wezbrana czerwona blizna
po pocałunku Tylera na grzbiecie dłoni,
kopia kopii kopii.
Budzisz się w Tokio
Budzisz się w Madrasie
Budzisz się we Frakfurcie
Kiedyś śniło ci się, że po walce, po prawie wypadku, po wypadku, czułeś, że żyłeś, że możesz więcej. Potem obudziłeś się, w Edynburgu, w Warszawie, w Kopenhadze i zrozumiałeś, że to były dziecinne marzenia niespełnionych literatów, nawet jeśli marzenia na jawie. Trudno jest okłamywać się bez końca.
Do wszystkiego można się przyzwyczaić, do walki, wyzwań, wypadków, obrażeń też; nie mówiąc o prawie-wypadkach i pociskach mijających o cal - bo tego przecież w ogóle nie ma, budzisz się na tyle, żeby wcisnąć gaz do deski i uniknąć czołówki, po pięciu minutach znowu przysypiasz na jawie.
Tylko w bajkach kosmiczne małpy są ciekawe i ciekawskie i zdolne do wszystkiego, a Raymond K. Hessel zmieni swoje zasraniutkie malutkie życie w coś pięknego i dobrego.
Nawet do zniszczenia i sięgania dna można się przyzwyczaić.
I tak będzie to kopia kopii kopii.
Więc najlepiej po prostu nie zawracać sobie tym dupy.