Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Wgląd w błąd - Lem (5)
Wed, 28 Oct 2026 22:42
14g jest jeszcze do przyjęcia, szczególnie w warunkach...

Codiac - Muza (63) - AltCeltic
Sat, 24 Oct 2026 15:10
Jak już dawno ustaliliśmy, nasze gusta muzyczne nieźle...

JoP332 - AI ślurp (1)
Tue, 20 Oct 2026 10:41
Branża literacka to już zombie, które się toczy siłą...

Boni - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 16:27
Och, to drobiazg :/ bo jednak LLMy i tłumaczenia to dosyć...

JoP332 - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 15:43
@„ Jest taniej, szybciej, ch...jowiej” To, co się w...

Boni - Muza (63) - AltCeltic
Mon, 19 Oct 2026 08:49
@Greg Spoko kawałek, ale ja bym go nie dodał, bo go...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja  Wpisy  Losowo  Autor  Rejestracja 




Autor: Boni
Kiedy: 2023-02-11, sobota
Tagi:  rapiery     
___________________________________

W tytułowym cyklu, tym razem nieco na tle aktualności.

Bo przez media przetacza się fala doniesień o typowym fakapie nowożytnego zarządzania projektami, czyli jak Hiszpanie wyrzucili w błoto górę szmalu, bo zamówili nowe pociągi, nie mieszczące się w starych tunelach (BTW nie wierzcie w jakieś padające w tym kontekście kwoty, wyjęte z d... ludzików, podających się za dziennikarzy - fakap jest na etapie projektowania/produkcji, więc jeszcze całkiem oględny, np. w porównaniu z podobnym Francuzów, dekadę temu, kiedy zrobili sobie dużo więcej pociągów, i to już naprawdę zrobili, po czym musieli dopasować do nich kupę starych peronów itp.). Najzabawniejsze, jak zwykle, że dostawca zorientował się i napomykał ze dwa lata temu, nawet rząd wiedział o problemie jakieś pół roku temu, no ale jakoś nikomu się nie spieszyło z decyzjami.

Ten dość typowy kolejarski fakap, ze starą/niestandardową infrastrukturą, przypomniał mi mniej typowy, jeden z najefektowniejszych fakapów nowożytnych flot, który też jakoś właśnie teraz dochodzi do konkluzji, czy zakończenia. A może "zakończenia".

W latach '70-80 Francuzi zaczęli projektować i robić, sobie i na eksport, nową generację konwencjonalnych (dieslowskich) okrętów podwodnych. Armada Española też potrzebowała wymienić starzejące się okręty podwodne, kupowane we Francji, więc weszła w 1990 w joint-venture z Francuzami, w tym temacie. Ale w ciągu dekady nie tylko skończyła się zimna wojna, ale też pozmieniały się założenia Armady (chcieli większe okręty, bardziej autonomiczne i uderzeniowe, a nie szuwarowo-przybrzeżne); jak też pozmieniały się spółki z Francuzami oraz hi-tech założenia technologiczne AIP, "air-independent propulsion" (super-wypasione zasilanie okrętów etanolem -> czarymary -> wodór -> ogniwa paliwowe itp.)

Na początku lat 2000 Hiszpanie zostali sami ze swoim projekcikiem S-80, który spuchł z 1800 ton do 3000 ton i miał wypas po pachy, niestety, wypasy kosztują, rzędu pół miliarda dolków za okręt, przy kilku planowanych. Gdzieś tak do 2007 zeszło na pracach projektowo-zdupnych, przetargowo-przekręciarskich itp. śpiewograch, typowe dla zarządzania militariami, a szczególnie w krajach o ustroju czy polityce tak "wspaniałych", jak Polska czy Hiszpania. Potem trafił się kryzys finansowy 2008, więc wszystko zwolniło na zasadach ogólnych, ale prace trwały, gdzieś tak około 2012 wydawało się, że 4 okręty będą dostarczane sukcesywnie od 2015.

