W ramach zapotrzebowania społecznego tudzież gupich pomysłów, kolejne części pod tagiem "na zakupy" będą nie wg. kategorii pojazdów, ale raczej wg. kategorii użytkowników, kierowców, właścicieli pojazdów. Oczywiście, wg. mojego chorego myślenia o samochodach i mojego socjopatycznego i stereotypowego myślenia o ludziach i ich kategoriach. Aha, ze względów porządkowych, będą podziały dodatkowe na podgrupy, no bo jednak ludzie są bardzo różni. A propozycje autek (oczywiście używek, bo na moim blogu o nowych samochodach jest przyzerowo) będą wg. mojego najlepszego mniemania, naprawdę zacne i rzetelne, oczywiście, o ile mój chory świat przecina się z waszym.
Na początek - samochód dla emeryta. Mentalnego albo metrykalnego, łotewa. Oczywiście, dla mojego wyobrażenia pojazdu emeryta - myślę, że podstawa to trwałość i wygoda. Czyli raczej niezjeżdżalne i niekłopotliwe fury, ale jednak niekoniecznie uproszczone do poziomu UAZa czy innego wartburga - raczej z automatem, klimą, jakąś tam wygodą. Kwestia mocy i prowadzenia jest pomijalna, emeryt rzeczywisty lub mentalny wie, że nie ma refleksu, zdolności i potrzeb wielkiej mocy, przyspieszeń tudzież ścigania się z kimkolwiek, również ścigania się z czasem. Pozostaje otwarta kwestia zasobności portfela, bo tu bywa różnie, stereotypowo to oczywiście bida, nędza, nie starcza na leki a co dopiero paliwo i TOC samochodu - no ale nie będę przecież polecał w rankingu pojazdów typu PESA czy Neoplan, tudzież znam emerytów i "emerytów" na granicy rentierki, których stać wg. portfela na znacznie więcej niż mnie czy w ogóle 99% społeczeństwa - ale mentalnie nie mają potrzeb drogich nowych superwózków, tylko właśnie coś spokojnego, niekłopotliwego, wygodnego.
No to lecimy wg. podgrup czyli wg. potrzeb:
1. Emeryt singiel/"dinks" w aglomeracji i okolicy.
Czyli raczej miejskie i kompaktowe wozidełka dla jednej-dwu osób. Rozpiętość typów i modeli spora, rzeczywistych rozwiązań niekoniecznie, bo wszystko podobne do wszystkiego. Jest tu pewien problem z rozpiętością cen i TOC, gdyż rozciąga się od 2k do 30kzł, więc trudno doradzać nie znając głębokości porfela, ale spróbuję. Numero uno w stanie na dziś to:
Toyota Yaris 1.4 D4D automat
Trudny do zajechania klekocik Toyoty. Rozpiętość od tanich zajechanych I generacji z 1998 do prawie nówek IIgen. za ciężkie pieniądze (>20k). Jeśli trafi się niezjechany (uwaga na flotowe!) i w dobrym stanie egzemplarz, to w zasadzie czego chcieć więcej, pali to znikome ilości gnojówki, "power"-pack, który jest wkurzająco słaby w Corolli, w Yarisie sobie jakoś radzi, dostępność części i TOC bardzo przyjemne.
Inne propozycje dla tej podgrupy - coś od VW z 1.9TDI (oktawia, golf), focus (NIE diesel), suzuki vitara (szczególniej jeśli OKOLICE polskiej aglomeracji). Dla uboższych - stary starlet albo fiesta (ale NIE 1.3, tylko nowsze 1.25).
2. Emeryt zrównoważony.
Czyli uniwersalność - nie tylko 1000km rocznie do kościółka czy supermarketu, ale też coś do przewiezienia, od dykty po wnuki, jakieś trasy, wypady wakacyjne czy coś. Czyli normalne sedany/kombi segmentu D/E, w założeniach jak na początku. Wygrywa, całkiem tradycyjnie:
Volvo 940 2.4TDI automat
Trudno zajeżdżalna wołowina z silnikiem od VW, wczesne wersje nawet bez turbo, no ale to już coś koło 20 letnie. Ew. dla bogatszych i odważnych volvo S60 D5 automat. Te i podobne są wzorcem emeryckiego wózka od pół wieku, więc zero zdziwień. Solidność, wypas, niskie koszta, właściwy image.
Inne propozycje - mondeo (z tych słabszych a wypaśnych), mazda 626 albo 6 (NIE diesel), dla bogaczy - coś ze średnich audi z adekwatnym brakiem mocy.
3. Emeryt na bogato aka rentier
Czyli założenia jak na początku, ale kogo obchodzi TOC czy paliwo, ma być komfortowa sofa na kołach, w końcu zasłużyliśmy na to i na stare lata coś się należy. Nieunikniony zwycięzca:
Lexus LS 4.0 automat
Wzorzec segmentu E, najkulturalniejsze i najcichsze możliwe silniki, najwyższy komfort, najlepsze co można mieć za ciężko opłacone ZUSy czy inne konta na Bahamach. I palą relatywnie mało, jak na V8. A wbrew pozorom, 20 letnie zabytki I generacji cenowo są w zasięgu każdego, inna sprawa, że w stanie mint to już niekoniecznie i jest ich coraz mniej. Rozsądniejsza jest II gen. do 2000, równie fajna i jeszcze kosztowniejsza w zakupie, serwisie i częściach. Ale kto bogatemu emerytowi zabroni...
Inne propozycje - audi A8D2 (tu jest duży wybór wg. głębokości portfela, do zagazowanego 2.8 V6 czy 2.5TDI, po 4.2 V8 quattro) i mercedesy S-klasse, te starsze i z mniejszymi silnikami.