NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2020-02-13, czwartek
Tagi:  namysł, triptrop, mitogogika     
___________________________________

Jakieś zapracowanie ostatnimi czasy, na przykład na delegacji w Irlandii Północnej tydzień temu. Nie miałem za wiele luzu, ale uparłem się, że mając do dyspozycji tylko późne popołudnie plus wieczór jednak coś zwiedzę, tyle że bez napinek i logistycznie "coś łatwego".

Padło na Mount Sandel Fort i okolice, przedmieście sporego (jak na Irlandię) miasteczka Coleraine, na północnym wybrzeżu, przy ujściu rzeki Bann.

Mount Sandel FortMount Sandel ma dwa znaczenia. Wzgórze dawnego grodziszcza epoki żelaza, później zameczku średniowiecznego (na zdjęciu), jest efektowne, zaskakująco wysokie i nieźle zachowane, ale dosyć typowe. Przypomina inne założenia w tym rodzaju, jak Europa, a może i świat, długi i szeroki - rzeka wycina coś na kształt klifu, może nie aż cypla (pod spodem muszą być skały, skoro od tysiąca lat wzgórze jest tam, gdzie jest) - no to odcinamy cypel/wzgórze fosą, materiał przerzucamy na planowane grodziszcze, podnosząc je i umacniając; stawiamy jakiś częstokół czy wał, czy mur, zależy na co nas stać, i włala, mamy siedzibę władyki, warlorda, rycerza czy komesa, jak wszędzie, za lata 1000pne-1500ne mniej więcej.

Ale drugie znaczenie jest ważniejsze. Otóż miejscówka u ujścia Bann, gdzie rzeka jest już sporą i zasobną, ale jeszcze nie "morzem" i do przepłynięcia, na obronnym z natury klifie, była "zbyt dobra", żeby leżała odłogiem aż do epoki żelaza. Każdy przytomniejszy Janusz, który widział te miejsce przez wieki miał zapewne "ej, tu jest spoko, rzeka i las, niedaleko do morza, i klif niezły do odcięcia i obrony, no i rzeka nas nie zaleje na nim, nie to co po drugiej stronie, GRAŻYNA, TU ROZWIJAMY CHAŁUPĘ!".

I tak zrobili już około 7000 lat przed naszą erą. Bo obok fortu ziemnego czy grodziszcza, nieco na wschód (na zdjęciu - w dół, dalej od rzeki), odkryto stanowiska ze średniej epoki kamiennej. Czyli myśliwych-zbieraczy, jeszcze sprzed uprawy, hodowli itd. "pakietu neolitycznego", ale już z finezyjniejszymi narzędziami itp. i nieco różnorodniejszą "cywilizacją", niż ganiający się za mamutami paleolitycy.

Stanowisko pod Mount Sandel jest prawie-najstarszym mezolitycznym odkryciem w całej Irlandii, jedyne starsze to jakieś ślady po jaskiniach. A Mount Sandel to już nawet ślady chat w typie jurty z żerdzi, obite skórami prawdopodobnie, i palenisk, i podobno suszarni ryb, a nie tylko parę narzędzi i obgryzionych kości.

Na moje oko, miejscówka jest tak dobra, że musiała być w użyciu prawie ciągle przez ostatnie 9000 lat. Tyle, że grodziszcze "zniknęło" wszystko, co było pod nim i w obrębie wykopu pod "fosę", więc wykopaliska z lat '70 odkryły ślady tylko od "fosy" w "las". Należałby całe wzgórze przekopać warstwami aż do skały na poziomie rzeki i byłyby pewnie po drodze wagony artefaktów i odkryć, no ale nikt się na tak inwazyjne "skanowanie" zabytkowego grodziszcza nie zgodzi.

