Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Wgląd w błąd - Lem (5)
Wed, 28 Oct 2026 22:42
14g jest jeszcze do przyjęcia, szczególnie w warunkach...

Codiac - Muza (63) - AltCeltic
Sat, 24 Oct 2026 15:10
Jak już dawno ustaliliśmy, nasze gusta muzyczne nieźle...

JoP332 - AI ślurp (1)
Tue, 20 Oct 2026 10:41
Branża literacka to już zombie, które się toczy siłą...

Boni - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 16:27
Och, to drobiazg :/ bo jednak LLMy i tłumaczenia to dosyć...

JoP332 - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 15:43
@„ Jest taniej, szybciej, ch...jowiej” To, co się w...

Boni - Muza (63) - AltCeltic
Mon, 19 Oct 2026 08:49
@Greg Spoko kawałek, ale ja bym go nie dodał, bo go...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja  Wpisy  Losowo  Autor  Rejestracja 




Autor: Boni
Kiedy: 2026-09-19, sobota
Tagi:  sumo     
___________________________________

Garść drobiazgów o sumo, którym interesujemy się i które oglądamy, w miarę możliwości, od ponad ćwierć wieku (i akurat idzie turniej wrześniowy w Tokio).

1.

Co łączy panie ze zdjęć?

Sumo Lady Sumo Lady Sumo Lady

Należą do podzbioru "znajome twarze, rzucające się w oczy", jeśli regularnie ogląda się transmisje turniejów sumo.

Dla wyjaśnienia: po pierwsze, miejsca wkoło ringu (dojo), które typowo obejmują kamery NHK, są kosztowne, pojedyncze bilety w ogóle słabo dostępne, raczej karnety, które kosztują proporcjonalnie; stąd siedzą tam ludzie, których stać i zależy im. Dzielą się na dwie główne kategorie, przypadkowych "turystów", czasem niezłych freaków (szczególniej w Kokugikanie w Tokio, gdzie odbywa się połowa cyklu wielkich turniejów, bo o turystę i/lub freaka w Tokio znacznie łatwiej) oraz ludzi związanych z sumo, ze Stowarzyszeniem, czy zaawansowanych kibiców mających czas i monetkę.

Na przecięciu tych grup jest parę charakterystycznych "znajomych twarzy", rozpoznawalnych przez fanów przed ekranami, wkoło świata, komentowanych, stalkowanych, itd. Bo nikt nie stalkuje czy wiela komentuje stu starych dziadków z pierwszych rzędów, czy wyjątkowego jednorazowego freaka, ale parę kobiet i mężczyzn pojawia się regularnie i rzuca się w oczy.

Akurat wybrałem trzy "ladies" z bieżącego turnieju, ale jest ich więcej, paru facetów też ("Stephen King"!). Ludzie z ciekawości próbują ustalić tożsamość tych zaawansowanych kibiców, ale często błądzą i zmyślają. Na pewno bywają to osoby związane z sumo rodzinnie (córki, żony), czy zawodowo, ale nie warto wierzyć w każdy fake, który przyniosą łosie z internetów.

O "Lady Japan" (od lewej), jak JA ją nazywam, chyba niewiele wiadomo. Pani zawsze jest w co najmniej porządnym kimonie z dodatkami, czasem bardziej niż porządnym, na granicy muzeum/pałacu, zmienia je częściej niż ja tshirty (może wypożycza?). Ma ograniczoną mimikę, dziwne rysy; może botoks, może operacje plastyczne, może taka natura. Co najmniej od pandemii jest na widowni regularnie.

"Lady Punk" ("Lady Goth", "Zombeam") na pewno wygląda na modelkę/projektantkę. Może rządzi i panuje w cyberpunkowym zamku na środku Shibuya, a jeśli nie, to powinna. Pojawia także na otwartych treningach i nieco bardziej zamkniętych imprezach stajni (zespołów) sumo. Są jakieś wieści, że jest córką któregoś istotnego zawodnika/trenera, itd. itp. ale któż to wie na pewno. Co pewne, że rzuca się w oczy, a jest na turniejach regularnie, od paru lat.

"Lady Babcia" ("Lady Mitsubishi", "Sumo Granny", "Aisle Lady", bo przeważnie siedzi od przejścia), też pojawia się na treningach, od lat jest na turniejach. Może czasem obok jest jej mąż or compatible, ale nikt go nie zauważa, babcia rzuca się w oczy 10 razy bardziej.