Około 2013, przy kosztach rzędu 680Meuro za okręt, okazało się, że señor, mamy tu la gran fakapo, gdyż "w obliczeniach był błąd" i nowe okręty podwodne są źle wyważone o jakieś 100 ton, i stały się bardzo bardzo podwodne, to jest: po prostu zatoną. SERIO. Firma Navantia (wnuczka firm, które zaczynały projekt) której inżynierowie dali tak malowniczo d... poinformowała, że to się poprawi, okręty nieco wydłuży, amerykańskie firmy doświadczone w temacie pomogą odchudzić konstrukcje i dostawy będą w 2017. Oczywiście, była to informacja opty - mistyczno - marketingowa.

Około 2014 przyznali, że co za niespodzianka, cudów nie ma, muszą przekonstruować wszystko i wydłużyć kadłuby o 10m. a dostawy to tak raczej w 2022. To, że okręty przestały mieścić się w planowane doki itp. to już był najmniejszy dowcip w tym całym przedstawieniu.

Bonusowo, około 2017 okazało się, że przeskomplikowane i nowatorskie zasilanie/napęd AIP nie będzie gotowe na czas. Co prawda około 2018 konsorcjum odpowiedzialne za to twierdziło, że jest luzik i będzie git, ale nie wiem, czy warto im wierzyć i jaki naprawdę napęd ma pierwszy okręt serii S-80 Isaac Peral, raczej zupełnie konwencjonalny. Dostarczono go w 2022, jest na próbach morskich od ponad pół roku. Trzy następne "się robią".

Do służby powinien być przyjęty jakoś niebawem, w 2023. Chyba, że stępka z hiszpańskiej stali, położona w 2005, rozpadnie mu się na próbach, z rdzy i starości.

Aha, obecna cena za sztukę to będzie około 1 gigaeuro (i stawiam euro przeciwko liściom, że jeszcze znacząco wzrośnie, bo inflacja!1one!). Co, dla ustalenia uwagi, jest już porównywalne z podobnej wielkości lub ciut większymi, francuskimi "małymi" uderzeniowymi okrętami podwodnymi, z napędem nuklearnym, w skali całego projektu.

Zupełnie nie wiem czemu hiszpańska polityka i zarządzanie, nie tylko militariami, przypomina mi polskie. No zupełnie nie wiem czemu.





doxa
Sat, 11 Feb 2023 05:43:10
Bo katolicy nie mają dobrej armii, za dużo liczenia, że jakoś to będzie oraz nepotyzmu

Bogdanow
Sat, 11 Feb 2023 11:28:53
Nie przesadzajmy z tym katolicyzmem, jak w Niemczech była uczciwa wojna katolicy vs. protestanci, to się zakończyła remisem :D

Inna rzecz że fakap jest uroczy, jak każdy taki.

Jeszcze inna że porównanie do Polski jest nie oddające sytuacji jednak. Hiszpania ma autentycznie całkiem sprawny przemysł wojenno-stoczniowy, który dużo okrętów robił i robi. Z całkiem niezłymi rezultatami. Od lekkich, poprzez wypasione fregaty, do lotniskowca włącznie. I na potrzeby własne i na eksport.
W jakiejś mierze to nawet ubarwia fakap dodatkowo.

Tak naprawdę to praźródłem fakapu był to że Francja opracowała "super-wypasione zasilanie okrętów etanolem", - i to było dobre -chociaż tak naprawdę względnie prymitywne, de facto napęd parowy działający pod wodą, dzięki podawaniu tlenu. I francuskie odpowiedniki, czyli Scorpene, są budowane całkiem sprawnie i wszystko działa.

Ale Hiszpanie, wykombinowali że zrobią będące na czasie zasilanie AIP, czyli na prąd, czyli ogniwa paliwowe. No i to nie wyszło, jak ładnie opisane.

