Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2025-01-12, niedziela
Tagi:  marynata     
___________________________________

Notka z cyklu "marynat" ulęgła mi się pod pretekstem rocznicy pewnego wydarzenia, ale też z ogólnego namysłu ostatnio, nad impotencją obecnych ludzi, organizacji tzw. Zachodu. "Ku pokrzepieniu serc" spróbujmy przyjrzeć się czasom, kiedy ludzie robili, próbowali robić to, co słuszne; merytorycznie, pragmatycznie i do utraty tchu, a nie kręcąc przy tym emocjonalne i emocjonujące "lody", i do prawdziwego końca, a nie co najwyżej do momentu znudzenia się dyskusją, końca psychologicznych profitów i "a teraz niech ktoś się tym zajmie".

Royal National Lifeboat Institution (RNLI), brytyjska morska służba ratunkowa, ma dokładnie 200 lat, powstała w 1824. Oczywiście, przez dwa wieki zmieniała się nazwa, organizacja, o sprzęcie nie mówiąc. Ale fundament i zakres działania, pod wysokim patronatem monarchy angielskiego (pozwolenie na "royal" dostali praktycznie od ręki za Jerzego IV, oficjalny royal charter w 1860), pozostaje ten sam: organizacja charytatywna (bardzo rzadko dofinansowana przez rząd itp.), obsadzona głównie przez wolontariuszy, ratująca ludzi na morzu przybrzeżnym i śródlądowo nieco też, w okolicy Wysp Brytyjskich (całych, tj. działa też w całej Irlandii).

Łódź RNLI XIXwŁódź podobna do dyskutowanej w notce, nieco wcześniejsza, 1862W XIXw ruch morski wkoło Wysp rozwinął się wielokrotnie, rozwinęła się też sieć stacji RNLI, ilość łodzi, ludzi, ale też wezwań i akcji. Dla ustalenia uwagi, praktycznie do I wojny prowadzonych przeważnie ciężkimi wiosłowymi łodziami - "szalupami", (prawie) niewywrotnymi, obsadzonymi przez najtwardszych ludzi morza, ochotników z nabrzeżnych wiosek i miasteczek.

12 stycznia 1899 wieczorem o 19:52 do stacji RNLI w Lynemouth, wsi na wybrzeżu Devon, ale od strony tego drugiego Kanału, tj. na północy nad Kanałem Bristolskim, czyli wodą oddzielającą Walię od Devon i Kornwalii, dotarło telegraficzne wezwanie alarmowe. Wkoło cały dzień dmuchał średni sztorm, więc nie było to bardzo dziwne.

Na Kanale kilka mil od Lynmouth 1900 tonowy trzymasztowy szkuner Forrest Hall stracił ster, wzięty na hol porwał liny, znosiło go na skały, razem z 18 osobową załogą.

Zwarta i gotowa ochotnicza ekipa RNLI w Lynmouth nie była w stanie wypłynąć ciężką łodzią ratunkową z półotwartego ujścia rzeki West Lyn, pod wiatr i fale sztormu.

Zamiast załamać ręce i oddać sprawę Dowolnie Wybranej Osobie Boskiej (or compatible), ekipa RNLI podchwyciła szalony pomysł sternika (ergo - szefa łodzi) Jacka Crowcombe, że z Lyn za Chiny Ludowe nie wypłyną, ale z porciku rybackiego Porlock Weir, mającego niezłą osłonę od zachodu namiastką półwyspu i wzgórzem, powinni dać radę wypłynąć.

"Drobnym" problemem było to, że Porlock Weir leży jakieś 15 mil (24km) na wschód od Lynmouth, licząc drogą, jak też po drodze jest wzgórze Countisbury Hill, nieduże, "tylko" jakieś 434m nad poziomem morza (chyba nie muszę tłumaczyć, że łódź była na poziomie morza?).

Dla jeszcze dokładniejszego ustalenia uwagi, łódź Louisa na podwoziu miała 10m długości i ważyła 10 ton.

A, żebym nie zapomniał: wjazd pod i z górki Countisbury miał mniej więcej 25% nachylenia, jak 1:4.

Czy wieczorem 12 stycznia kogoś to powstrzymało? No chyba rozumiemy się, że [censored] nie, bo by notki nie było.

Sześciu chłopa ruszyło natychmiast na drogę, POSZERZAĆ JĄ w niektórych miejscach.

