(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)... czyli kombinat i instytucja zwana Juno Reactor. Ludzie którzy wymyślili 20 lat temu trans/goa. Jacy, kuźwa, ludzie - półbogowie. A zaczynali 30 lat temu, razem np. z Wilderem, tak, tym z Depeche Mode. Ale potem wykonali wielki krok naprzód we właściwą stronę, łącząc synth, elektro, etno, symfoniczną i w ogóle wszystko, w coś, co dla mnie jest wzorcem piękna i dobra w kategorii "średnio ostra muza" i głosuję, żeby leżało w Sevres.
Oczywiście dopiero Matrixy czy inne Mortal Kombaty przyniosły im wielką popularność i rozpoznawalność - ale nie szkodzi, muza jak powyższa Mona Lisa Overdrive czy Navras jest tak dobra, że żaden film nie jest w stanie jej zaszkodzić. Zresztą, nie ma co narzekać, ilustrowali też dobre filmy, a nawet bardzo dobre:
Szkoda, że ostatnio przysnęli, i dwie ostanie płyty to jakieś remiksy i kompilacje, ale nawet one, bywa, urywają cyce - a te parę starszych płyt dostarcza mi wystarczająco i hurtowo, i transowo odwraca moją uwagę od niedoskonałości piątkowego świata.