Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Wgląd w błąd - Lem (5)
Wed, 28 Oct 2026 22:42
14g jest jeszcze do przyjęcia, szczególnie w warunkach...

Codiac - Muza (63) - AltCeltic
Sat, 24 Oct 2026 15:10
Jak już dawno ustaliliśmy, nasze gusta muzyczne nieźle...

JoP332 - AI ślurp (1)
Tue, 20 Oct 2026 10:41
Branża literacka to już zombie, które się toczy siłą...

Boni - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 16:27
Och, to drobiazg :/ bo jednak LLMy i tłumaczenia to dosyć...

JoP332 - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 15:43
@„ Jest taniej, szybciej, ch...jowiej” To, co się w...

Boni - Muza (63) - AltCeltic
Mon, 19 Oct 2026 08:49
@Greg Spoko kawałek, ale ja bym go nie dodał, bo go...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja  Wpisy  Losowo  Autor  Rejestracja 




Autor: Boni
Kiedy: 2026-01-27, wtorek
Tagi:  varia, fun, Hellas     
___________________________________

Jak wiele innych nieszczęść wszystko zaczęło się od poezji, gdyż to Wieszcz rzekł: "W słowach wydać trudno / Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną / Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek / Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek". Ergo, jakoś tak zaraz po Nowym Roku pańskim 2026 zachciało nam się bigosu.

Co nie jest jakimś wielkim problemem, nawet na Krecie, a przynajmniej tak się wtedy wydawało.

Mięsiwa, boczki i kiełbasy (skądinąd taka w typie polsko-zwyczajnej nazywa się tu kabanosi, nie pamiętam jak nazywają się kabanosy) są wszędzie i całkiem OK. Kapusta normalna jest normalnie dostępna, skądinąd przypomina polską; co sugeruje, że polska kapusta jest wyjątkowo dorodna. Kapustę kiszoną firmy "Rolnik" kupuje się jak wiele innych produktów, na przykład koreańskie ramyun, japońskie nori, włoski makaron czy polskie śledzie, w sklepie z żywnością etniczną.

Po skompletowaniu produktów wydawało się, że bigos nadciąga, GDY NAGLE żona przypomniała sobie, że nie mamy kminku.

Nieopatrznie wzruszyłem ramieniem i rzuciłem, że a kogo to obchodzi, bigos może być doskonały bez kminku. Bardzo szybko dowiedziałem się jak bardzo się mylę, a nie kuleję tylko dlatego, bo chociaż miniaturowa żona w razie konfliktu hołduje krasnoludzkiej zasadzie "W NOGI!", to siekiera leżała za daleko.

Zaczęliśmy, niczym Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem, Wyprawę na Przyprawę, gdyż kminek nie jest to coś, co wala się tutaj na półkach byle supermarketu. I w dyżurnym sklepie etnicznym też nie.

Dygresyjnie: jak uczy historia, tysiąc statków wysłać w morze może nie jakiś piękny ryj Heleny, ale ludzkie pożądanie przypraw. W naszej prawie dwuletniej historii na Krecie była to trzecia, może czwarta Wyprawa. Pierwsza była mini, po cynamon (dobry). Druga, po majeranek, gdyż występuje on tu w normalnych sklepach od wielkiego święta, jako herbatka ziołowa, dla zdrówka. Trzecia, to było po ziele angielskie. Niemielone. Nie pytajcie.

W pierwszym podejściu, udało się kupić kumin zamiast kminku (TAK, UWAŻALIŚMY).

W międzyczasie przyszło zjeść mięsiwa i temu podobne, żeby nie zrobiły się niczym słynny jesiotr (drugiej świeżości); no bo nie jeździmy codziennie do centrum miasta, a w sklepach we wsi z przypraw jest chyba tylko pieprz, sól i papryka.