Do tego jeszcze się na paru poziomach pokłócili z Francuzami.
W efekcie mamy francuski projekt, do którego dołożono dziewiczą hiszpańską technologię, a do zupy dosypano amerykańską elektronikę i amerykańskie konsultacje. I przy takiej ilości kucharzy, nic dziwnego że zupa jest za słona i rybka nie umie pływać.

s.trabalski
Sat, 11 Feb 2023 11:45:35
Z tymi tunelami to jest popularny błąd. Kojarzę podobną historię z Poznania z późnych lat zerowych łamanych na naste. Przebudowano trasę szybkiego tramwaju (wydłużając i wpuszczając jej cześć w tunele kolejowe) a przy tej okazji wymieniono tabor. No i też się wzięło i okazało, że tunel jest o parę cm za wąski albo tramwaj za szeroki (OIDP - ale proszę mi nie wierzyć bo OID jest bardzo słabiutkie - to zauważyli to strażacy podczas odbioru).

@katolicyzm techniczny

Niby mamy swojego Ślązaka, ale tak w ogólności to chyba słabe wytłumaczenie (weźmy chociaż odsetek większych projektów NASA zakończonych w terminie i budżecie).
Być może po prostu jest tak że duże projekty są duże i trudne, a jak się dodatkowo nie ma doświadczenia a na etapie przetargu masz ciśnienie na "oszczędzanie pieniędzy podatnika" to szanse na sukces stają się przyzerowe.

Codiac
Sat, 11 Feb 2023 12:05:52
"Do służby powinien być przyjęty jakoś niebawem, w 2023. Chyba, że stępka z hiszpańskiej stali, położona w 2005, rozpadnie mu się na próbach, z rdzy i starości."

To jest po prostu próba utrzymania tradycji floty. Co prawda nie są w stanie zapewnić, żeby okręt już podczas kładzenia stępki był przestarzały, ale może chociaż w momencie odbioru!

@Perypetie hiszpańsko-francuskie
Przypomina mi to, jak znajomy podsumował swoją pracę dla pewnego banku. Banku który wcześniej należało do Włochów a potem przyszli Niemcy. Wyglądało to mniej więcej tak:
"Wcześniej był - jak to u Włochów - burdel. Ale taki specyficzny, z tą ich serdecznością, poczuciem humoru, łataniem przez machanie rękami i bez pretensji. Gdy przychodzili Niemcy to myśleliśmy, że będzie na odwrót, zero poczucia humoru, wszystko super poważnie, ale przynajmniej procedury, porządek i pilnowanie. Okazało się, że jest pół na pół. Nie wprowadzili porządku, został burdel, tylko teraz to jest burdel niemiecki, gdzie nawet zażartować nie ma jak bo nikt się nie uśmiechnie."

Boni avatar Boni
Sat, 11 Feb 2023 22:31:49
Owszem, to jest znacznie bardziej zabawny fakap, niż gdyby się zdarzył flocie polskiej, niż rosyjskiej (oh wait) albo Tuvalu, bo zdarzył się względnie doświadczonym stoczniom hiszpańskim; podobnie jak bardziej śmieszy fakap NASA, niż jakiejś Szkockiej Agencji Kosmicznej itd.

Oraz to nie jest tylko "skomplikowane systemy są skomplikowane" albo "było trudno oraz pokłócili się z partnerami" itp. - rąbnąć się W OBLICZENIACH WYWAŻENIA OKRĘTU PODWODNEGO o 100 ton, to IMHO jest jednak zupełnie inny poziom.

Anegdota włosko-niemiecka: przednia ;D

s.trabalski
Mon, 13 Feb 2023 11:23:14
Odnosiłem się do generalnego stwierdzenia doxa, że katolicy są jacyś inni.
W tym konkretnym fakapie stawiam jednak na hipotezę Bogdanowa, że nad tym projektem nikt nie panował i nikt nie miał tyle władzy/autorytetu żeby kazać te taczki jednak załadować zamiast zapieprzać. No i każdy pewnie pilnie obrabiał własną działeczkę nie bardzo zwracając uwagę co tam u sąsiadów. Wszyscy to chyba znamy z własnej roboty - w mniejszej czy większej skali.

