Zreferuję może pokrótce dylematy pierwszego świata, związane z moim szrotem, a raczej jego brakiem, niedosytem i próżnicą. Z tej próżnicy, jeśli wszystko będzie się kręcić jak dotąd i zgodnie z planem, trza będzie coś czterokołowego nabyć drogą kupna. Oczywiście, z kierownicą po tej drugiej stronie (chociaż...) i powinno być to małe wozidełko do pracy.
Buahaha.
No to nie przejdzie raczej.
Na celowniku mam przeważnie tytułowe GT i pokrewne,
gdyż albowiem koroną jest ono, ale nie jest to takie proste jak się wydaje, o nie. Szczególnie, jeśli ma się fistaszki a nie jakieś przyzwoite pieniądze do wydania, no i na Wyspie wybór jest nieco mniejszy niż na świecie. I jeszcze - mając na uwadze słabe zasoby techniczno-czasowe jakimi na razie dysponuję w Szkocji (stąd pożądam pojazdów raczej prostszych i nieawanturujących się - ale z drugiej strony w automacie i wypasie).
Opiszę co nieco, zaczynając od rzeczy niemożliwych i bezsensownych, kończąc na możliwych i prawdopodobnych (ogólnie mam na myśli modele z połowy-końca lat '90):
A jak amerykany
Kierownice przeważnie po "złej" stronie, ale to ten mniejszy problem, tu się rejestruje takie spoko-loko, tu nie Polska. Większy to tutejsze CHORE, rid maj lips,
CHORE ceny czegokolwiek z USA, jeśli to coś w miarę jeżdżące i ogarnięte. W naszym zasięgu i w sensie GT pozostają jakieś trupy albo podejrzane rupiecie. I mówię tu o przeciętnych pontiakach, chevroletach, lincolnach, bo te ciekawsze i nieprzeciętne, to ceny mają już nie chore, ale jak ebola skrzyżowana z HIV i supergrypą.
B jak BMW 840/850
Trafiają się jakieś lekko nadpsute w sensownych pieniądzach, ale przeważnie V12, bo V8 trzymają cenę, nawet popsute. I mam silne wrażenie, że nie stać mnie na utrzymanie tak egzotycznej, delikatnej i starej bawary.
C jak mercedes CL 420/500
Stosunek kosztu i ryzyka do zabawy i wypasu nieco lepszy od BMW serii 8, i może, może, bo to jednak szczyty techniki i komfortu swojego czasu. Ale jeden minus, czy raczej minusisko - stylistyka. Z zewnątrz oparta na tradycji bunkrów Wału Atlantyckiego i PzKpfwIV, a wewnątrz wzorowana na tradycyjnych bawarskich meblach z lat 70.
(no i właśnie uwaliłem wszystkie rekomendacje z własnej notki o GT...)
D jak durne egzotyki
Bo czasem spoglądam na subaru SVX czy mazdy RX7 czy stare porsche czy inne w tym duchu, przeważnie zachęcony kultowością, która bywa znaczna i cenami, które bywają niskie. I oczywiście, nie bez powodu - już łatwiej zadbać o amerykana tutaj, niż o serwis i części do takich wynalazków. Więc zaraz mi przechodzi.
E jak ekologicznie pomalowane mercedesy CLK
No może i bym jakoś naciągnął definicję GT na co bardziej wypasione CLKi; i stylistycznie może bym je zniósł, już nie są takie pancerno-toporne jak nieco starsze CLe, zarówno wewnątrz jak i z zewnątrz. I jest ich tu jak nasrał, najróżniejsze silnikowo i wypasem, i przeważnie tanie jak czipsy - bo wszystkie zardzewiałe, nawet takie 11-12 letnie. Więc jednak raczej nie.
F jak fuckup jaguara
Na co tańsze i zaniedbane XK8 (oczywiście, te "słabsze", bez sprężarki) może by starczyło dukatów, ale na ich naprawy i porażki to już raczej nie. To są w ogóle jedyne chyba z całej notki wozy, które nie tylko rdzewieją po 12-15 latach, ale rdzewieją tak, że często nie przechodzą przeglądu (MOT) z tego powodu. Co nie wróży i nie równoważy pięknej stylistyki i wyposażenia.
A teraz bez literek i na serio - Cesarstwo atakuje. Banzai!
Czyli japończyki niespodziewaną koroną GT w UK, co za dziwny świat. Pierwsza trójka:
Nissan 300ZX Z32
Dawny wzorzec taniego GT, acz w swojej klasie całkiem przyjemnego i ponadczasowego. Oczywiście, mam na myśli raczej nie-twin-turbo i raczej takie bliższe 1990 niż 2000. Jedyny problem z nimi, że przeważnie zajeżdżone i stare po prostu.
Mitsubishi 3000/GTO
W reszcie świata znane także jako Dodge Stealth. Jest ich tu niespodziewanie dużo (oczywiście, względnie - nadal są to pojedyncze sztuki, ale bywało, że 3 na raz w Glasgow się sprzedawały), kuszą ciekawą techniką i agresywną stylistyką, ceny bardzo przyzwoite. Jw. raczej nie-turbo, i bez jakichś modów, które częste przy GTO w UK. Z drugiej strony, ciekawa technika (AWD, jakieś chore zawieszenia, aktywne spojlery, itd) oznacza ciekawe i kosztowne problemy, no i automaty mają złą opinię. (BTW jest też alternatywa w postaci "młodszej siostry" czyli Eclipse (tutaj: FTO), ale to już nijak nie jest GT, tylko ot, coupe)
Toyota Soarer / Lexus SC
Jedyny problem jaki widzę, to kwestia ceny i kosztów ;) oprócz modeli z 2.5 turbo, każdy mi się podoba, nawet ryzykownie wypasione UZZ31/UZZ32 (pneumatyczne zawieszenia, dotykowe ekrany i inne cudeńka). Oczywiście, rozsądniejszy byłby 3 litrowy, ale co ciekawe, te pociotki Toyoty Supra są tu niezwykle rzadkie w porównaniu z V8 (w PL odwrotnie) - a jeśli już bawić się w V8, to na bogato. Egzemplarze w stanie mint są nieco poza zasięgiem finansowym, ale takie do małych poprawek i jeszcze w miarę do rzeczy, szczególnie UZZ30, czyli bazowe V8, są jak najbardziej możliwe.
Ciekawe czy i jak to się naprawę rozwinie... zobaczymy najwcześniej we wrześniu.