Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-04-27, sobota
Tagi:  varia
___________________________________
Człowiek jest gupi zwierz. A nawet gupi z wierzy, tfu, z wiary. Albo i z niewiary. Najbardziej z wiary i z niewiary w siebie samego, rzecz jasna, bo przecie nie w panbuki czy jakieś opowiastki historyczno-mitologiczne.

Znaczy, mam na myśli siebie, bo na innych znam się słabo.

Bo czasem wszystko idzie mi tak gładko i zgodnie z planem, że weś. Na przykład - dostaję propozycję "zwiększania kompetencji" i rozszerzania działalności zawodowej, nawet z sugestią przeprowadzki do Najwyższej Fazy Rozwoju, ale upieram się, że wolałbym Szkocką Fazę Prawierozwoju, odmawiam "awansów" itp. więc powstaje spory zakwas, ale przypadkiem zaraz dostaję kontrakt.

Czyli mam szczęście. Albo może jednak - nieźle potrafię szukać pracy zdalnie.

I zaczynam wyplątywać się z 13 letniej roboty w 3 tygodnie, z dołożoną mi listą zadań w formacie A4 raczej drobnym druczkiem, poza bieżącą pracą. I oprócz jednego średniokrytycznego zadanka udaje się wszystko wykonać.

Czyli nie było tak strasznie. Albo może jednak - jestem dobry w te klocki, a zapieprzanie po 12h od 4am nieco pomaga wykonać prace.

I pomimo zakwasów na tle odmawiania współpracy w różnych aspektach ostatnimi czasy, dostaję (ogólnozakładową) podwyżkę w wymiarze słusznym, a nie "na odczepnego" czy wcale (bo przecież na wypowiedzeniu jestem). Tudzież koledzy i firma (chyba na spółę, nie wiem dokładnie) szarpnęli się na pożegnalny prezent, którego ani się spodziewałem, ani nie pamiętam, żeby z ostatnich zwalnianych i zwalniających się ktokolwiek coś podobnie kosztownego i praktycznego dostał (znaczy, jestem wkrótce-byłym-bo-dziewczyny-zabiorą posiadaczem Samsunga Galaxy Tab 2 WiFi 10 cali). Oraz dostaję resztkę urlopu na koniec miesiąca, no i w godzinę, bez większych obstrukcji, załatwiam obiegówkę.

Czyli pracowałem w genialnej firmie i w genialnym środowisku, z fantastycznymi ludźmi. Albo może jednak - zarobiłem na to wszystko dekadą ciężkiej pracy i poświęceń, co nieco doceniono, zresztą to ochłapy, bo wyzysk wg. Marksa i Engelsa, i tak dalej; no i jestem ogólnie i wbrew pozorom zorganizowany.

I tak można bez końca.

Zaprawdę gupi zwierz.

Ale to była ta łatwiejsza (chyba) część planu. Od jutra zaczyna się faza druga, ciekawe czy pójdzie równie gładko albo będzie wydawać się, że poszła gładko; zobaczymy za następne 3 tygodnie.

A teraz może zamiast pisać głupoty, zacznę się na serio pakować.





Sat, 27 Apr 2013 12:00:35
No jakbym siebie - sprzed miesiąca - słyszał. Strasznie nie lubimy porzucać miejsca, w którym osiągnęliśmy pewną pozycję i iść w mniej lub bardziej nieznane. Potem też jest przez chwilę trudnawo, szczególnie po pierwszym i drugim rzucie oka, gdy okazuje się, że wymagania tego nieznanego nie leżą dużo poniżej naszych kompetencji.

Ale potem jest coraz milej, gdy te fiordy zaczynają do ręki podchodzić...

Codiac
Sun, 28 Apr 2013 10:52:01
Ja bym jednak stwierdził, że owszem, zarobiłeś na to wszystko uczciwą pracą i podejściem.
Miałem podobnie gdy odchodziłem z poprzedniej pracy, a i teraz, pracując w evil corpo, dostrzegam jak właśnie odpowiednie podejście do ludzi sprawia, że zaczynają cię cenić - i niekoniecznie mówię tu o sobie, a o paru osobach trzecich.
Oczywiście ma to pewne skutki uboczne, tzn. jeśli faktycznie nie migrasz się od pracy i jesteś chętny do pomocy, to zaczną cię uważać za tego człowieka, do którego najlepiej się udać, bo "on zawsze pomaga i zna się na tym, nigdy nie zawala."

Boni avatar Boni
Mon, 29 Apr 2013 08:50:49
Prawda, że trochę jest tak, że "dasz palec, urwą rękę". Ale z wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie tylko w mojej "karierze", wydaje się, że zaangażowanie nieco "above and beyond" opłaca się w dłuższej perspektywie.

U mnie to raczej loch nessy z ręki będą jadły, a nie fiordy ;) no ale o tym pogadamy za pół roku.

I ogólne pozdrowienia z Calais, gdzie zalegam, bo promu to nawet na redzie jeszcze nie widać.

Codiac
Mon, 29 Apr 2013 19:13:32
Też uważam, że zaangażowanie jest lepsze. Jeśli nie pracujesz dla idiotów, to szefowie jednak powinni to zauważyć i zacząć na tobie polegać i dawać ciekawsze zadania zamiast rutyny. Pracujący dla idiotów są z kolei sami sobie winni ;-)
Tylko zaangażowanie wymaga, cóż, zaangażowania, wysiłku i ciężkiej pracy, a wielu ludzi woli wygodną, ciepłą posadkę, przy której nie muszą się wysilać.

Jak już spotkasz loch nessa, to nie zapomnij zrobić dla nas zdjęcia przed konsumpcją ;-)

rozie
Thu, 9 May 2013 08:16:12
A nie jest czasem tak, że i pracownikom, i pracodawcy generalnie zależy na utrzymaniu status quo? Z różnych względów, poczynając od zwykłej niechęci zmian, po łatwość organizacji pracy. No bo kierownik, mając świetnego pracownika, będzie wolał mieć go u siebie, czy przepchnąć do innego działu/stanowiska i dostać innego? Trochę inaczej wygląda to pewnie, gdy blisko pracowników jest właściciel/udziałowiec i na dodatek jest osobą świadomą.

Tu mógłbym pewnie jeszcze rozwinąć, że winna jest trochę sytuacja, gdy pracownik pracuje za pensję, czy tam jest rozliczany niby za efekty, ale przybliżeniem (typowo: handlowiec z prowizją sprzedający gruszki na wierzbie), a nie po prostu ma udziały w zyskach firmy. Wtedy już spółdzielni pewnie. I zahaczamy o komunizm.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018