Skądinąd, jest to już z powrotem las, a dalej osiedle Mountsandel po prostu; w terenie nie ma większych śladów po wykopaliskach, co najwyżej zapomniana tabliczka "tu wykopaliśmy mezolity około 1970". Więc wycieczka w przestrzeni nie jest zbyt efektowna, widziałem fajniejsze wykopaliska czy grodziszcza; ogólniej rzecz biorąc, poza megalitami neolitycznymi jak dolmeny czy inne kurhany, nie warto oczekiwać po takich miejscówkach zbyt wiele - przeważnie jakiś las czy łąka czy wzgórze i po paru dekadach nawet śladu nie ma po ważnych odkryciach i stanowiskach sprzed tysięcy lat.

Ale lubię sobie obejrzeć miejsce, poczuć atmosferę takiego mezolitycznego Mount Sandel czy jeszcze starszego Cramond w Szkocji (ok. 8500pne). Rozejrzeć się po terenie, rzece, linii brzegu; o których wiemy, że są mniej więcej takie, jak były te 9000 lat temu, że nie zalała wszystkiego woda, że jezioro nie zamieniło się w torfowiska, że las, nawet jeśli skarlały, jest tam gdzie był las od czasów ustąpienia zlodowacenia. Wyobrazić sobie ludzi, małe rodzinne plemiona i "osady", próbujące się utrzymać na wygodnym styku dwu żywiołów - wody (rzeka jako spichlerz i droga?; morze jako spichlerz i ryzykowna autostrada?) i puszczy (dla nich - groźnej żywicielki?).

To ważne ćwiczenie moim zdaniem, bo na co dzień nie tylko my, laicy, ale i mam wrażenie, specjaliści, archeologowie i historycy, nie rozumiemy czy wypieramy, jak bardzo inne były te światy i jak bardzo obce. Jesteśmy w najgłębszych pokładach naszej kultury, cywilizacji, w samym rdzeniu, dziećmi indoeuropejskiej Europy i rewolucji neolitycznej. Do czasów historycznych czy wręcz nowożytnych, nie przetrwały praktycznie żadne kultury zbieracko-łowieckie w Europie czy większe przekazy o nich, a archeologia dostarcza tylko trochę, ale nie za wiele.

Można wyobrażać sobie, że mezolityczni pre-europejczycy byli mniej więcej jak niezbyt-neolityczni Indianie Ameryk czy niektóre kawałki Azji, gdzie długo przetrwały kultury łowiecko-zbierackie. Ale czasem mam wrażenie, że to jest równie sensowne, jak wyobrażanie sobie neandertalczyków jako prawie-małpy, czy paleolityków jako typowych "jaskiniowców".

Już samo to, że kultury mezolityczne, te osady na granicy puszczy i wody, były w miarę stabilne przez jakieś 6000 lat (powiedzmy, kolonizacja Irlandii, wzg. późna, to ok 10000 pne, "pakiet neolityczny" w Irlandii to ok. 4000 pne; na kontynencie podobna rozpiętość, tylko zaczęło się wcześniej oraz wcześniej przyszło rolnictwo i hodowla), powoduje mi opad szczęki i mindblow.

Obczajcie - na skali czasu cała "nasza" historia, indoeuropejska, od stepów i kurhanów, przez Partenony i katedry, religie i parostatki, po dziś dzień, jest co najwyżej porównywalna.

Zaoraliśmy, dosłownie i w przenośni, Europę bardzo dokładnie, po Tamtych nie pozostał żaden istotny ślad, materialny, kulturowy, genetyczny nawet.

Ale miejsca zostały.





charliebravo
Thu, 13 Feb 2020 10:02:06
Skojarzyło mi się (artykuł taki sobie, ale nie mam lepszego linka: Neolit na Górze Zyndrama). Wiem, że to nie dokładnie to o czym piszesz, ale jednak neolityczna forteca przy DK75 troche mi "przestawia mózg" :-)

Boni avatar Boni
Thu, 13 Feb 2020 22:38:16
@charliebravo

Bardzo ciekawe Maszkowice, bardzo, zawsze miałem poszukać połączeń na pn. dla cywilizacji z okolic M.Egejskiego sprzed zapaści minojskiej, a tu nagle same przyszły. BTW w tej głębokiej warstwie to bym położył nacisk na "początek _epoki brązu_", jednak, a nie "_neolityczna_ forteca". I w ogóle na "epoka brązu", bez "początek", bo "początek" to był lokalnie w PL, ale jeśli to byli koloniści z południa, no to nie jest ich "początek", tylko rozwinięta, a może i późna epoka brązu. Tak czy owak, duże ŁOŁ.

