Jest sobie sieć przesyłowa 132kV, ale w danym kawałku krainy - deko za słaba. To znaczy, jeśli wszystko, co może w danym kawałku generować (mówimy, oczywiście, o wspaniałych źródłach odnawialnych, w rozproszonej konfiguracji), zacznie generować, to parę kabli w pytę grubych, przesyłających te MW w inne miejsce krainy, może spłynąć żużlem.
Z tego, że bardzo drogich kabelków jest za mało i kto za to odpowiada, najlepiej głową, zrobiła się sprawa medialna i polityczna.
Jako panaceum na brakujące kabelki, ktoś "kreatywnie" wymyślił, żeby w razie czego, forsownie wyłączać generację jak leci - teoretycznie wszyscy są podpięci do sieci i se generują i nie mogą narzekać, ale jakby co, to automat w jakieś 3 do 6 milisekund zacznie ich odpinać.
Żeby nie przełączać wielkich połaci gridu, najlepiej żeby zrzucało rozdzielnie jak najbliżej generacji, ale nikt nie przewidział i nie przewiduje takich "ostrych" feedbacków, od strony wysokiego napięcia w stronę niższych, no bo po co. Tak normalnie, albo się generuje cały czas, albo Henio zadzwoni do Zdzisia, żeby jutro skoczył i wyłączył podrozdzielnię, bo coś tam nie bangla. No ale pan Zdzisio nie ma timeoutu rzędu 6ms, jednak.
Żeby uskutecznić pomysł, należałoby rzucić porządne niezależne światełko (światłowód) pomiędzy punktami, ale to trochę drogo wychodzi przez 30 czy 40km pól, wsi i miasteczek. Stąd ktoś zrobił "tańszą" opcję, czyli mikrofalę - trzy maszty (dwa skrajne i przekaźnikowy w połowie, "tańszą", no bo myślę, że parę bardzo ładnych domów można by za tę radiolinię kupić). Na końcach są podpięte do mikrofali światłowodami i konwerterami itd., dwa wypasione programowalne przekaźniki zabezpieczeń, master-slave, z mocnym wielowarstwowym protokołem. Jak ten z WN mówi "zwalać" albo łącze się zająknie, to ten po stronie generacji wypina jak leci.
Ogniw, nawet nie logicznych, ale klasy "wtyczka", "światłowód", "patchcord", kabelek, konwerterek, zasilaczyk konwerterka, w łańcuchu między pomiarem a wyłącznikami średniego napięcia, jest pewnie ze sto...
Projekcik na biegu, bo sprawa polityczno - medialna, wyłączenia zaplanowane i wszystko musi być profi zrobione, oraz to jest profi energetyka, "noże, zaostrzone kije, totalne badassy w akcji".
Najpierw potknęliśmy się o niewłaściwy typ przekaźnika (inny niż z opowieści). Potem o poplątane światłowody. Potem o kabelki w rodzaju null-modem - tu potknęliśmy się głównie z braku instrukcji obsługi tych wypasionych przekaźników (innych niż podobne, powszechnie spotykane przez nich i przeze mnie). Potem o debilizmy oprogramowania tychże przekaźników.
W piątek prawie zabanglało, komunikacja wstała, zdjęło z obu stron alarmy, ale działać tak do końca nie zechciało, został na końcach malutki warning, i to wystarczyło, żeby nie działało. Po znalezieniu w weekend instrukcji i wgłębieniu się, okazało się, że to inny null-modem, niż nam się wydawało.
Stąd w poniedziałek znowu wyprawa na miejsce, porobienie właściwych kabli, spięcie do kupy (więc jeżdżenie po 30km fte i fefte parę razy), i jak już wszystko wstało, to okazało się, że "końce" działają, ale sieci nie ma i nie należy się jej spodziewać, nic nie pinga między lokacjami.
Nawet nie zdążyli się rozkręcić z obwinianiem mojego kawałka; w natchnieniu kazałem nie marudzić i pomyśleć - w piątek banglało, teraz nie bangla. Co się zmieniło od piątku? I czy mi się dobrze wydaje, że dzisiaj rozbebeszyli szafy rozdzielni "po tamtej stronie", po stronie generacji, i coś tam innego se robią? No tak. To znaczy, że planowo wyłączyli 33kV itp.? No tak. Czyli różne pomocnicze trafo niskiego napięcia też? Być może. A wiedzą z czego jest zasilony ten wielki maszt mikrofalowy po tamtej stronie? Bo ja nie wiem, ale stawiam dolary przeciw orzechom, że właśnie też go w pizdu wyłączyli, i prędzej się gołębiami przekaźniki dogadają niż po tej radiolinii...
Kurtyna. I dużo bluzgów, nawet w wykonaniu miłych krawaciarzy, których nie podejrzewałem o takie słownictwo.
Ale, że znalazł się niedaleko zabudowany na stałe generator, jakieś pół dnia i 50m kabla przedłużacza później udało się sprawdzić to całe gówno.
Podobno działa.