W drugim podejściu, uzupełniliśmy zapasy produktów na bigos (na przykład przypadkiem trafiliśmy w Lidlu jeszcze lepszą kiszoną kapustę) oraz, solidnie podpierając się tłumaczem gugla, udało się nam kupić więcej kuminu zamiast kminku. No shit.

W końcu pojechaliśmy do centrum Heraklion, gdzie mamy obczajone ze dwa sklepy "full ziołowe", po poprzednich Wyprawach na Przyprawę; pierwszy mieści się na tutejszym ekwiwalencie winkla Nowego Światu i Świętokrzyskich w Warszawie.

Dygresja: parkowanie w sobotę w centrum Heraklion viernym vanem jest, eee, zabawne inaczej. Myślę, że wielu miejscowych objeżdżających bydlaka na polskich numerach, stojącego na skraju parkingu, takim nieco bardziej skraja, naprzeciw Muzeum Archeologicznego, miało wiele pytań oraz uwag cisnących się im na usta. Inna dygresja - soboty są zabawne na Krecie, gdyż często sklepy zamykają się wcześniej a knajpy otwierają później; stąd mieliśmy "Ale sushi to dopiero po siedemnastej!" w dość ĄĘ restauracji, nawet już otwartej...

Wracając do Wyprawy: na szczęście, kiedy żona, wyekwipowana niczym pocisk balistyczny niedużego zasięgu, zamachała do sprzedawców sklepu przygotowaną trzyjęzyczną karteczką, dali kminku bez szemrania (pewnie zastanawiacie się w jakich trzech językach? po angielsku, po grecku i po łacinie...).

Stąd udało się zrobić gar przepysznego bigosu, po trzech dniach właśnie go wykończyliśmy.

Skądinąd, przyprawowa "dyscyplina dodatkowa" - na rozmówki, że po tak oszoło... oszałamiających sukcesach może do następnego bigosu załatwimy jałowiec, zrobiło mi się "ale że co?!" i do ostatniej partii obecnego bigosu dolałem ginu. Wyszło bardzo dobrze, poleca się, choć może Roku Gin (Suntory, made in Japan) był trochę za dobry, ale (Gruby z "Vinci" voice mode) "nie było innego!".

Na wznoszącej się fali sukcesów planujemy na wiosnę tradycyjny polski żurek. Ale obawiam się, że trzeba będzie desantować i zdobyć jakiś młyn na Krecie, gdyż mąka żytnia jest tu chyba trudniej dostępna niż kokaina.




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Nazwisko autora "Potopu" 1885:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 9000 znaków.


Codiac
Wed, 28 Jan 2026 13:13:50
"Zaczęliśmy, niczym Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem, Wyprawę na Przyprawę"
Budując maszynę która tworzyła wszystko na literę "n"? :)

O bigosie się nie wypowiem, bo jestem osobą wybitnie niebigosową (kapusta to nie moje warzywo), ale van mógł po prostu robić za reklamę Muzeum Archeologicznego. Chociaż że wy się żadnego lokalnego lexusa nie dorobiliście w tym czasie to trochę mnie dziwi...

Boni avatar Boni
Wed, 28 Jan 2026 14:12:56
@Codiac

W moim przypadku: maszyna, która tworzy wszystko na literę "m" ;P

Co do reklamy muzeum archologicznego, [wyraz], możesz mieć rację ;D

Lexus miejscowy byłby przepłacony i kłopotliwy. Lexus przyprowadzony z PL byłby mniej przepłacony i mniej kłopotliwy; ale na razie nie jest to jakiś istotny priorytet. Faktem jest, że jedyne, czemu okazyjnie przyglądam się w miarę serio w ogłoszeniach tu i ówdzie, to starszym RXom, z bezpiecznej odległości...

Codiac
Wed, 28 Jan 2026 14:40:57
No właśnie pamiętałem, że pisałeś o Kubusiu i Prosiaczku w tamtym konkursie, ale literki sie mi pomylili. Inspiracyjny Lem się przebija :)
To był dobry konkurs.




 

Engine: Anvil 1.08   BS