Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2014-08-12, wtorek
Tagi:  varia, film     
___________________________________

I

Robin

"Gdyby ludzie potrafili zdobyć się na uczciwe podejście do sprawy, ryliby na nagrobkach soczyste przekleństwa pod adresem Natury, która tak to urządziła, zamiast ukrywać dowody jej zbrodni pod wiązanką kwiatów" (S.Lem)



II

Good Morning, Vietnam (1987)
Dead Poets Society
The Fisher King
Toys
Jumanji
The Birdcage
Good Will Hunting
What Dreams May Come (1998)

Około stu filmów, ale powyższe... po prostu ukradł lata '90.

Jest trochę aktorów, których zaszufladkowano, a może którzy nie są/byli/będą bardzo wszechstronni, a może takie mają warunki fizyczne, że może nie zagrają super i wszystkiego - ale za to są genialnymi rzemieślnikami, a w swoim emploi i osobowości są nie do pobicia, i kocham ich za to, bardzo. Robin Williams, Bill Murray, Jeff Bridges, John Malkovitch, Kevin Spacey, może nawet Keanu Reeves. Wolę ich od genialnych wszechstronnych amantów.

III

Dead Poet Society obejrzałem około 1990, zupełnie jak córka około 20 lat później, dzięki wspaniałej polonistce w średniej szkole, która puściła nam to z VHSu na świetlicy, kosztem bodaj dwu lekcji i pożyczonej od innej psorki dodatkowej godziny, bo uznała, że warto. Niestety, byłem mentalnie już trochę za starym koniem, a może za młodym nosorożcem, żeby trafiło do mnie tak mocno, jak trafić powinno, jak trafia do nastolatków, szukających miejsca między światem na zewnątrz a emo wewnątrz. Ale jednak zanotowałem, że film jest zacny i mądry, pomimo, że cały czas graliśmy w szachy z kolegą. I że ten gościu od Good Morning Vietnam, to jest spoko kolo, choć wydaje się na pierwszy rzut oka, że nie da rady.

Z drugiej strony, właśnie takie kamyczki jak DPS zbudowały mnie, nas, tych którzy zrozumieli "że decyzja należy, musi należeć do nas, że niezależność oznacza odpowiedzialność. I że niezależność jest tego warta". Bez nich pewnie byłbym kimś innym; pewnie nie byłbym jedynym budrysem na rozdaniu matur, który stawił się z dziewczyną, wkrótce żoną; pewnie autorka powyższego cytatu urodziłaby się deko później i jako ktoś zupełnie inny; pewnie nie budowałbym se domów, nie przeprowadzałbym się czy zmieniał prace od niechcenia, i tak dalej i tak dalej. Rodzina, oczywiście, najpierw, ale potem jednak książki, filmy, fantazje. Jak DPS.

A potem był Fisher King... ten pierdolnął mnie gazrurką zupełnie innego kalibru i w inne czułe miejsca i czasy. A Robin zagrał jak zawsze, super. Skądinąd, Jeff też.

A potem był Good Will Hunting... Ten pierdolnął mnie młotkiem na długim trzonku, w jeszcze inne ciemiączko, czas i miejsce, i może ukradli, a nie tylko zrobili ten film, Damon i Affleck, ale to Robin jest w nim wielki. I bardzo bardzo bliski.

Zawsze był i będzie.





Boni avatar Boni
Fri, 15 Aug 2014 13:45:29

Rozie
Sat, 16 Aug 2014 19:01:53
Birdcage. Łącznie i bez s.

Boni avatar Boni
Sat, 16 Aug 2014 19:48:57
I z "the", musiałem być nieźle rozkojarzony. Dzięki.


Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Czwarta planeta Układu Słonecznego:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 9000 znaków.




 

Engine: Anvil 1.08   BS