Pogoda piękna w Szkocji, w zasadzie ciągle lato (choć podobno to już prawdziwe ostatki), więc pojechaliśmy wczoraj, przy niedzieli, do kościółka znacznie odleglejszego od nas niż tutejsza IKEA, rozrywkowo i okrężnymi drogami. Czyli malutka przeprawa do centrum handlowego, przez wzgórza na których mieszkamy, Campsie Fells. Które tylko w teorii są małe i nijakie, ale jak już się na nie wjeżdża i zjeżdża i po nich łazi, to jakoś niewiele mniejsze wrażenia niż w Highlandsach. Może dlatego, że przewyższenie wzg. dolin pasa centralnego (Glasgow-Edynburg-Stirling) mają całkiem uczciwe (jakieś 500m i miejscami stromo) i malownicze.
(Grażka celnie podsumowała tę ruinkę domu na środku trzeciego zdjęcia - "a tu mieszkał Rob Roy")
To są zdjęcia z punktu widokowego
(nr 9 w linku) na drodze Lennoxtown-Fintry, od strony doliny rzeki Kelvin. Ale tak naprawdę widoki tutaj są zajebiste przez cały czas, czy się objeżdża Campsie od południa, czy przez przełęcz do Fintry, czy od naszej północnej strony.
Poza turystyką, centrum handlowe po odległej, zachodniej stronie Glasgow dostarczyło, gdyż odkryliśmy tam najbardziej zajebisty sklep jaki w życiu widzieliśmy (Grażka kiwa na potwierdzenie) -
Hobbycraft. Na stronie to wygląda niepozornie, ot, sklep rzemieślniczo-hobbystyczny, ale trzeba to zobaczyć w naturze, że tak powiem, żeby szczęki nie móc pozbierać. Dwupoziomowy średniej wielkości Empik, tylko pełen wszelakiego dobra do wszelakich hobby. Polecę na bezdechu - ze dwie ściany do zabaw w gotowanie i strojenie żarcia, ściana gratów do malarstwa, ściana modelarska (regały do kolejek, duży regał samej Tamiya, regał drewna, balsy, sklejki...), ściana kroju i szycia, dekupażu, regały mulin, ściany włóczek, regał do arrasów i gobelinów, itd itd. i 4x tyle rzeczy, które nas mniej kręcą. Generalnie umarliśmy i jakbyśmy mieli zbędny 1000 funtów to byśmy go błyskawicznie zamienili na zbędne zabawki. Ale i tak było przefajnie.
A z innej beczki i innego sklepu przywieźliśmy łup
czyli zabawkę, niezbyt wydajną czy wysokiej jakości, ale względnie tanią i pożyteczną. Tak bardzo, że po samym jej przenoszeniu i składaniu, plus małe sprawdzenie, już mam zakwasy. Ale na zimę będzie jak znalazł.