NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2021-04-29, czwartek
Tagi:  Éire, triptrop     
___________________________________

W związku z poluzowaniem nieco lockdownu w Irlandii (można w miarę legalnie poruszać się w obrębie hrabstwa ew. 20km od domu) oraz nagłym atakiem ładnej pogody, znowu wpadamy w paszczę szaleństwa, zupełnie jak w Szkocji przez ostatnie lata - czyli wycieczking na maksa hej. Ale, że muzea czy obiekty zamknięte są jeszcze zamknięte, rozbijamy się po ruinach czy innych neolitach przeważnie.

Na początek obskoczyliśmy ponownie miasteczko Trim - na wycieczce dwa lata temu tylko zamek zwiedziliśmy. Teraz zamek zamknięty na głucho, ale za to połaziliśmy nieco wkoło, do efektownych ruin wieży opactwa św. Maryi Panny czy po miasteczku ogólnie.

Trim Castle  Trim Castle  Trim - St. Mary Abbey  Trim - St. Patrick Church  

Ogólniej w Trim jest fajnie i chyba jeszcze połowy nie widzieliśmy. Ale to nie problem - jak zwykle mawiamy, "będzie pretekst żeby jeszcze raz pojechać" oraz poczekamy może, aż się pootwierają różne różności.

Z innych fajnych ruin itp. zaliczyliśmy różne klasztory a co jeden, ciekawszy. W chronologii historyczno-anegdotycznej a nie wycieczek:

Monasterboice Tower and High Crosses  Monasterboice Tower and High Crosses  Monasterboice Tower and High Crosses  

Monasterboice (to jest zniekształcone "monastery of Buithe", co znaczy, powiedzmy, "monastyr Boecjusza"). Fenomenalna malutka miejscówka w środku niczego, bardzo stara (klasztor był już w VIw; rozumiecie, "Boecjusz", kto nieco zna historię końca starożytności - początku średniowiecza, ten kuma jak żaba - ale z tamtych czasów tylko wykopaliska zostały). Są resztki niezbyt ciekawych kościółków z XIVw i cmentarzyk, ale też genialnie zachowana wysoka wieża obserwacyjno - obronna (a raczej - "ochronna") przeciwko Wikingom, z Xw, no i kamienne krzyże wczesnośredniowieczne ("high cross"), podobno najwspanialej zachowane w całej Irlandii. BTW ich piękny stan zauważa się od pierwszego spojrzenia, skądinąd w Szkocji takie krzyże 2 razy gorzej wydłubane i 5 razy bardziej zniszczone po muzeach upychają, a tutaj se w polu takie coś stoi od wieków.

Old Mellifont Abbey  Old Mellifont Abbey Lavabo  Old Mellifont Abbey Lavabo  Old Mellifont Abbey  Old Mellifont Abbey  

(Old) Mellifont Abbey (oryginalnie po irlandzku to był "wielki klasztor", An Mhainistir Mhór; angielska nazwa jest z łaciny od "melli-fons", Fort Miodowy?... o_O ) - bardzo efektowna i istotna miejscówka. Gdyż na pytanie "co się stało, że ważne miejsca jak powyższy Monasterboice jakoś sobie radziły przez kilkaset lat, pomimo, że wieki był ciemne, Wikingowie zajadli a pogoda zła, tylko jakoś tak nagle w XI - XIIw szlag je trafił ogólnie rzecz biorąc?" odpowiedzią jest "nabawili się cystersów i wyginęli niczym dinozaury". A wielki klasztor Mellifont to było miejsce desantu i statek matka cystersów w Irlandii, wzorowany był organizacyjnie, układem i architekturą na francuskich klasztorach. Fala rzutkich, nowoczesnych i pracowitych cystersów w ciągu generacji czy dwu zassała sponsorów i wiernych i zmiotła konkurencję staroirlandzką, tę rodem z czasów św Patryka itp. Większość ruin w Mellifont to raczej XVII czy XVIIIw. ale zostało parę genialnych kawałków romańskich z XIIIw, jakieś łuki, kapituła, no i centralny superefektowny okaz, czyli resztki lavabo ("umywalni" powiedzmy); romańskie, ale takiej klasy włosko-francuskiej, że można pomylić z klasycyzującymi kawałkami renesansowymi, coś niewiarygodnego w skali Polski czy innej Szkocji, gdzie jednak "romański = 3m gruba ściana z malutkim okienkiem".

(Pro tip podróżniczy - oba powyższe miejsca poleca się i są w zasięgu rzutu kamieniem od ciekawych i ważkich neolitów Knowth i Newgrange oraz świątyni rojalistów czy oranżystów na ichnim Grunwaldzie tj. miejscu bitwy nad Boyne, do których wycieczki i transport są nieźle rozwinięte - ale do powyższych klasztorów niekoniecznie, raczej samochód potrzebny, albo dużo czasu i cierpliwości)

Bective Abbey  Bective Abbey  

Bective Abbey było filią cystersów z Mellifont, ruina jest dość efektowna i kawałki bardzo ładne, choć raczej z XV-XVIw; z XII chyba tylko wykopaliska, może z XIIIw. coś gdzieś się ostało. Okolica to wsie po prostu, aczkolwiek kiedyś arystokraci Bective byli całkiem znaczącymi figurami. Historycznie - 'zwykły' klasztor, potem dwór, ale jakoś tak romantyczno-sympatyczny, na polu, na zarzeczu, na zadupiu.