We wsi nastąpiła totalna mobilizacja. Do zaprzęgu znalazło się 18 koni, zebrała się ponad setka ludzi, w tym kobiety i dzieci.

Pchając i ciągnąc, w sztormie i ciemności, konie i ludzie wciągnęli 10 ton na 430m wzgórze pod 25% górkę. Po drodze naprawiając koło wózka łodzi, które złośliwie odpadło.

Na szczycie odsapnęli przy Blue Ball Inn, wszystkie kobiety i dzieci, i część mężczyzn, wrócili do Lynmouth, zostało 20 chłopa, żeby przejechać a potem asekurować, również 25%, zjazd w stronę Porlock Weir. Po drodze udało się dobrać 6 koni u farmerów na wzgórzach, czyli mieli 20 (tak, rachunek zgadza się, cztery konie padły po drodze).

Na skraju Porlock okazało się, że łódź na wozie nie zmieści się między domami. Właściciel pozwolił zburzyć narożnik domu, żeby przejechała.

Poniżej okazało się, że najkrótszą drogę do pochylni zmył sztorm, potrzebny był mały objazd.

O 6:30 rano po 10 godzinach dotarli do pochylni w Porlock Weir, łódź została natychmiast spuszczona na wodę, załoga powiosłowała w sztormie do Forrest Hall, któremu udało się rzucić kotwicę i zatrzymać przed samym brzegiem Devon i rozbiciem, ze dwa kilometry na wschód od Porlock.

Statek był w miarę stabilny na kotwicy, jego załoga też walczyła o przetrwanie całą noc. Łódź ratunkowa RNLI jeszcze nie zdejmowała załogi, wszyscy czekali na świt, ale żeby utrzymać się W MIEJSCU ochotnicy RNLI musieli cały czas wiosłować.

O poranku dotarły holowniki, podano hole, ale załoga statku była tak wyczerpana, że nie była w stanie podnieść kotwicy, ludzie z Lynmouth musieli wejść na pokład i pomóc.

Łódź RNLI na wszelki wypadek asystowała przy przeciąganiu Forrest Hall na drugą stronę Kanału, do walijskiego Barry, szczęśliwie dotarli tam 14 stycznia o 5 rano.

Louisę i jej nadludzką załogę odholował do Lynmouth parowiec, nie musieli znowu mierzyć się z kilkudziesięcioma kilometrami morza...

I tyle. Akcja była umiarkowanie głośna, ale nie za bardzo, bo ani nie największa, ani cel nie był znaczący, czy rozbił się na serio, no i nikt nie zginął. Więc media, plotkarze i podobni, nie mieli za wiele pożywki z tego wydarzenia.

Ale ja mam, zastanawiając się, kiedy motta, jak motto RNLI, wykute na pomniku założyciela, Williama Hillary, postawionego przy siedzibie RNLI ku czci ponad 600 ochotników, którzy zginęli niosąc pomoc innym, stały się bardzo bardzo pustymi sloganami, zamiast dość prozaiczną wskazówką: MAJĄC ODWAGĘ, NIC NIE JEST NIEMOŻLIWE.




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Nazwisko autora "Cyberiady" 1965:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 9000 znaków.


Borys
Mon, 13 Jan 2025 12:08:35
Trochę offtopicznie, ale jeśli nie znasz, to na 73% Cię zainteresuje: Najlepszy moim zdaniem polski kanał jutubowy poświęcony historii opowiedział niedawno historię zatonięcia „Titanica” w dwóch częściach. Przypuszczam, że przebieg „pamiętnej nocy” znasz na wyrywki, ale zachęcam mimo wszystko do zerknięcia.

Tak mi się z tymi szalupami skojarzyło...

Boni avatar Boni
Mon, 13 Jan 2025 12:26:27
@Borys

Ta, o zatonięciu Titanica wiem wszystko, bo przeczytałem "Przejście" Connie Willis ;) a bardzie serio, no coś tam czytałem. Co do tego kanału, to zdaje się wpadłem na niego kiedyś, ale forma i tematy mnie nie ujęły, nie przyjął się.

igor
Mon, 13 Jan 2025 13:22:42
Mieszkałem o parę kilometrów od małej stacji RNLI i o 20 kilometrów od dużej. Pewnie że dzisiaj nie będzie takich akcji, po to mają technikę. Ale widziałem jak wygląda wypływanie RIBem podczas sztormu i to nadal nie jest plażowanie.




 

Engine: Anvil 1.08   BS