek
Tagi:  rapiery, triptrop, Alba     
___________________________________

Z wycieczkami przez Szkocję czy Irlandię jest taki problem, że jak się człowiek potknie, to zaraz może upaść twarzą nie tylko w przepiękną przyrodę, ale też w jakiś dolmen, pole bitwy, kurhanik, zamek czy inny loch. A nawet loch, który był polem bitwy (morskiej). Oczywiście, najczęściej połowę obiektów mamy rozpracowane przed wycieczką, ale połowę odkrywamy w trakcie, a połowę po powrocie. Ale zawsze to coś.

Z ostatniej niespodziewanej wycieczki przez Szkocję ukręciłbym ze trzy albo cztery grube notki, może nie aż w temacie "marynat", ale pod tagiem "rapiery" na pewno. Ale, że na grubasy militarne nie mam za bardzo czasu, spróbuję pokrótce:

1) Loch Ewe

Loch Ewe

Loch Ewe, czyli jeden z ważniejszych punktów na mapie Bitwy o Atlantyk w drugiej wojnie światowej. Ogólniej, głęboki i względnie "zaciszny" loch, daleko od wszystkiego, jest "punktem zbiórek" floty brytyjskiej, a pewnie i jakichś Wikingów wcześniej, od niepamiętnych czasów.
HMS Belfast at Loch Ewe, IWM HU 10258W drugiej wojnie była to tymczasowa baza i kotwicowisko, gdzie zbierały się statki i okręty przed konwojami atlantyckimi i na północ, do Rosji. Zdjecie-panorama nie wyszło mi, a powyższe nie obejmuje całego widoczku, ale to co jest "na wprost", to mniejsza część Loch Ewe, gdzie "parkowały" tłuste pancerniki i inne okręty, jak na zdjęciu obok (to słynny HMS Belfast, obecnie okręt-muzeum w Londynie, tu w wersji nadbudówek z IIWŚ oczywiście, a za nim słynny HMS Rodney; skądinąd nie ma wiele dobrych zdjęć z Loch Ewe, bo wszystko było "tajne" łamane przez "przed przeczytaniem połknąć"). Po lewej w głębi lochu na powyższym zdjęciu, za wyspą Ewe, było jeszcze większe kotwicowisko statków, formujących konwoje. Wszystko było zabezpieczone patrolami, sieciami, balonami zaporowymi i paroma bateriami przeciwlotniczymi. Luftwaffe miała do Loch Ewe "za daleko", Uboty też niezbyt się tam udzielały - Scapa Flow na Orkadach była znacznie bliżej i też tłustym kąskiem.

Skądinąd Loch Ewe jest nadal używany militarnie, to co widać na zdjęciu na środku, to terminal paliwowo-olejowy dla okrętów NATO. Jak też, przynajmniej do niedawna, w lochu były wyznaczone "miejscówki" dla atomowych okrętów podwodnych, jako "tajne", bo niespodziewane, punkty do wychodzenia/powrotu z patroli (zdaje się, żeby nie przyzwyczajać przyglądających się czujnie przeciwników do rutynowego użycia bazy Faslane).

Bardzo ciekawe i malownicze miejsce, niestety, zatrzymaliśmy się tylko na chwilę.

2) Poddał Niemiec Ubota, utopiła go flota

Loch Eriboll

Żeby to jednego! Loch Eriboll, podobnie jak Loch Ewe, w miarę zaciszny (acz miewał marynarską ksywkę "Lock'orrible" z powodu pogody, bo w tych okolicach wiater se hula od Islandii po Szkocję...) i głęboki loch na północnej "krawędzi" Szkocji nigdy nie był nawet tymczasową bazą, co najwyżej, chowały się tam czasem statki czy okręty. Ale pod sam koniec IIWŚ stał się sceną ciekawych zdarzeń - 8 maja 1945, kiedy Admiralicja nakazała natychmiastowe poddanie się wszystkich niemieckich Ubotów (Kriegsmarine nakazała przerwanie działań już 4 maja i powrót wszystkich okrętów do Norwegii), Loch Eriboll wskazano jako punkt zbiorczy. O ile pamiętam, racjonalizacja była taka, że lepiej nie ściągać dziesiątek poddających się Ubotów, obsadzonych przez młodych, gniewnych i zdesperowanych nazistów, mających nadal pod ręką torpedy itd. do którejś dużej bazy czy portu.

Eilean Donan Castle, Loch Alsh9 maja w pośpiechu do Loch Eriboll dotarło wojsko i przedstawiciele, mający przyjmować Uboty, pierwszy podwodniak poddał się już 10 maja. W sumie bezpośrednio poddało się tu 17 Ubotów, o ile pamiętam, nawet któryś z tych wracających z Japonii. Potem dopłynęło jeszcze więcej, z tych które wcześniej dotarły do Norwegii. Sukcesywnie (po wstępnym rozbrojeniu?) Uboty przechodziły z Loch Eriboll do Loch Alsh (oczywiście, byliśmy tam!), tego, w którego głębi jest znany zamek Eilean Donan i gdzie (w Kyle of Lochalsh?) była jakaś infrastruktura, żeby ogarnąć problemy z okrętami i uwięzionymi Niemcami. Pod koniec maja zmieniono plany, i resztki Ubotów trafiały już do Scapa lub innych portów. Po błyskawicznym ustaleniu w Poczdamie przez komisję trójstronną, "co z tym robimy" (że po 10 Ubotów trafi do UK, USA i ZSRR "do badań", resztę należy zatopić jak najszybciej, jeszcze przed zimą 1945; czyżby - żeby komuś do łba nie przyszło oddać je Niemcom? albo po prostu Brytyjczycy od zawsze i na zawsze mieli to na liście "do załatwienia"...), większość Ubotów przeprowadzono do Loch Ryan na zachodzie Szkocji (skąd pływamy promami IRL-SCO) i na północ Irlandii. Zgodnie z planami, w parę miesięcy zatopiono 116 Ubotów na północ od Irlandii. Akcent polski - brała w tym udział ORP Błyskawica.

Czyli, niechcący, wyszła nam wycieczka "śladami poddających się w maju 1945 Ubotów Kriegsmarine"...



(ciąg dalszy być może nastąpi - nadal zostają punkty "jak mała potyczka morska w malowniczym lochu wpłynęła na spore obszary historii i kultury Szkocji i UK" oraz dawno dawno planowany, bo kręciłem się w okolicy Ardeer przez lata, "co zostało po Great Dynamite Factory")








 

Engine: Anvil 1.08   BS