(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Pomysł na przypadkowe numerowane wpisy o muzie zrzynam oczywiście od WO, ale co poradzę, ja też słucham muzyki i czasem chcę się podzielić - może wybaczy. Nie bedą to żadne aktualności czy profeska, tylko to, co mi ładnie gra, albo przypomniało się, że kiedyś ładnie grało, i tyle.
Aktualnie (no dobra, jakoś tak przed Wielkanocą) zlasowała mnie muzyka grupy, czy raczej - pary rodzeństwa, występującej jako Fever Ray. Najpierw zasłuchałem się w płycie o tym samym tytule, na okrągło, lubując się takim synthem, zaplecionym z odrobiną transu, etniki i dobrego wokalu, który zdecydowanie dobrze mizia mi neurony. A kiedy poszedłem poszperać kto co kiedy (skądinąd, płyta ma dwa lata), natychmiast trafiłem na konekszyn do tego:
bo śpiewa tu oczywiście Karin (to nie ta co lata, tylko, chyba, ta druga), a co jest jednym z ukochańszych kawałków ukochanego Royksopp. Ale zaraz potem trafiłem na to:
co wprawiło mnie już w prawdziwe OMFG, zjeżyło mi resztki włosia, skurczyło torbę, i zrobiło ogólnie dobrze. Podobnie - inne ich teledyski i produkcje. Polecam.
(A co najciekawsze, nie wiem skąd mam tę muzę, i nie wiem od kiedy - siedziała w jakimś zapomnianym kącie 4GB pendraka, który siedział od miesięcy w radiu w samochodzie. I jakoś tak w końcu, w dłuższej trasie, odtwarzacz doszedł do Fever Ray. Ot, przeżycie mistyczne darmo dane. Ale płyty na pewno kupię.)