(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Nie wiem czy przez kolejne debilne zdarzenie medialne (znaczy, walentynki), czy jakoś tak ogólnie, kołacze mi się dzisiaj po łepetynie jeden aforyzm, i zupełnie, zupełnie nie wiem z czego i czyje to. Więc poszedłem poguglać (a tam znowu walentynki, ale przynajmniej filmik spoko), i też nie znalazłem, bo frazy i słowa popularne wybieram, i wyszukiwarka rozpuszcza się w nadmiarze danych.

Ale o ile nic nie wyguglałem o aforyzmie na szybkiego, to już powyższe podpowiedzi trafiają w serce problemu i jądro ciemności (no poza "filmikiem") - bo pośrednio pokazują, jak bardzo ludzie przejmują się opinią innych i o wszystkim.
Aforyzm szedł jakoś tak - "około 20 człowiek przejmuje się opinią innych, około 40 nie przejmuje się cudzymi opiniami, około 60 orientuje się, że nikt się nim i jego opinią nie przejmuje".
To jest tylko bon mocik, i podane przedziały wieku są orientacyjne, ale jakoś mi się tak wymyśliło, że to jest najlepsze krótkie podsumowanie zyliona zagadnień, a czasem - problemów i przyczyn problemów. Z dojrzewaniem, samooceną (zaniżoną i zawyżoną), wyuczoną bezradnością, rodziną (pokoleniowo - w dowolną "stronę"), z depresjami, motywacją, itd itd.
Nie przejmujcie się.