2.

Po różnych reformach przez ostatni wiek (np. kiedyś były remisy, parę rodzajów), w sumo pozostały ściśle opisane techniki wygrywające (82), przegrywające, faule.

Z listy fauli większość to rzeczy definiujące różnice tego rodzaju zapasów wzg. sportów pięściarskich, kopanych oraz mordobicia w barze. Ale kilka jest bardzo specyficznych.

Obecnie najpowszechniejszym faulem jest pociągnięcie przeciwnika za włosy, a konkretnie za samurajski "kok" czy "węzeł" z włosów, chonmage, nieważne, czy specjalnie, czy komuś się w walce paluszki we włoski zaplątały. Bo dla ustalenia uwagi ciąganie się za łby jest dopuszczalne, więc często przychodzi sędziom (pięciu wkoło plus ozdobno-ringowy) ustalać po walce, na powtórkach TV, czy ktoś zacisnął palce na chonmage czy tylko prześlizgnął się garścią, usiłując urwać głowę 170kg przeciwnikowi. BTW powtórki TV w sumo mieli już wtedy, kiedy debilom od piłki kopanej jeszcze nawet do pały, o głowie nie mówiąc, nie przychodziły takie rozwiązania dla sędziów, w czasie prawie-rzeczywistym.

Z oczywistych względów bardzo specyficznym faulem jest natychmiastowa przegrana, jeśli półnagiemu zawodnikowi zupełnie spadnie pas+przepaska, czyli mawashi, i obnaży się. Co ciekawe, nie jeśli ZACZYNA spadać, czy pas zaczyna się rozwiązywać, kiedy szarpią się dwa monstra, bo pasy służą właśnie do szarpania się - wtedy walkę przerywa się-"zamraża" i sędzia ringowy pas na zawodniku dociąga i próbuje z powrotem jak najmocniej zacisnąć wiązanie.

Ale obnażenie się to faul i "wypad stąd, golasie!", w poważnym turnieju ostatni raz chyba w 2000r., po 83 latach przerwy. Umieją mocno wiązać te mawashi, skubańce.

3.

Nieoczywista ciekawostka o dojo.

Sumo Dojo

Właściwy ring, poza którym dotknięcie ziemi nawet małym paluszkiem u stópki równa się przegranej, to jest te kolisko, reszta to ozdobne lub utylitarne dodatki. Kolisko zrobione jest ze ściśle zwiniętej i zbitej "słomianki" ryżowej w formie wałków, osadzonych "na mokro" w glinie, przy budowie ringu. Wałki muszą wiele wytrzymać, bo dynamicznie walczący, raczej ciężcy, zapaśnicy mogą na nich stawać (wręcz uprawiać baleciki...) albo zapierać się stopą, kiedy 200kg siłacza próbuje wysunąć z ringu 200kg oponenta.

W obecnych realiach nie sposób zgadnąć, dlaczego kolisko ma te cztery "uszy", segmenty wystające "po zewnętrznej", czasem przeszkadzające zawodnikom (bo się o to potykają), czasem pomagające (bo parę centymetrów przy rozpaczliwym oparciu stopy, czy zapieraniu się, może robić różnicę "przegrana - jeszcze się trzymam"; liczy się "do liny", a nie jakieś wyimaginowane idealne koło). Ja nigdy nie zgadłem, skąd i po co to, czy to ozdoba, czy ki diabeł, dopóki nie sprawdziłem źródłowo.

To są odpływy wody. Bo kiedyś dojo były na rynkach, odpustach przy świątyniach, pod gołym niebem. Potem miały baldachimy czy jakieś wiaty, ale woda deszczowa zbierająca się na środku glinianego dojo, w kręgu ściśle zbitej słomy nadal była problemem, stąd tradycyjne rozwiązanie, kompromis koła - ciągłej liny ryżowej - miejsca na opływ wody. "I tak mu zostało", nawet jeśli treningi i turnieje obecnie są w 99% pod dachem.


(Pewnie będę czasem wrzucał jakieś głupotki o sumo, bo czemu nie. A raczej, czemu dopiero teraz)




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Polska nazwa pierwiastka o liczbie atomowej trzy:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 9000 znaków.


