Miałem popełnić sążnistą notkę hejtersko-polityczną, z moich normalnych pozycji kosmopolityczno - internalistycznych (w sensie - wewnątrzsterownego buca w średnim wieku) o patriotyzmach, nacjonalizmach i szowinizmach, i dlaczego przystoją raczej małpom a nie ludziom normalnym; oczywiście na tle intensywnego machania białoczerwonego czym popadnie z okazji Powstania itd. no i dlaczego raczej się to nie zmieni, bo jednak ludzie en masse ciągle i ciągle nie oderwali się zbytnio od socjalizacji i interakcji stada małp. I dlaczego chyba ogólnie byłoby nieco lepiej (w sensie, mniej nieszczęścia, a nie - więcej szczęścia), jakby wszyscy byli nieco bardziej internalistyczno - internacjonalistyczni, pomarzyć piękna rzecz.
Ale w trakcie mini-researchu na potrzeby notki, ch... mnie strzelił, gdyż odkryłem taki drobiazg - o poczuciu kontroli (locus of control, pojęciu moim zdaniem kluczowym w rozważaniu socjalizacji i "kto jest temu wszystkiemu winien", potem - kluczowym w internalizacji / eksternalizacji, potem identyfikacji, potem patriotyzmach srakich i owakich itp.) wypisano od lat 60' morze znaczków, i bajcików też, i zylion prac. Tylko, że jakoś wszystko co można znaleźć nt. to albo pierdolety klasy "co to LoC - bo To Ważne" albo "zbadaj se LoC w weekend", lub bardzo bardzo BARDZO poważne prace, badające LoC menadżerów, nauczycieli przedszkolnych, albo i muzyków (serio, nie żartuję) itd. itp., albo wzg. płci,
dżenderów czy innych
kóltór; nie sposób natomiast znaleźć proste przekrojowe badania czy statystki populacji, niech nawet, powiedzmy, w skali narodów czy kultur itp. ale "całej populacji", a nie genderów czy leaderów - bo po prostu chciałbym wiedzieć, którego LoC jest wśród homoniesapiens więcej. A przynajmniej ja nie potrafię znaleźć, bez płacenia w ciemno za podejrzane artykuły całkiem ciężkimi $$$. Czyli jestem na ten temat albo za głupi, albo za skąpy.
I stąd - pieprzyć to pieprzenie, dobranoc państwu.