A u nas lokalnie taki mały mindblow, to np. przy drodze do Stirling ze dwie wiochy od nas jest zarośnieta górka przy drodze, mijaliśmy zylion razy, kiedyś nagle okazało się, że to górka z zarośniętymi resztkami szkockiej "broch" (BTW temat "broch" to jest jedna z ciekawszych zagadem historii i archeologii Szkocji, moim skromnym zdaniem), czyli z ok. początku naszej ery...

telemach
Sun, 16 Feb 2020 23:43:00
Czytam o tych brochach, czytam i coraz mniej rozumiem. Nie tylko po co komu one, ale po co komu one były na Wyspach Szetlandzkich. Nikt zdrowy na umyśle nie powinien się tam osiedlić, a jednak kłębiło się tam osadnictwo od schyłku Mezolitu. Co jest dla mnie (wobec pustki całej Europy) zupełnie niewytłumaczalne. Co kierowało tymi ludźmi? Ani nie było tam na co polować, ani nie dało rady nic uprawiać, drzewa, ba, nawet krzaki nie chciały tam rosnąć. Łódki nie dało się wydłubać, wiosła wystrugać, bo nie było z czego. Co (i kogo) tam pędziło 6 tysięcy lat temu?

charliebravo
Mon, 17 Feb 2020 09:27:04
@boni
Z epoką brązu racja. Niestety kiepsko "czuję" tak dawną historię, zwyczajnie brakuje mi wiedzy. Na mnie zrobiło wrażenie przede wszystkim w kontekście tego jak wygląda powiedzmy "nasza" historia w okolicy. Romański (XI/XII wiek ZTCP) kościół w Tropiu to jest o jaki stary, bo zamki okoliczne ZTCP młodsze. A tutaj mamy twierdzę z przed założenia Rzymu...

@brochy i telemach
CIekawe to. A "po co", religia/prestiż i takie tam?

Boni avatar Boni
Mon, 17 Feb 2020 16:27:29
@broch

Teoryjek o broches to jest jak maku, tylko przeważnie jakiś kawałek puzzla zostaje na stole, i to się nieźle wpisuje skądinąd w akapit o tym jak bardzo nie rozumiemy, także zawodowcy, o co kurde chodziło tym dawnym ludziom (w ogóle o tym miała być notka a propos mezolitów, o wyparciach i że jak zwykle, jeśli fakty nie do końca pasują, to tym gorzej dla faktów, ale nie dałem rady). Bo broches jako prestiż (inspirowany Rzymianami! tylko niektóre broches są sprzed Rzymian w Brytanii...), zapewne możliwe, ale niektóre ewidentnie są "strażnicami". Ale nie wszystkie, no i przeważnie jako obiekty obronne są takie sobie. A religia, to następny zestaw puzli, bo przecież przedchrześcijańska Szkocja i okolice, epoki żelaza, to jest zgadywanie i zassanie kciuka na temat "kultur wybrzeży Atlantyku" i ich religii, zupełnie jak o mezolitach czy neolitach - nie ważne, że to 100ne, a to 7000pne, skoro pisma i przekazów brak, i stoimy przed "gołą archeologią" to se możemy zmyślać do woli.

@po co ludzie mezolityczni i neolityczni pchali się na krańce Europy

A to jest inny temat, też ciekawy. Jest parę popularnych teorii, ja mam parę własnych, lepszych, bo moich. Zacznijmy od tego, że byłbym bardzo ostrożny z tą "pustą Europą". Oczywiście, była pusta wzg. obecnych czasów i naszego "wykorzystania powierzchni", ale nie wzg. ICH "wykorzystania powierzchni". Nie ma za wiele danych, epoka brązu to zgadywanie, neolit to grube szacunki, mezolit to ssanie kciuka. Ale niektórzy mówią, że na Szetlandach w późnym mezolicie - wczesnym neolicie mogło być rzędu 10tys mieszkańców. Dla ustalenia uwagi, obecne Szetlandy mają 22tys mieszkańców. TAK, TYLKO DWA, NO MOŻE TRZY RAZY WIĘCEJ NIŻ W PREHISTORII. To może jednak nie była ta Europa taka całkiem "pusta"?