Boni avatar Boni
Tue, 14 Feb 2023 09:06:23
@s.trabalski

Mam wrażenie, że nie rozumiesz skali tego fakapu, czy może inżynierii w ogóle. To nie był przecież przeciętny fakap, który "znamy z własnej roboty". Ile było w historii WDROŻONEGO PRZEMYSŁU samolotów, które trzeba było przekonstruować, bo nie oderwały się od pasa, okrętów, które utonęłyby, samochodów, które okazywały się nie mieć hamulców, itp? No jednak nieliczne, i o takich skalach fakapu inżynierii mówimy. A nie, że ktoś źle wysłał emaila, pomylił fakturę, nie osiągnął prędkości max. pojazdu, dopiero uczy się robić baterie, przekombinował "wyczynowe" silniki, czy przerabiał jakieś drobiazgi 3 razy; okręt mu wyszedł niestabilny i zaraz zatonął (muzeum "Vasa" lubi to), czy nawet - dopiero uczył się spawać specjalne stale, których mu się zachciało użyć w projekcie i okręt podwodny mu popękał (to akurat fakap programu "Seawolf") itd. itp. zylion problemów, "w mniejszej czy większej skali".

Bo np. nie tylko czy była, ale czy w ogóle możliwa jest JESZCZE większa skala fakapu inżynieryjno-stoczniowego wzg. tego z notki? Że zaczęliby okręt podwody, a wyszedł im trawler-przetwórnia? W ogóle zdefraudowali 1G$ i dostarczyli okręt z tektury? Nie bardzo sobie wyobrażam.

Korba
Tue, 14 Feb 2023 12:49:53
Pacholęciem będąc uwielbiałem komedie z Luisem de Funesem. W jednej z nich, która wtedy w kinach chodziła pod tytułem "Zwariowany weekend", de Funes jest właścicielem stoczni robiącej łodzie i niewielkie stateczki.

W końcowej scenie jest fakap w stylu tego hiszpańskiego: Wodowany statek schodzi z pochylni prosto pod wodę. No a de Funes znowu goni konstruktora wymachując jakimś niebezpiecznym narzędziem (na początku ganiał go, bo podczas chrztu butelka szampana wywaliła dziurę w burcie). Obawiam się jednak, że Hiszpanom trudno będzie znaleźć jednego winnego do pogonienia.

charliebravo
Wed, 15 Feb 2023 11:12:42
@Autor
Zacna notka!

@"WDROŻONEGO PRZEMYSŁU samolotów, które trzeba było przekonstruować, bo nie oderwały się od pasa"
Próbuję sobie coś przypomnieć, ale nie jest łatwo. Był taki interesujący okres w historii sowieckiego przemysłu lotniczego, że starzy konstruktorzy już wylądowali w łagrach albo przynajmniej popadli w niełaskę, a nowi jeszcze się niczego nie zdążyli nauczyć. No albo nie próbowali, bo uprawiali komunizm a nie inżynierię.

Jedni buchnęli doświadczonemu koledze w sumie niezły projekt...ale nie tego samolotu co trzeba. Zanim się połapano, wyszło tego parę tysięcy sztuk. Inni uparcie ulepszali własną koncepcję "samolotu myśliwskiego", i co z tego, że piloci pierwsze kilka iteracji nazywali "lakierowaną trumną"? Po kilku kilosztukach (i kilotrupach pewnie też) nawet polubili (choć złośliwi i tutaj doszukują się niewielkiej kradzieży). Jeden indywidualista robił prototypy o niesamowitych osiągach (ręcznie wyszlifowane, dopieszczone, i nieobciążone takimi bzdurami jak uzbrojenie czy nadmierny zapas paliwa). Ostatecznie niektóre z nich po kilku tysiącach...

Był też niejaki Aleksander Wasiliewicz Silwański. Zaprojektował myśliwiec I-220 "IS" (źródła podają różnie, niektóre że to był skrót od istrebitiel, inne że od inicjałów Stalina) - nie mylić z MiG-11. Wyprodukowali prototyp i okazało się, że podwozie się nie chowa - golenie są za długie i nie koła nie trafiają we wnęki. "Nie ma problemu, skrócimy golenie". Z krótszymi goleniami koła trafiały mniej więcej tam gdzie trzeba - tylko że nie do końca, bo okazały się za duże. "Nie ma problemu, przeprowadzimy próby z podwoziem nie do końca schowanym". Łatwiej powiedzieć niż zrobić - okazało się, że z powodu krótszego podwozia śmigło opiera się o ziemię. Przezwyciężono (*) także i ten problem - niektóre źródła podają, że Aleksander Wasiliewicz osobiście urżnął po kawałku każdej łopaty zbyt dużego śmigła. Gdy w końcu (**) udało się oderwać ISa od ziemi okazało się, że niespecjalnie chce się wznosić - ponoć nie udało się przekroczyć 150 (słownie: stu pięćdziesięciu!) metrów. Piloci doświadczalni wykonali w sumie trzy loty i chyba uznali że z łagru większa szansa wrócić żywym...