Kells  Kells  Kells  

Po drodze do neolitów Loughcrew Cairns (też ciekawe) nieznacznie zawadziliśmy o miasteczko Kells, które ma całkiem starożytne korzenie (ale pamiętamy, w Irlandii wystarczy kopnąć byle kamień, żeby odkryć jego starożytne korzenie) - wiadomo, że już w czasach przedchrześcijańskich bywało siedzibą królów (ok, raczej 'królików' irlandzkich) i leżało na szlaku ze starożytnej 'stolicy' niedaleko nas, Hill of Tara, do starożytnego Rathcroghan w centralnej Irlandii, gdzie naprawdę wystarczy grzebnąć, żeby wykopać coś z epoki kamienia czy brązu. Potem około VIw. okolica trafiła w ręce późniejszego św. Kolumba, misjonarza irlandzko-szkockiego, ale właściwy klasztor (po którym w praktyce nic nie zostało) powstał dopiero na początku IXw. kiedy mnisi umocowani na szkockiej Iona przez św. Kolumba ze dwa wieki wcześniej, musieli się wynosić z powrotem do Irlandii, bo na wybrzeżu szkockim nie dało się już wytrzymać z Wikingami. Z tego co zostało i z oczywistych zabytków, jak na zdjęciach, mają tam kopię Monasterboice, tylko że w środku miasteczka - wieża obserwacyjno-obronna z Xw, przeciw Wikingom itp. (ciekawostka niesymetryczna - 5 okien na szczycie, bo 5 dróg do Kells), resztki kamiennych krzyży i parę innych zabytków wkoło kościoła i cmentarza. Kiedyś był tu trzymany bezcenny manuskrypt irlandzko-szkockich 'kolumbistów' czyli Book of Kells, ale już w czasach Cromwella wybył do Dublina (obecnie jest w słynnej Trinity College Library).

Dygresyjnie, kiedy się tak patrzy "z bliska" na zabytki i historie irlandzkie, porównując z pobliską Szkocją na przykład, to uderzające o ile więcej w Irlandii tzw. kultury, w porównaniu. Żebyśmy się rozumieli - (pre)historia Irlandii to też brutalne bagno wczesnego średniowiecza, tyle że nie było aż tak ciemne jak szkockie czy polskie, bo jednak okraszone a to manuskryptem, a to eposem, a to jakimś nauczaniem. Niby się wie ze szkoły i skądinąd, że mnisi irlandzcy przenieśli przez naprawdę ciemne wieki kawał kultury chrześcijańskiej i nie tylko, ale jak się zastanowić i pomacać z bliska, to zadziwiające jednak.

Bo nawet bajki i legendy tutejsze, są jednak innej klasy - jak na przykład moja ulubiona anegdota związana z w/w św. Kolumbą (o którym rzecz jasna jest zylion bajań): dlaczego wysokiego rodu wysoki rangą mnich Kolumba wyniósł się jakoś tak nagle i w podskokach do Szkocji? bo zorganizował rozruchy, a nawet bitwę, w ramach sporu z Wysokim Królem Irlandii, ale przegrał, i musiał wiać. O co poszło? O to, że Kolumba skopiował cenny psałterz u Finniana z Moville, z ważnego klasztoru w Ulsterze, w założeniu, że 'sobie', tj. zgromadzeniom 'swoich' mnichów. Finnianowi się odwidziało i stwierdził, że skoro to kopia z jego psałterza, no to jest jego ew. coś się należy. Na co Kolumba odparł, że chyba cię chłopie panbuk opuścił. Wysokiej rangi mnisi pożarli się tak, że oparło się aż o High King of Ireland, czyli Diarmaita mac Cerbaill (skądinąd ostatniego króla Tara, który objął królestwo w rytuałach celtyckich, przedchrześcijańskich) - król rozsądził, że "tak jak cielak należy do krowy, tak kopia książki należy do książki", co nie spodobało się Kolumbie i zaczął się rozpi...

W tej historii z VIw. jest zapewne niewiele prawdy (historycznie, może i "pielgrzymka" Kolumba do Szkocji była nieco "ucieczką" czy "wygnaniem" ale ze zwykłych powodów, bardziej polityczno-przemocowych, niż skrybowo-bibliotekarskich), ale to chyba pierwsza awantura o copyright w historii świata. Nawet jeśli tylko w legendzie.

Kiedy się tak łazi po miejscach jak w/w, zastanawia się nad wieżami obronnymi z IX czy Xw., do których chowano przed Wikingami nie tylko ludzi, skarbczyki i zapasy, ale też całe biblioteki, to nagle ma się ochotę przeczytać ponownie "Imię róży", co nie.

(O innym nieoczywistym wniosku, co do dawniejszej kultury Irlandii, z przykładami, może 'następną razą', bo się zrobiło długo i późno)








 

Engine: Anvil 1.08   BS