Kluczowe wydaje mi się, że oni mieli chyba bardzo ostre kryteria wyboru miejsc na siedliska, takich które im pasowały (bo nie mogli zmieniać otoczenia, i tu jest następna zagadka - naprawdę nie mogli, czy "nikomu jeszcze nie przyszło to do głowy") i mieli hierarchię 1) nad zasobną i "spławną" wodą (w kontekście: transport i wielki spichlerz) 2) spokój 3) zwierzyna do polowania 3) coś jadalnego do zbierania 4) las. Istotne - wtedy prawie wszędzie był las, a nawet puszcza. I wcale niekoniecznie ktokolwiek chciał w nim mieszkać... stąd tak naprawdę "przestrzeni życiowej" wcale nie było tak wiele.

I stąd nagle wygwizdów jak na Orkadach czy Szetlandach, ale spokojny i bez [censored] puszczy, za to z nieprzebranymi zasobami morza w koło, na wyciągnięcie ręki, mógł, a nawet musiał, mieć parę zalet w ich oczach.

BTW mam wrażenie, że to jest kolejny punkt, który umyka wielu badaczom, jak różnie patrzył na tę samą krainę mezolityczny czy nawet już nieco neolityczny Western Hunter- Gatherer, a jak wypierający go potem Neolithic Farmer. "Pakiet neolityczny" to jedno i niósł wielkie zmiany, oczywiście, ale moim skromnym zdaniem "pod spodem" była kolosalna zmiana paradygmatu cywilizacji jak mowa-pismo, feudalizm-nacjonalizm, czy wynalezienie rasizmu.

telemach
Tue, 18 Feb 2020 00:37:21
Ciekawe. Ale co te 10 tysięcy robiło wówczas na tym wydmuchowie dalej nie pojmuję.
Przy założeniu, że klimat był podobny (był?) to przecież musiała być mordęga niewyobrażalna. Jak długo można jeść ryby i zbierać małże? Bo z braku lasu i pożywienia wewogle to innej zwierzyny przecież tam być nie mogło, a w momencie przejścia z mezolitu w neolit to hodowla i uprawa roli dopiero były w odległych planach.
I na czym (z braku drewna) te ryby i małże przyrządzić? Co było opałem w zimie? Z czego dłubane było czółno skoro nie było drzew (a zatem też pni)?
Jest to dla mnie trudno wyobrażalne, z drugiej strony zapewne masz rację gdy twierdzisz, że jesteśmy obciążeni naszym sposobem postrzegania i rozmienia świata, ludzkich potrzeb itd.
Jak się dobrze zastanowić, to Innuici też nie mieli prawa kilkaset lat temu istnieć, a dziwnym trafem nie tylko istnieli, ale nawet mieli się dobrze.



cmos
Tue, 18 Feb 2020 07:53:32
@telemach

Co do zdobywania pożywienia: Źródła z okresu początku kolonizacji Ameryki przez Europejczyków twierdzą, że łapanie ryb polegało wtedy na pójściu nad rzekę i solidnym dźgnięciu wody widłami - wyciągało się je z *paroma* nabitymi rybami. Sądzę, że na tym wydmuchowie w dyskutowanym okresie nie było inaczej. Ryby do dziś w niektórych okolicach przyrządza się przez suszenie na powietrzu, bez żadnego opału, i do dziś są ludzie dla których jest to główne pożywienie. A jak nie ma lasu, to nie ma też dużych drapieżników. Tak właściwie, to czego chcieć więcej?


Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Nazwisko autora "Cyberiady" 1965:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 9000 znaków.




 

Engine: Anvil 1.08   BS