Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Wgląd w błąd - Lem (5)
Wed, 28 Oct 2026 22:42
14g jest jeszcze do przyjęcia, szczególnie w warunkach...

Codiac - Muza (63) - AltCeltic
Sat, 24 Oct 2026 15:10
Jak już dawno ustaliliśmy, nasze gusta muzyczne nieźle...

JoP332 - AI ślurp (1)
Tue, 20 Oct 2026 10:41
Branża literacka to już zombie, które się toczy siłą...

Boni - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 16:27
Och, to drobiazg :/ bo jednak LLMy i tłumaczenia to dosyć...

JoP332 - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 15:43
@„ Jest taniej, szybciej, ch...jowiej” To, co się w...

Boni - Muza (63) - AltCeltic
Mon, 19 Oct 2026 08:49
@Greg Spoko kawałek, ale ja bym go nie dodał, bo go...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja  Wpisy  Losowo  Autor  Rejestracja 




Autor: Boni
Kiedy: 2012-04-28, sobota
Tagi:  namysł, unrealpolitik     
___________________________________

(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Mam już trochę dosyć poważnej pisaniny, bo jakoś tak ostatnie parę notek wychodziło smutaśne i na serio, ale zanim zacznę się znowu bawić szrotem, przemysłem i słowem, może spróbuję jeszcze po raz ostatni - wyłuszczyć moje przemyślenia spod kamienia, na temat życia, wszechświata i całej reszty. No dobra, może jednak tylko na temat gdzie, jako społeczeństwa I i II świata jesteśmy, skąd tu się wzięliśmy, i jak to może się rozwijać dalej, moim skromnym zdaniem. I pamiętamy - to tylko blog i coś jak felieton, czyli skrót skrótu.

Laughing ManTo gdzie jesteśmy, ustawiły dwa główne czynniki - kapitalizm i indywidualizm. Kapitalizm był pierwszy - po eksplozji demograficznej, rewolucji przemysłowej i konwulsjach I połowy XXw. ustabilizował się w rurociąg dostarczający technologię i dobrobyt całkiem sporej rzeszy ludzi, choć szkoda, że nie wszystkim. Technologia plus dobrobyt zerodowały błyskawicznie (w skali historycznej) kolektywizm, etatyzm, na deser rodzinę i w ogóle więzi społeczne; po drodze paroma celnymi kopniakami rozniosły dotychczasową demografię. Jedyne co zostało na pobojowisku, to zamplifikowany do nieznanego w historii poziomu indywidualizm. Bo nigdy w historii nie było takiego socjalu, bezpieczeństwa, rozrywki, służby zdrowia, komfortu i wygody, jak w krajach I (a po 1990 też II) świata, a bez tego nie można powiedzieć "jestem sam sobie sterem, i w ogóle miarą wszechrzeczy, także społecznej, a prawo i normy te se ponegocjujemy". Znaczy, kiedyś mógł tak powiedzieć król megaloman, albo filozof socjopata, ale nie każdy ze 100mln. obywateli. A tu proszę, gdzieś tak od 1968 już wiadomo, że może każdy. Z dokładnością, że kapitalista może bardziej.

GitS Flyer CityI nikt normalny, poza uberkonserwatystami czy co bardziej powalonymi fundamentalistami religijnymi, nie oponował i nie oponuje temu, bo skoro można w końcu wyzwolić się ze stadności plemienia patriarchalnych małp, to czemu nie - a jeśli technologią i dobrobytem, zamiast etyką i medytacją, no cóż, trudno. Tylko, że po rozwaleniu społeczeństwa aż do poziomu rodziny, posiadania lub nie, dzieci, ich wychowania, itd itd. jakże "zaskakująco" okazało się, że indywidualizm bardzo dobrze klei się z najkoszmarniejszym kapitalizmem, jak z połowy XIXw. Czego piewcy indywidualizmu pokroju Ayn Rand i jej następców nie dostrzegali, zachwyceni obiektywizmem i swoim małym rozumkiem. Co dało wylew neoliberalizmu, który, co dość niewiarygodne, jeszcze trwa - bo nadal niektórzy ekonomiści wierzą w możliwość modelowania i sterowania gospodarkami, w wykładniczy wzrost, niektórzy politycy w możliwości rządzenia i że jak rzucą "yes we can" to cośtam, a niektórzy ludzie wierzą w media i demokrację.

Neoliberalizm zafundował nam globalizację i serię kryzysów finansowych. Co zafundowało w skali planety po pierwsze, pauperyzację i utratę miejsc pracy I świata na rzecz II i III - i bardzo dobrze, jeśli I świat nie chciał się podzielić z III bogactwem w imię piękna i dobra, to nie szkodzi, że dzieli się w imię chciwości i indywidualizmu. Gorzej, że po drugie - bogactwa na świecie raczej nie starczy, by nawet pół planety, nie mówiąc o wszystkich, żyło na poziomie I świata; mam na myśli energię, zasoby, materiały, oczywiście. Ale tu nic się nie poradzi - można tylko oglądać się na naukę i technikę, i tyle, bo z pustego i ekolog antybiotyków czy prądu nie naleje. Z drugiej strony, mamy kolosalną wydajność pracy i technologii w porównaniu z czymkolwiek z historii, więc może nam się udać.

