W tytułowym cyklu, tym razem nieco na tle aktualności.
Bo przez media przetacza się fala doniesień o typowym fakapie nowożytnego zarządzania projektami, czyli jak Hiszpanie wyrzucili w błoto górę szmalu, bo zamówili nowe pociągi, nie mieszczące się w starych tunelach (BTW nie wierzcie w jakieś padające w tym kontekście kwoty, wyjęte z d... ludzików, podających się za dziennikarzy - fakap jest na etapie projektowania/produkcji, więc jeszcze całkiem oględny, np. w porównaniu z podobnym Francuzów, dekadę temu, kiedy zrobili sobie dużo więcej pociągów, i to już naprawdę zrobili, po czym musieli dopasować do nich kupę starych peronów itp.). Najzabawniejsze, jak zwykle, że dostawca zorientował się i napomykał ze dwa lata temu, nawet rząd wiedział o problemie jakieś pół roku temu, no ale jakoś nikomu się nie spieszyło z decyzjami.
Ten dość typowy kolejarski fakap, ze starą/niestandardową infrastrukturą, przypomniał mi mniej typowy, jeden z najefektowniejszych fakapów nowożytnych flot, który też jakoś właśnie teraz dochodzi do konkluzji, czy zakończenia. A może "zakończenia".
W latach '70-80 Francuzi zaczęli projektować i robić, sobie i na eksport, nową generację konwencjonalnych (dieslowskich) okrętów podwodnych. Armada Española też potrzebowała wymienić starzejące się okręty podwodne, kupowane we Francji, więc weszła w 1990 w joint-venture z Francuzami, w tym temacie. Ale w ciągu dekady nie tylko skończyła się zimna wojna, ale też pozmieniały się założenia Armady (chcieli większe okręty, bardziej autonomiczne i uderzeniowe, a nie szuwarowo-przybrzeżne); jak też pozmieniały się spółki z Francuzami oraz hi-tech założenia technologiczne AIP, "air-independent propulsion" (super-wypasione zasilanie okrętów etanolem -> czarymary -> wodór -> ogniwa paliwowe itp.)
Na początku lat 2000 Hiszpanie zostali sami ze swoim projekcikiem S-80, który spuchł z 1800 ton do 3000 ton i miał wypas po pachy, niestety, wypasy kosztują, rzędu pół miliarda dolków za okręt, przy kilku planowanych. Gdzieś tak do 2007 zeszło na pracach projektowo-zdupnych, przetargowo-przekręciarskich itp. śpiewograch, typowe dla zarządzania militariami, a szczególnie w krajach o ustroju czy polityce tak "wspaniałych", jak Polska czy Hiszpania. Potem trafił się kryzys finansowy 2008, więc wszystko zwolniło na zasadach ogólnych, ale prace trwały, gdzieś tak około 2012 wydawało się, że 4 okręty będą dostarczane sukcesywnie od 2015.
Około 2013, przy kosztach rzędu 680Meuro za okręt, okazało się, że señor, mamy tu la gran fakapo, gdyż "w obliczeniach był błąd" i nowe okręty podwodne są źle wyważone o jakieś 100 ton, i stały się bardzo bardzo podwodne, to jest: po prostu zatoną. SERIO. Firma Navantia (wnuczka firm, które zaczynały projekt) której inżynierowie dali tak malowniczo d... poinformowała, że to się poprawi, okręty nieco wydłuży, amerykańskie firmy doświadczone w temacie pomogą odchudzić konstrukcje i dostawy będą w 2017. Oczywiście, była to informacja opty - mistyczno - marketingowa.
Około 2014 przyznali, że co za niespodzianka, cudów nie ma, muszą przekonstruować wszystko i wydłużyć kadłuby o 10m. a dostawy to tak raczej w 2022. To, że okręty przestały mieścić się w planowane doki itp. to już był najmniejszy dowcip w tym całym przedstawieniu.
Bonusowo, około 2017 okazało się, że przeskomplikowane i nowatorskie zasilanie/napęd AIP nie będzie gotowe na czas. Co prawda około 2018 konsorcjum odpowiedzialne za to twierdziło, że jest luzik i będzie git, ale nie wiem, czy warto im wierzyć i jaki naprawdę napęd ma pierwszy okręt serii S-80
Isaac Peral, raczej zupełnie konwencjonalny. Dostarczono go w 2022, jest na próbach morskich od ponad pół roku. Trzy następne "się robią".
Do służby powinien być przyjęty jakoś niebawem, w 2023. Chyba, że stępka z hiszpańskiej stali, położona w 2005, rozpadnie mu się na próbach, z rdzy i starości.
Aha, obecna cena za sztukę to będzie około 1 gigaeuro (i stawiam euro przeciwko liściom, że jeszcze znacząco wzrośnie, bo inflacja!1one!). Co, dla ustalenia uwagi, jest już porównywalne z podobnej wielkości lub ciut większymi, francuskimi "małymi" uderzeniowymi okrętami podwodnymi, z napędem nuklearnym, w skali całego projektu.
Zupełnie nie wiem czemu hiszpańska polityka i zarządzanie, nie tylko militariami, przypomina mi polskie. No zupełnie nie wiem czemu.