Ostatnio zwróciłem uwagę, jak bardzo spieprzone są reklamy w necie.
Znaczy, reklamy wszystkie są spieprzone, a w necie bardziej, ale idzie mi o to, jak bardzo te wszystkie banery, szpalty, okienka i inne gówna rozmijają się z wizjami roztaczanymi przez różnych mniej czy bardziej domorosłych speców od reklamy i/lub sieci. Co ciekawe, nieważne, czy wizję roztaczają zwolennicy i projektanci nowych sposobów zaszumiania cyberprzestrzeni i pociskania kitu przez sieć, czy przeciwnicy.
Bo miało być spersonalizowanie, spozycjonowane, proaktywnie, Wielki Brat; i z ekranów i padów prosto w mózg - "będziecie na imprezach żreć ten keczup".
Jaasne, i co k... jeszcze. Minęło dziesięć albo i nieco więcej lat, od kiedy mechanizmy i technika są, i co mamy? Zakładając, że nie mamy adblocka itp. mamy jakieś gówno, a nie SF skrzyżowany z ultymatywnym marketingiem.
Na przykład z braku adblocka na firmowym kompie, zauważyłem ostatnio jak bardzo Wielki Brat jest Wielkim Idiotą. Prawda, że Wielki śledzi, widzi, kombinuje, tylko czemu kombinuje jak 5 latek i podpowiada jak moron ostatni. Np. jakiś miesiąc temu dla żartu sprawdzałem ile kosztuje czarter prywatnego odrzutowca UK-PL (BTW raczej słono wychodzi...). No to teraz na co trzeciej stronę dostaję reklamę prywatnych odrzutowców. Sprawdzałem zestawy narzędzi w B&Q (tutejszy LeroyM), bo potrzebowałem zestaw "na szybko" do pracy - no to teraz dostaję ciągle banery reklamowe narzędzi B&Q. Wczoraj sprawdzałem opony do terenówki (bo letnie 18" są deczko do dupy na śniegu) - och, więc teraz mam strony obramowane oponami, narzędziemi i odrzutowcami. I co najlepsze, nawet nie konkurencji, tylko dokładnie tych firm, które sprawdzałem.
Co za pojeby zamawiają i jacy stażyści projektują te engines i systemy dla reklamodawców? Jakieś dzieci z Angoli czy jak? Przecież IQ na poziomie 80 wystarczy chyba, żeby pojąć, że jak będzie mi się podsuwać TO SAMO czym się zainteresowałem, ciągle i ciągle, no to co najwyżej się wkurzę, tyle, że jeszcze bardziej.
Gdzie te futurystyczne pozycjonowania, gdzie mechanizmy, że jeśli sprawdziłem prywatne jety, to Otchłań Bazodanowa powinna mi podsuwać lexusy pod nos; a jak narzędzia B&Q i jety, no to chyba jakieś tytanowo-kevlarowe zestawy robione na zamówienie czy inne Snap-on powinno mi podsuwać? A jak jety, narzędzia i opony, no to pozłacane łańcuchy na koła może?
Ale gdzie tam, reklamy przecież robią i pozycjonują debilne systemy projektowane przez debili dla debili; i warto zapamiętać, że w przeciwieństwie do różnych wizji speców, właśnie taka jest i będzie przyszłość, szczególniej reklamowo-marketingowa - będzie głupia.
I chyba tym pozytywnym akcentem zakończę.