SpeX
Sat, 19 Sep 2026 21:27:04

Gammon No.82
Sun, 20 Sep 2026 08:11:06
Raaany <3
"Wokalista Skandal obnażył się". A mawashi może sobie przyklejają jakimś soft-klejem (loctite cośtam do gwintów). Po zejściu z areny ostrożnie podgrzewają lutlampą (Bunsenem, czymś) i zdejmują.

Boni avatar Boni
Sun, 20 Sep 2026 14:23:10
@Gammon

Skojarzenia starego piromaniaka, jak nie Bunsen to materiały wybuchowe ;P

BTW przez większość historii sumo nikt nie miał problemu, że komuś mawashi spadło czy rozwiązało się, najwyżej problem taktyczno-techniczny (bo pas przeciwnika jest bardzo ważny dla zawodników uprawiających sumo w kierunku rzutów a la dżudo czy "wynoszenia" oponenta, ale nieważny dla tych od przepychania się czy uderzeń). Dopiero światli Europejczycy i Amerykanie nauczyli dzikich Japończyków, że golizna jest fuj, czego obecne przepisy sumo odzwierciedleniem.

Codiac
Sun, 20 Sep 2026 15:37:48
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i jednak w Europie trudne do obserwowania tak po prostu, więc i ciężko złapać na to fazę - ale parę lat temu na Netfliksa trafił krótki serial "Sanctuary". Pomijam tutaj, że oczywiście główny bohater musi być mocno utalentowany ale i zbuntowany, to chyba najmniej interesujący aspekt tego serialu. Natomiast całkiem fajnie jak na jednak coś kierowanego do szerokiej publiczności pokazywał, jak ważne są tam tradycje i pewne rzeczy są święte. A odcinek w którym jeden z zawodników przechodzi "na emeryturę" i odprawiają mu całą ceremonię pożegnania był bardzo ładny.
Dla ciebie to pewnie będzie nic nowego i "nie takie rzeczy się ogląda w japońskiej telewizji", ale jeśli ktoś chciałby zobaczyć o co w sumo chodzi na przykładzie bardziej popkulturowym (ale nadal japońskim, oczywiście), to mnie się nawet raczej całkiem miło oglądało.

Boni avatar Boni
Sun, 20 Sep 2026 16:32:14
@Codiac

Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo oglądało się w Europie, kiedy Eurosport (w czasach kiedy byli pod francuskim TF1) transmitował turnieje, gdzieś od połowy (?) '90 do wczesnych '00, może nawet bliżej 2010. Na pewno około 2000 kiedy mieszkaliśmy w bloku, bywało tak, że przy finale turnieju z trzech "małych kobietek" w domu: matka z jedną córką krzyczą z radości, bo "ich" yokozuna wygrał, druga córka wyje, bo "jej" yokozuna przegrał. A ja mam wrażenie, że słyszę ich echo przez otwarty balkon, od sąsiedniego bloku, coś jakby polska reprezentacja trafiła jakąś piłką w jakąś bramkę. Skądinąd druki-"łapki" (tegata) tych obu yokozunów, plus Kaio, którego można obecnie zobaczyć jako głównego sędziego, wiszą na ścianie zaraz za mną w tej chwili.

Potem Eurosport zrezygnował z sumo, bodaj czy nie wtedy przenieśli uwagę na coraz modniejsze UFC, MMA itp. mordobicia w klatkach. Ale parę lat później dostępne zrobiły się sensowne streamingi i NHK World przez internety itp. jakieś 15 lat temu (na pewno kiedy zaczynaliśmy w Szkocji już były, tylko nie mieliśmy w szkockim kościółku łącza dostatecznego). Od tego czasu nie ma najmniejszego problemu: https://www3.nhk.or.jp/nhkworld/en/shows/sumo/ oraz wrzucają też na YT.

Oczywiście, zawsze w tle była zabytkowa satelitarna NHK, normalna, japońska, ale tam a) niekoniecznie cokolwiek po angielsku b) czasem tylko kompilacje, finały, itp. c) niekoniecznie bywała w najtańszych pakietach satelitarnych d) o nieludzkich godzinach, w epoce przed nagrywającymi programy dekoderami itp.

