... czyli Bardzo Ważna Notka - bo szrotek (notek o szrocie) było sporo, ale "matka, jest jedna". Ba, notka ta powinna być ładne parę lat temu, no ale tak jakoś wyszło, że nie; a powinna być pierwsza, najważniejsza, wręcz Ostateczna. Dowiecie się z niej wielu okrutnych prawd, jak na przykład tej, że Opel Tigra jest lepszy niż Lamborghini Aventador. I tak dalej.
Czyli mój ranking ulubionych samochodów as is - bez kategorii, bez ograniczeń, po prostu wish-lista.
Oczywiście nic tu nie jest normalne - wypisałem se trzydzieści cośtam modeli, potem dorzuciłem trochę, żeby było 40, potem oceniłem je (1-5) według wielostronnej fajności, potem według uogólnionych kosztów (1-5), potem wykonałem kilka prostych działań, i zaraz arkusz wypluł mi ranking według "dobroci" pojazdów:
To było, rzecz jasna, dosyć przewidywalne zestawienie i praktycznie zero zaskoczeń. No, oczywiście, przewidywalne w zakresie mojej niszy, bo jak widać w 40 nie załapały się niektóre popularne marki czy modele, ale to naprawdę nie mój problem, że są tak bardzo do dupy.
Potem zacząłem się zastanawiać, jaką metryką zmierzyć sensowność powyższych wozów dla mnie tu i teraz, bo oczywiście, miło pomarzyć o veyronie czy phantomie czy lambo, ale bez jaj - to nie są moje dylematy, to nie są droidy których szukamy. Więc wykonałem kilka kolejnych prostych działań i ciągnąłem, ciągnąłem, aż wyciągnąłem; i zaraz bezduszny arkusz wypluł mi ranking wg. tego, co jest dla mnie, a nie dla szejków arabskich, słuszne i zbawienne i ma dobry sęs:
Jak widać, heurystyka zwana KRETyN (Kreatywny Ranking Enumaratywnych Typów Nad-statystycznych) poradziła sobie doskonale i ten ranking zaprawdę, powiadam wam, dostarcza wskazówek. Gdyż oczywistym jest, że Tigra jest tu i teraz wszechstronnie lepszym samochodem niż Aventador, a dolne 10 miejsc powinienem jednak wywalić z całej listy na zbitą mordę, gdyż to niewłaściwe wozy dla mnie (ale, szloch, szloch, DB9...).
Spocznij, wolno marudzić w komentarzach.