Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 10 Dec 2018 15:46
Wpadło mi dzisiaj coś takiego. Może nie jest to coś...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 13:35
@zz_top Tak szczerze, to nie ogarniam i nie wnikam,...

zz_top - Premium
Wed, 14 Nov 2018 08:52
Ej, ale czemu ty jako premium szukasz w Audi A7 czy...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 03:11
Obejrzałem sobie różności i powiedzmy, chyba...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:24
@zz_top A to faktycznie porażka. Powiedzmy, dalsze...

zz_top - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:07
Nawet mnie zaciekawiłeś tą germańską trójcą i...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 19:47
@zz_top Zapewne masz rację, tyle że z merolami ze...

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-04-23, wtorek
Tagi:  muza, varia
___________________________________
W zamieszaniu ogólnym, jednak kompletuję sobie sprzęt muzyczny do przeprowadzki. Pewnie zabiorę od razu co się da, także analog i winyle.

Żałuję, że mam tak mało dobrej poważnej, że w ogóle nie mam czasu jej słuchać. Ale to może się zmienić, bo cóż innego będę miał do roboty przez następne miesiące, poza słuchaniem muzyki. I czytaniem. I pisaniem.

I nagle wpadam na notkę u Nameste, z którą mniejsza czy się zgadzam (samaniewiem), ale w której fragment o Romeo i Julii Prokofiewa trafia mnie obuszkiem. Bo właśnie rozmyślałem jw. czemu mam tak mało klasyki, a mało co jest większą w moim małym światku niż Prokofiew.

Czasem mi się zdaje, że muza plus obraz/ruch to więcej niż muza, a czasem jednak, że mniej, bo wyobraźnię zabiera, ale jedno pewne - bywają dostarczane obrazy, do tej samej muzy, nieporównywalne w ogóle ze sobą pod względem siły i jakości przekazu, i tu Nameste ma 100% racji w notce, że w dyskutowanym tańcu Royal Ballet to może ekipie Bolshoi najwyżej baletki czyścić. Bo zresztą, rosyjski balet to jest, przeważnie, po prostu, TO.

Co mi przypomina najbardziej fenomenalny balet jaki w życiu widzieliśmy - załapaliśmy się na "Mistrza i Małgorzatę" w realizacji Eifmana, jeszcze w Leningradzie, około 1990. Niestety, youtuba ma tylko słabej jakości obrazki, ale daje to jakieś pojęcie, jeśli ktoś zainteresowany:



Muza Pietrowa akurat nie była bardzo mocną stroną tej realizacji, ale za to balet... Woland... całość i wrażenie na żywo... no słów mi brak. Słusznie Eifman opowiadał, że w 1986 czy 87 nie miał żadnej nadziei, że pozwolą mu to wystawić i zupełnym fuksem załapał się na pierestrojkę i nowe podejście do sztuki. Bo jeszcze w 1990 było to coś niesamowitego.

I na koniec zasmuca mnie, bo zapewne istnieją całe obszary muzyki, baletu, teledysku, itd. których nie widziałem, nie słyszałem i nie mam czasu i środków, a nawet zbytnio - woli, żeby po nie sięgać.

Stąd wracam na początek - muszę spiąć się, i pod pretekstem przeprowadzki pobrać znacznie więcej muzy poważnie poważnej.





nameste
Tue, 23 Apr 2013 09:05:35
Nigdy nie wiesz, kto przeczyta (a nawet, ostatnio rzadkość, w jakimś stopniu zgodzi się z). Ale chciałem w sprawie "nie ma woli", bo nawet dziś o świcie myślałem sobie, że może machnąć nocię o "filozofii" przypadku: nadziewać się na różne rzeczy przypadkowo i dawać im szansę. Trochę na antypodach podejścia, które martwi się o mobilizacje czasu, środków, a wreszcie – woli. Ostatecznie nie chce mi się pisać notki, ale wspomnę, że takim właśnie przypadkiem odkryłem parę dni temu panią Elodie Lauten i jej minioperę "Śmierć Don Juana" (1985), kawał pięknej gęstej muzy, do której będę sobie wracać (nikogo nie namawiam, to tylko anecdata ws. nadziewania się przypadkiem).

oszust1
Tue, 23 Apr 2013 17:45:36
"I na koniec zasmuca mnie, bo zapewne istnieją całe obszary muzyki, baletu, teledysku, itd. których nie widziałem, nie słyszałem i nie mam czasu i środków, a nawet zbytnio - woli, żeby po nie sięgać. "

Nie wiem, gdzie Ty w tej Szkocji będziesz mieszkać, ale jeśli nie na kompletnym zadupiu, to może się rozejrzyj po sierpniowym festiwalu w Edynburgu. Chciałem jeszcze polecić Śpiącą Królewnę Matthew Bourne'a (jeśli nie dostajesz odruchów obronnych na Czajkowskiego), ale oni po maju zmywają się z UK do Stanów i będą z powrotem dopiero w 2014. Widziałem jego Dziadka do orzechów i po prostu klękajcie narody (tubki do wglądu).

Boni avatar Boni
Tue, 23 Apr 2013 19:16:48
@nameste
@filozofia przypadku

No właśnie, no właśnie. Albo zalew medialny przekroczył jakąś gęstość krytyczną, albo narzędzia (także nieuświadomione) profilujące kontent przekroczyły jakiś poziom (samo)organizacji. Bo kiedyś chyba tak nie było, tzn. nie miałem wrażenia hiveminda co tydzień, tylko raz w roku. A przecież ja praktycznie nie korzystam z socjalmediów czy innych agregatorów, więc tym dziwniej.

@oszust
@Edynburg i festiwale

Tia, dobrze gadasz, tylko jak ostatni raz byłem w sierpniu w Edynburgu, to nie miałem kasiory i czasu, w tej kolejności, na nawet umiarkowanie ciekawe rzeczy. I nie przewiduję by to się zmieniło w najbliższych latach. A tego Bourna to se wężykiem zaznaczę, na zaś.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018