(*) Spotkałem się też z wersją, że rozważano start samolotem nad odpowiednim rowem, w którym mieściłoby się nieobcięte śmigło, ale stanowczo odrzucam te pogłoski jako wrażą propagandę.
(**) Oczywiście bez projektowanego uzbrojenia, bo byłoby za ciężko.



s.trabalski
Wed, 15 Feb 2023 12:01:59
Na inżynierii się nie znam, fakt, ale nie wydaje mi się by tu głównie o nią chodziło. Stawiam na zarządzanie - techniczne, biznesowe, polityczne czy jakie tam jeszcze. W tym błędy nie tyle w wysyłaniu maili, co rzeczy typu nierealne oferty przetargowe, mocno przeszacowane wymagania projektu, zmiany tychże wymagań w trakcie (ale "oszczędne"), zmiany kontrahentów czy tam udziałowców projektu, rozmaite interesy i interesiki polityków, i pewnie dziesiątki tego typu składników ogólnego bałaganu w jaki ostatecznie zamienił się projekt.
Wszystko to (z dokładnością do nacisków politycznych) widziałem w mojej mikroskali (np. usługa dla klientów padająca po paru dniach że względu na brak zasobów, awaryjne lądowanie produktu bo partner zniknął, renegocjacje cen ustalonych w przetargu bo parametryzacja okazała się być do bani itede itepe).
Skalę doceniam, kawał dobrej rozrywki w końcu.

@podobnej skali fakapy w historii
Czy ja wiem, może Tacoma Narrows Bridge? Wprawdzie stanął i nawet był używalny ale tylko przez 4 miesiące że spektakularnym finałem.

Boni avatar Boni
Wed, 15 Feb 2023 14:11:44
@charliebravo

Anegdoty o I220 IS dobre, blisko poziomu fakapu z notki! Ale to właśnie super-wyjątek od wyjątków, nie mylimy okrętu który tonie "z pochylni", czy samolotu, któremu trzeba rów na śmigło wykopać, z "typowym" okrętem niestabilnym, czy który pływa dwa razy wolniej, za to kosztuje dwa razy drożej, czy z samolotem, który ledwo lata a z uzbrojeniem wcale, albo broni pokładowej nie może użyć, bo się rozpadnie, itp. fakapami "dnia codziennego" w projektowaniu i wykonaniu.

@s.trabalski

IMHO nadal, projektujesz błędnie swoje doświadczenie na inne dziedziny. Naciski, ściema o kasie, itd. itp. te kompy/serwisy, które padły po dniach, czy most który przewalił się po miesiącach, to BARDZO DALEKO do okrętu który po prostu utonąłby na skutek BŁĘDNYCH OBLICZEŃ. To jest coś jak wielki i ważny sys.komp. który ci dostarczono "pod klucz", i nagle orientujesz się, przed samym przekręceniem tegoż klucza, że te wszystkie kompy, diwajsy i droselklapy, to nie są na 230VAC jak miały być i je podłączono, tylko na 24VDC. Albo most, który zawaliłby się pod własnym ciężarem, jeszcze w trakcie budowy.

charliebravo
Wed, 15 Feb 2023 20:18:13
@Boni
No właśnie dlatego musiałem tyle myśleć. Oczywiście na hasło fakap w lotnictwie mózg wypluwa te wszystkie He-177, DH Comety czy inne ŁaGGi, ale to jednak nie ta sytuacja. W Małopolsce funkcjonuje takie powiedzonko, najczęściej znane w formie "Prawo budowlane na Podhalu się nie przyjęło", choć słyszałem też z kodeksem drogowym w okolicach Limanowej i inne wersje. Tutaj mamy "Prawo Archimedesa nie przyjęło się w Hiszpanii".

