Chodzi za mną od paru dni muzyczka, która jest nie tylko w pierwszej 10, no dobra, może jednak 20, mojego prywatnego rankingu synth-elektro, ale jest też gdzieś w okolicy pierwszej trójki "Original Sound Track, Który Nie Może Być Inny". Tak jak nie ma "Ghost in the Shell - Stand Alone Complex" bez Yoko Kanno, "Blade Runnera" bez Vangelisa, i połowy fajnych filmów bez Hansa Zimmera (o którym notka się pisze, pisze, i napisać nie może), tak nie ma filmu "Kontroll" bez Neo.
Film zacny jest i kto nie widział, ten niech żałuje albo se kupi. A muzyczka jest równie dobra, jak nie lepsza. I kiedy człowiek, nieczęsto, ale jednak, snuje się po miejscówkach jak poniższa

to koniecznie musi mieć w słuchawkach, czy głośnikach szrotwagena, niezapomniane kawałki Neo. I niekoniecznie te ostrzejsze techno-elektro, te genialno-kameralne też:
Aha, żeby mi nie było reklamacji - oba powyższe kawałki, chociaż są w filmie, NIE trafiły na płytę OST...