(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)...tyle, że przeważnie nie wiadomo ile. A w technice, nawet domowo-szrotowej, czasem te koszty są niebagatelne. Każdy zna tytułowe przysłowie, każdy zna anegdoty, jak naprawienie silnika za pomocą walnięcia młotkiem w szokującej cenie 101zł ("1zł - walnięcie młotkiem, 100zł - wiedział gdzie"), czy "urocze" historyjki o wizytach w ASO kontra wizyta u pana Zenka (1). Ale czasem po prostu ręce opadają, jak bardzo trzeba uważać i inwestygować technikalia i zaszłości marketingowe w zglobalizowanym świecie, bo inaczej można naprawdę mocarnie przepłacić. Niby jestem zawodowcem, mam niejakie doświadczenie co do dataminingu o częściach i procesach technicznych, i niewiele mnie dziwi w temacie, a jednak, dziś trafiło mnie z dużą siłą.
Zacznijmy od początku:
Fiero z foto stoi
sobie w garażu, z zepsutym zapłonem i okolicami (dla ustalenia uwagi motomaniaków - starożytny silnik 4 cylindry OHV 2500cm3 z rodziny "Iron Duke"). Kombinuję nad naprawą, podpytuję o części (moduł zapłonu, części aparatu zapłonowego, cewka) w co przyjaźniejszych serwisach "amerykanów", rozglądam się na szrotach - mam oczywiście pojęcie, w jakich (wielu) modelach koncernu General Motors mogę szukać kluczowych drobiazgów. Ale jest to ogólnie nieosiągalna egzotyka. No to wobec słabnącego dolara, rozważam ściągnięcie paki części, kompleksowo, nie tylko do Fiero. Jednak ciągle, od tygodni, w wolnych chwilach szukam różnych opcji. I nagle dziś znalazłem na pierwszy rzut oka absurdalną, ale po zastanowieniu - nie takie rzeczy...
Zacznijmy opcje od najdroższej - ściągnięcie części Fiero przez renomowane serwisy, na zamówienie z USA - ok 1000-1200zł. Ściągnięcie tych samych części na własną rękę, ze średniej półki dużych dystrybutorów w USA - części 80$, przesyłki 120$, plus ew. cło - w sumie jakieś 700-800zł. Te same części od zupełnie innych samochodów z zupełnie innych czasów i miejsc - leżą sobie loco Wawa za jakieś 150zł. Te same części nie ze sklepu w Wawie, ale gdzieś od importera albo prywatny import od producenta - jakieś 50% taniej, czyli 80zł. O, na przykład z tego samochodu:
Czyli, jak łatwo policzyć, wiedza o tym, że do starego pontiaka pasują części zapłonu od daewoo Espero/Nexii 1.5/1.8/2.0 jest dla mnie warta minimum 500, maksimum 1000zł. CBDU, ale niekoniecznie do przewidzenia. A co ciekawe, silniki są zupełnie inne, i mechanika nie pasuje (np. aparat zapłonowy od strony silnika jest zupełnie różny), tylko elektryka i cała góra aparatu zapłonowego jest identyko - ktoś, robiąc osprzęt dla daewoo wziął po prostu graty z linii robionej dla USA/GM.
Podobno w XXIw wiedza wala się na każdym cyfrowym rogu zaszumionego internetu, ale pamiętajcie - tak naprawdę nawet jeśli wiedza jest tania, to niewiedza kosztuje.
1) Najkosztowniejsza jaką znam, to jak kolega chciał se naprawić napęd tylnej wycieraczkę w renault w ASO, wyszacowano na nieco ponad 1000zł, ok, ok, odłożył to na później - ale odjeżdżając z ASO zobaczył "zenex - autoelektryk" i na próbę zajechał - "pan Zenek" skrzywił się, zbluzgał gówniane napędy, pogmerał chwilę, wycieraczka ruszyła, i skasował kolegę na 20zł - kolega zawrócił do ASO, gdzie kupował i serwisował samochody za ciężkie pieniądze, i zbluzgał wszystkich od kierownika po pracowników, za oszustwo. A zaraz potem spotkaliśmy się w poprzednim Paradoxie i zaprawdę, jeszcze przypominał buraczka.