@Tacoma Narrows
To była duża i efektowna wtopa, zgoda. Ale nie widzę analogii. Ten most był wtedy cutting edge, za mało wiedziano o zjawiskach aeroelastycznych, warkoczach wirowych i tak dużych mostach wiszących. Do komisji badającej wypadek zaproszono między innymi von Karmana, czołowego aerodynamika tamtych czasów.

Jeśli chodzi o hiszpańskie submaryny, prawo Archimedesa znane jest od dwóch tysięcy lat z górą, a praktyczne bojowe okręty podwodne konstruuje się od z górą stu lat.

Boni avatar Boni
Thu, 16 Feb 2023 13:00:25
@Tacoma Narrows

Tak się zastanawiam, że analogiami mostu Tacoma (czyli coś już wydłubano "w naturze" a nie tylko w projekcie, i okazało się, że jest duży "nieznany" fakap), to we flocie byłyby te niespodziewanie popękane spawy Seawolfa (a nie np. znane "obliczeniowe" problemy Vasa-wywrotki, czy jeszcze bardziej okropnego HMS Captain 1869). A w lotnictwie może ten motyw, kiedy Delta Dagger nijak nie chciał przekroczyć prędkości dźwięku, ale na szczęście Whitcomb właśnie wtedy wynalazł (w stylu Iwana - wynalazcy roweru) u Niemca na strychu "regułę pól", dla przepływu transonicznego, i udało się to ogarnąć.

charliebravo
Fri, 17 Feb 2023 22:11:37
@"I udało się to ogarnąć"
Nie znałem historii z Delta Daggerem (w ogóle jestem słaby z wczesnych generacji odrzutowców, a to w sumie ciekawe). Taką sztandarową "udało się to ogarnąć" historią jest dla mnie Avro Manchester. Zaprojektowany jako dwusilnikowy bombowiec z dwoma silnikami Rolls-Royce Vulture (24 cylindry w układzie X). A te silniki to był akurat rzadki przypadek inżynierskiej wtopy panów z Derby. Paliły się, nie osiągały zakładanej mocy, i takie tam. Łagodnie mówiąc, Manchester nie był popularnym samolotem.

Nie żeby komuś innemu dobrze wyszedł "rzędowy" silnik lotniczy z więcej niż 12 cylindrami (Napier Sabre to nie był dobry silnik, co najwyżej znośny). Po przemyśleniu sprawy do skrzydła samolotu przypięto cztery sprawdzone Merliny, a żeby pozbyć się skojarzenia z nieudanym poprzednikiem zmieniono nazwę na Lancaster.

Bogdanow
Sat, 18 Feb 2023 10:48:44
@100 t,

Zwykle to nie jest tak że ktoś się walnął w dodawaniu, tylko że brał do obliczeń nieaktualne dane (np. zanim zmienili AIP na inny). NASA też przecież coś takiego się zdarzyło :D

@Manchester,
Niemcy przecież równolegle mieli z grubsza to samo, z He-177. Po prostu pomysł zrobienia dużego bombowca napędzanego tylko dwoma silnikami miał bardzo duży urok (Amerykanie też zdaje się mieli podobne koncepcje, tylko ubili je szybko - a mieli zasoby że równolegle rozwijać sporo konstrukcji), że bardzo starano się żeby wyszło.

charliebravo
Sat, 18 Feb 2023 16:28:00
@Bogdanow
Wspominałem o Gryfie powyżej. Ale miał bardziej pod górkę bo jeszcze miał być bombowcem nurkującym (!) przecież. I ostatecznie Lancaster to pragmatyczne rozwiązywanie problemów prowadzące do sukcesu. A Gryf pokazuje co się dzieje, jak "szef wie najlepiej". Analogii szukałbym bardziej wśród lotnictwa ZSRR.





 

Engine: Anvil 1.08   BS