Codiac
Sun, 20 Sep 2026 17:07:45
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do obserwowania tak po prostu". Z Eurosportem ok, ja nie trafiłem ale wierzę że było przez te parę lat i wtedy faktycznie można było złapać bakcyla. Możliwe, że nie oglądałem eurosportu za często wtedy, bo sam w szkole biegałem za piłką i trochę miałem dość. A po szkole dodatkowo bawiłem się w pszczelarza. Kanały sportowe nie miały u mnie wysokiego priorytetu. A potem, jak sam piszesz, się skończyło. MMA/UFC i podobne to mnie raczej zniechęcają mimo że (a może właśnie dlatego, że) sam uprawiałem kung fu przez jakiś czas.
Natomiast żeby obserwować na streamingu z NHK to już trzeba chcieć sumo oglądać. Piłkę kopaną zobaczysz chociażby przypadkiem, bo ciągle leci w telewizji. To jest ta istotna różnica dla mnie - ciężko się wciągnąć w coś, czym trzeba być już na starcie zainteresowanym żeby szukać gdzie to obejrzeć.
Dlatego nie mówię, że ciężko to obejrzeć, fani sobie znajdą. Ale nie jest łatwo zacząć oglądać, mieć ten pierwszy moment "ej, ale to całkiem fajne jest". Próg wejścia jest u nas konkretnie wyższy niż dla piłki nożnej, koszykówki, siatkówki czy skoków narciarskich.
Przy czym ja bym wolał, żeby zamiast marnych kopaczy ludzie oglądali mniej popularne a ciekawsze sporty. No ale vox populi, vox pecuni czy jakoś tak.

Boni avatar Boni
Sun, 20 Sep 2026 17:27:37
@Codiac

Małe sprostowanie: piłki kopanej nie widziałem od dekad, może poza gifami w memach, clipami w tiktokopodobnych, i to tylko wtedy, jeśli mi się z jakiegoś powodu szybkie paluszki zawiesiły przy skrolowaniu.

Oczywiście, że próg wejścia inny, niż w sport, w którym bawi się 90% dzieci jakiegoś PL. Ale nie mówmy, że "były trudne do obserwowania w EU" (tzn. w epoce przedstreamigowej, bo teraz wszystko jest łatwe); inne, jakieś 100x bardziej popularne niż sumo były trudniejsze do znalezienia/oglądania w PL, jakiś krykiet, baseball, kabaddi ;D itd.

Boni avatar Boni
Sun, 20 Sep 2026 17:42:45
Cd. anegdot

Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne historyjki z ok. 2000-2001. Jak byłem na delegacji, moje trzy kobitki tak się rozdarły kiedy Miyabiyama przegrał (obecnie - też sędzia), że sąsiadka przyszła z nieśmiałym "Słyszę, że jesteście w domu..." i przyniosła coś tam, co listonosz zostawił.

Oraz okazuje się, że tegata, te za mną, są już dawno zaklepane przez córkę nr 2. A nawet podobno chciała zabrać, ale jak to mówią, to dopiero over my dead cold body, więc jeszcze trochę poczeka.

janek.r
Sun, 20 Sep 2026 20:19:09
@zabytkowa satelitarna NHK
Cały czas dostępna za darmo z Astry, wszystko jest po angielsku, czasem mówione, czasem z napisami.

Boni avatar Boni
Sun, 20 Sep 2026 21:49:52
@janekr

Nie, "zabytkowa NHK" to szła jak byłeś znacznie piękniejszy i młodszy, po pierwsze analogowo a nie cyfrowo, nie po angielsku, i Astra która ją transmitowała już jest dawno na "orbicie cmentarnej". Akurat wiem, bo w '90 mieliśmy nielegalny odbiornik satelitarny na zakładzie, na warsztacie automatyki, podłączony do pana-derektorskich anten na mini-biurowcu (były tam też ze trzy mieszkania dla kadry itp. stąd był talerz satelitarny itp.), i nocami sobie oglądaliśmy różności, ja czasem sumo. BTW jak się wydało, było nawet zabawnie, np. niezapomniany dyrektor K., mechanik z zawodu ale człowiek ogólnie kumaty, podsumował "A parę razy zastanawiałem się, czemu do was do warsztatu idą aż trzy koncentryki..." (bo dwa BCN sieci komp., trzeci satelita).

Skąd mieliśmy telewizor-monitor na legalu, to znacznie dłuższa historia, wiążąca się ze stosowaniem przez Amerykanów w latach '80-'90 kadłubków Commodore C-64 w zastosowaniach przemysłowych

janek.r
Mon, 21 Sep 2026 08:07:50
@Astra która ją transmitowała już jest dawno na "orbicie cmentarnej"

No OK, ta NHK, którą oglądam nie jest zabytkowa, ale jest. Wystarczy talerz z konwerterem, większość telewizorów odbiera takie rzeczy bez dodatkowych urządzeń.