Ubocznym skutkiem wszystkiego powyższego jest rozwalenie edukacji i coraz bardziej realne społeczeństwo 20/80 (80% ludzi nie ma istotnych zasobów, wiedzy, pracy, zajęcia). Na skrzyżowaniu 20/80 z neoliberalną globalizacją mamy prekariat i inne paskudne zjawiska (m.in. jak tu świeżo opisane). Ogólnie robi się w I i II świecie coraz gorzej (ale - względnie!), już choćby z powodu koncentracji kapitału i zanikania egalitarności, która mocno rzutuje na poczucie szczęścia i dobrobytu społeczeństw. Tyle, że nie ma egalitarności w świecie indywidualizmu, bo skąd, podobnie nie ma masowych ruchów robotniczych i paru innych drobiazgów, które przebudowały kapitalizm między 1850 a 1950 np. do postaci Skandynawii.

GitS EndWidzę dwie dróżki z tej doliny ciemności neoliberalnej - zakładając, że w ogóle technologia dostarczy/wystarczy dość zasobów dla połowy świata na znośnym poziomie i nie wylądujemy w Mad Maxie - albo indywidualizm z neoliberalizmem zostaną zaorane przez nowe odmiany etatyzmu wyrażone faszyzmem itp. co rozwali globalizację, i cofnie nas do początków XXw. z nacjonalizmami, szowinizmami, i innymi nieprzyjemnymi -izmami, albo stanie się cud, i na tle technologii (internetu, socjal networków, itp) powstanie nowa wersja masowości i solidarności społecznej, DIWIDUALIZM, gdzie indywidualizm będzie, ale będzie też share'owanie idei, emocji, działań, na takim poziomie, że będą możliwości wywierania masowego i wystarczającego nacisku w słusznych sprawach, na kapitał i władzę. Czego opór wobec ACTA/PIPA/SOPA małym zwiastunem. Ale to jest jeszcze nic, bo to dotyczyło tylko obrony medium indywidualistów - oby poszło dalej i dalej. Oczywiście, przyniesie to całe konstelacje nowych nieznanych problemów, np. nie rozwiąże problemu społeczeństwa 80/20, a emergencja (Stand Alone Complex) będzie tym mniejszym problemem, bo większym to może być manipulacja siecią i ludźmi w sieci (no może nie Projekt 2501, ale jego pradziadkowie) - ale będzie to szansa na powrót do możliwości i do egalitarności, zamiast spełnienia i elitarności.

(wszystkie obrazki z różnych w miarę adekwatnych kawałków Ghost in the Shell)





2012/04/30 13:40:04
Ciekawe, nie jesteś pierwszą osobą, która wieszczy mi krach obecnych ustrojów społeczno-politycznych i osunięcie się w totalitaryzm z polewą nacjonalistyczną - czy też zgoła w faszyzm. I co prawda Mr. Universe mówił "You can't stop the signal", ale - po pierwsze - i tak przypłacił to życiem a po drugie nie jestem tak całkowicie pewien, czy nie grzeszył optymizmem - my nie mamy po swojej stronie Reżysera.

Trzeba chyba oglądać się na Chiny, to nam da odpowiedź. No właśnie - jak tam jest?




Boni
2012/04/30 16:32:49
@aniou
@wieszczenie i chiny

Znaczy, ja nie wiem czy to miałby być zjazd aż w totalizm i fullskalowy faszyzm, bo na to ludzie mogą się nie dać nabrać, ale w szowinizm, rasizm i nacjonalizm, to czemu nie, ogólnie w jakąś wersję narodowego socjalizmu. Bo jak permanentny kryzys i pauperyzacja naprawdę da w kość bogatemu zachodowi, i nie da się opanować 20/80, a edu jest gdzie jest, to przecież wygrają na tym skrajni, najpewniej skrajni prawicowcy. Więc to jest scenariusz dosyć prawdopodobny, że jeśli ekonomia I świata, szczególniej EU, trzaśnie, to jacyś goście pokroju Le Pena czy BNP poderwą narody do narodowego socjalizmu (program - odwołać globalizację, czyli cła zaporowe i rozwalić WTO, reindustrializacja np. zbrojenia/roboty publiczne, pogonić imigrantów, zrzucić winę na bankierów i neoliberałów, może wywiesić paru; no i jakieś małe wojenki może) żeby dorwać się do władzy. A przecież wystarczy 2-3mln kiboli-pałkarzy-skinów w partii i hierarchi wodzowskiej, żeby zdemontować średniej wielkości demokrację, która osłabła ekonomicznie i wygenerowała ogólne niezadowolenie; przynajmniej tyle wystarczyło za Hitlera.

A oglądanie się na Chiny, czy ogólniej BRICS, nic nie da - problemem jest to co będzie działo się za 10 lat w UK, DE, FR, IT, a nie czy ekonomicznie będą na topie Chiny czy Indie, czy nawet co będzie działo się w US (znaczy, US ma znaczenie tylko jako bankier trzymający dolara, ale to do czasu; no i jako skład atomówek). Bo zdaje się, że właśnie przekraczamy globalnie taką bardzo ważną granicę - ten moment, kiedy jak się nawet Zachód obrazi, nie ważne, czy narodowo-socjalistycznie, czy zdroworozsądkowo, i przestanie handlować z BRICS, to już będzie problem Zachodu, a nie, jak 20 lat temu, problem BRICS. A jeśli tak się stanie, że siła nabywcza w BRICS wystarczy do utrzymania gospodarek BRICS na znośnym poziomie, no to wtedy oni se podzielą świat jak zechcą, co najwyżej po kłótni z USA, wystarczy, że przestaną rozliczać się w dolarach i wymyślą własny BRICS-bank-światowy. A Zachód (i my też) będziemy mieli w plecy 20 lat deindustrializacji i konieczność zejścia płacą i kosztem do poziomu BRICS. Jeśli w ogóle ktoś nam sprzeda węgiel, gaz, ropę, stal, itd itd.





 

Engine: Anvil 1.08   BS