Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2013-02-25, poniedziałek
Tagi:  muza, varia     
___________________________________

(Uwaga organizacyjna - linki w notce prowadzą do tubek, które wymagają wysokiej klasy słuchawek albo kolumn głośnikowych zdolnych przesuwać ściany i małe samochody. Inaczej trudno jest pojąć o co idzie.)

Obiegowe opinie i stereotypy mówią, że Afryka ma bębny we krwi, co potem rozniosło się globalnie na cały świat, przez Karaiby, Ameryki, itd. Dla mnie zawsze to było dziwne, bo jednak najbardziej żywe i ogniste bębny i perkusje i idiofony, i wyczucie proporcji dla walenia w tam-tamy i "przeszkadzajek" wzg. muzy mają Japończycy. A nawet jak walą w syntezatory, to słychać to wciąż i wciąż.

Na przykład Yoko Kanno, znana raczej z delikatnych muzyczek filmowych/anime, no może czasem z nieco ostrzejszych synkretycznych, potrafi wokół perkusji, przeszkadzajek i szczątkowego basu zbudować cały podkład pod genialny wokal (spróbujcie w głowie odjąć Origę)



Podobnie, a nawet bardziej jest w "Rise":



Jeśli bas wymienić na dzwony, a przeszkadzajki elektroniczne na idiofony to może wam powyższe zagrać banda mnichów plus chór plus paru gości wyrobionych na taiko, mogą być np. ci



Skądinąd widziałem ori występ taiko, nie zawodowców jeżdżących po świecie po salach koncertowych, ale grupę półzawodową grającą w świątyni w Tokio

taiko

Wtedy dopiero zrozumiałem siłę tego przekazu. Oczywiście w zrozumieniu pomogło nieco odczucie bębnów przez stopy (kamienny dziedziniec...) i przeponą - jak się rozejrzałem, to okazało się, że stoję z aparatem na pustawym placu, bo tłum przezornie cofnął się 10m za moje plecy.

I oni potrafią te swoje bębny i idiofony sensownie dołożyć do wszystkiego, co cudnie widać w tubce podrzuconej przez WO:



Oczywiście, wszyscy powyższe znają w kontekście "Kill Bill" (a jeśli nie znają, cóż, niech poznają), ale ja np. niezbyt przepadam za gitarami, rockiem, solówkami, nawet w wersji japońskiej, więc normalnie Hotei mnie nie zwilża - jednak ta koncertówka, z zestawem TRZECH perkusji, i to TAKIM zestawem robi mi zdecydowanie dobrze i masuje mi czarną duszyczkę.

W moim chorym światku chyba tylko jeden kawałek przebija powyższy w kategorii "wrzućmy do blendera japońskie bębny i idiofony i tradycję, razem z zachodnią muzą, i zobaczymy co dobrego wyjdzie" (minor spoiler do "Zatoichi"!)



Za tego "Zatoichiego" Kitano ma spory posąg (kolejny) w mojej świątyni filmu, za wstawki muzyczno-przeszkadzajkowo-stepująco-taneczne, no, ma ołtarz w nawie bocznej - ale za finałowe sceny, szczególniej muzę (to wejście blachy na taiko!!!) chyba muszę mu oddzielną katedrę postawić.




Wpisz dane i komentarz:

Autor:

Hasło:

albo CAPTCHA dla niezarejestrowanych:

Nazwisko autorki "Nad Niemnem" 1888:

Treść:

Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u]podkreślenie[/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a], nie używać nawiasów {} i tagów HTML. Max długość ok. 9000 znaków.


Salantor
Mon, 25 Feb 2013 23:24:31
Oto muzyka przez duże M, zwłaszcza ostatni utwór. Nisko się kłaniam w podzięce i proszę o więcej.

Boni avatar Boni
Tue, 26 Feb 2013 08:05:44
Nie ma za co.

Więcej, cóż, sama nie wiem; w notce szło o mix japońskiej z zachodnią albo z "czymś", a ja jestem żaden znawca i bardzo dużo podobnych rzeczy nie znam (np. nic podobnego do kawałków z "Zatoichi", jak szukać pod "geta tap dance" czy podobne, to znajduje się takie rzeczy, jakby zachwycić się Enyą czy dwoma czołowymi kawałkami z Lord of Dance a potem szukać pod "irish tap dance", no raczej trudno coś dobrego wynorać).

Na pewno 90% kawałków Yoko Kanno daje radę (Ghost in the Shell seriale, Escaflowne (tu masz battle theme i najbardziej znany romantyczny, itd.).

Na pewno z taiko i idiofonami potrafi zabawiać się Kenji Kawai (GitS długi metraż, Ring) i daje radę, ale on leci bardziej tradycją japońską lub symfoniczną, czasem je miesza, no ale raczej nie z popem.

Z pokrewnych wychodząc od filmowej, to jeszcze Taku Iwasaki (tu jest próbka nieco "z blendera", "video" nie ma nic wspólnego z OST), ale z nim też bywa różnie. No ale na przykład za open theme w "Origin" to on i Kokia powinni mieć wystawione solidne Dwie Wieże czy coś. BTW warto zobaczyć jak Kokia to śpiewa na żywo - UN-BE-F...-LIEV-ABLE.

Wychodząc z powyższych nazwisk czy filmów do których robili muzę, można se guglać. Tylko trzeba rozumieć, że to jest taka raczej wysoka półka i z niej drogi wiodą przeważnie w dół seryjnie tłuczonej muzy filmowej, anime i pop.

xpil
Thu, 23 Jun 2022 18:28:09
Ten ostatni kawałek urywa cztery litery. Świetny jest.

Najlepiej się takie rzeczy ogląda na żywo. Nie miałem okazji słuchać japońskich mistrzów bębna, ale widziałem z bardzo bliska występ Riverdance i tam też jest dużo rytmu, a ręce puchną od klaskania.

Jeszcze na Stompów bym się przeszedł, ciekawe kiedy mają jakiś występ w naszym zakątku Drogi Mlecznej.




 

Engine: Anvil 1.08   BS