"Kanał NHK World-Japan jest nadawany w jakości HD i w pełni darmowy (FTA) z pozycji satelitarnej Astra 19,2°E.
Parametry odbioru NHK World-Japan (Astra 19,2°E) Częstotliwość: 11229 MHzPolaryzacja: pionowa (V)"

Boni avatar Boni
Mon, 21 Sep 2026 10:31:58
@janek.r

Wszystko dobrze, ale rozumiesz, że nikt normalny nie ma już satelitarnej, a połowa młodszych pokoleń wcale nie używa telewizji? NHK WORLD każdy ma na telefonie czy kompie, z adresów które podawałem nieraz, np. parę komciów wyżej. A sumo prosto z NHK to chyba i na YT oficjalnie wrzucają. Twoja Astra była ostatni raz istotna jakieś 15 lat temu, teraz "to nie jest kraj dla starych ludzi", że tak powiem.

Gammon No.82
Mon, 21 Sep 2026 21:49:21
Nigdy nie miałem satelitarnej.
Od 25+ lat nie mam telewizji.
Nie jestem tego dumny ani zawstydzony. Odszedłem od tego.
Śledzę, co bliscy ludzie w tym widzą.

Boni avatar Boni
Tue, 22 Sep 2026 11:17:18
@no-tv

Satelitarna była fajna przez chwilę gdzieś tam na początku '00 kiedy już nie była tylko "aaa! mamy 400 kanałów! prawie Zachód!" (jak w '90, tylko że były to gówniane kanały, których nikt nie oglądał) a kanały tematyczne jeszcze robiły to, co napisano na opakowaniu. Kiedy tematyczne poszły w kontent zamiast w tematy, plus monetyzacja na max, tv-sat straciła sens, gdzieś tak koło 2010 czy nawet nieco wcześniej. I już w to miejsce wchodziły streamingi, jeśli ktoś miał łącze do rzeczy.

Ogólniej, telewizję, głównie satelitarną, mieliśmy jako efekt dyskusji "czy chcemy mieć dzieci wychowane bez TV, czyli już nie rodzinę Addamsów, ale jakąś rodzinę Amiszów Addamsów?", i że nie chcemy robić z dzieciaków jeszcze większych freaków w przyszłym społeczeństwie. Tzn. TV była, dopóki w którejś tam kolejnej turze dyskusji, przy okazji końca umowy na dekoder, dzieci-nastolatki nie stwierdziły, że im wisi, wtedy TV sat znikła z domu, prawie 20 lat temu.

Po wyprowadzce z PL jeśli gdziekolwiek podłączyłem TV do anteny jakiejkolwiek, to najwyżej z ciekawości technicznej na parę minut. Np. na Krecie, ze starej zdezelowanej YAGI z popsutym wzmacniaczem, jedyne co udało się zobaczyć to jakiś okropnie śnieżący, okropny stylistycznie i zawartością program, czyli bliskie spotkanie z TV turecką, no maszyna czasu po prostu, bo coś jakby PRL z '80. Ale technicznie zaskakujące, gdyż daaalekooo poza-horyzontalnie, jakieś mambo-dżambo radiowe nastąpiło.

Tak jak piszesz o śledzeniu u bliskich, to coś jak moje/nasze ostrożne badania terenowe TV po hotelach. W małych dawkach, bo niby w codziennych internetach enszitifikacja i każdy jest psem, obecnie AI-psem, ale po TV w hotelu też można zacząć chlać z rozpaczy.

Ja osobiście dawną TV miałem tam, gdzie możecie pana majstra w d... pocałować gdzieś tak od wczesnego nastolatka, jeszcze za Jaruzela, a odkąd miałem komputerek, znacznie głębiej; najwyżej coś z teledysków się oglądało, coś o historii, jakiś film od wielkiego święta. Pamiętam jak wychodziłem, czasem z bratem, na balkon, 4 piętro bloku, miłe wieczorne przewietrzanie się, "wyjście na papieroska bez papieroska" - na węźle drogowym w odległym tle ruch zamierał poza autobusami, wszędzie na blokowisku "szyby niebieskie od telewizora", i echo szło od "Niewolnicy Isaury" czy jakiejś piłki kopanej. Było trochę śmieszne, trochę straszne.




 

Engine: Anvil 1.08   BS