Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Wgląd w błąd - Lem (5)
Wed, 28 Oct 2026 22:42
14g jest jeszcze do przyjęcia, szczególnie w warunkach...

Codiac - Muza (63) - AltCeltic
Sat, 24 Oct 2026 15:10
Jak już dawno ustaliliśmy, nasze gusta muzyczne nieźle...

JoP332 - AI ślurp (1)
Tue, 20 Oct 2026 10:41
Branża literacka to już zombie, które się toczy siłą...

Boni - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 16:27
Och, to drobiazg :/ bo jednak LLMy i tłumaczenia to dosyć...

JoP332 - AI ślurp (1)
Mon, 19 Oct 2026 15:43
@„ Jest taniej, szybciej, ch...jowiej” To, co się w...

Boni - Muza (63) - AltCeltic
Mon, 19 Oct 2026 08:49
@Greg Spoko kawałek, ale ja bym go nie dodał, bo go...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja  Wpisy  Losowo  Autor  Rejestracja 




Autor: Boni
Kiedy: 2014-06-26, czwartek
Tagi:  muza     
___________________________________

Nieduży acz niespodziewany nostalgia trip. Dorosłe dziecko wpadło do nas w odwiedziny i między innymi wykonało taki numer: grzebnęło i wyciągnęło z półki w celu obejrzenia i osłuchania DVD "Never Enough: the Best of Jesus Jones", czyli kompilację "the best of" dawno zapomnianej kapeli sprzed mniej więcej 20 lat. Co jest mniej więcej tak, jakbym ja wyciągnął ojcu Rolling Stones'ów, czyli że co?

Aha, "Jesus Jones" jest zapomniany co najmniej niesłusznie.

Może nie są to jakieś moje (a nawet - powszechnie rozumiane) najnajnajwyżyny popu, ale była to bardzo solidna muza. I wtedy (około 1990) całkiem świeża i naprawdę indie - zaczynali jako (post)rock, omijając rafę punka, ale zaraz dorwali się (głównie Mike, frontman i spirytus mowujący) do samplerów i wpletli w gitarowy i perkusyjny rock sporo synthu, hip-hopu czy house, później trochę techno i rave. I nawet przeważnie to grało, a nawet po 20 latach większości da się słuchać bez bólu.

Z pierwszej płyty mało co mi się podoba, choć mam wrażenie, że jeszcze PRLowska TV i radio puszczały coś tam przed 1990. Z drugiej płytki, "Doubt", podoba mi się znacznie więcej.



Trzeci album też był spoko, ale potem (czy może - ogólnie) trafiło ich to, co często trafia kapele indie w zderzeniu z tzw. przemysłem muzycznym. Czyli szlag trafił zespół, motywacje, muzykę, plany, bo ważniejszy jest biznesplan, promo, marketing i koszta, a przecież kapitał, tutaj - wytwórnia i menagerowie, ma zawsze rację, chyba, że w końcu z tego nadmiaru "racji" zbankrutuje (jak rzeczone EMI po zmarnotrawieniu miliardów dolarów i zyliona fajnych rzeczy m.in "Jesus Jones"), ale nic to, w jego miejsce przyjdzie inny, i zacznie wyciskanie naiwnych muzyków od nowa... Tylko nieco szkoda zmarnowanego potencjału i kreatywności rozmienianej na drobne, nawet jeśli drobne miliony.

Tak czy owak, sporo kawałków "Jesus Jones" dostarcza, jak poniższy:



I nie tylko dziadygom jak ja, ale chyba następnej generacji też, skoro córka wyjęła to i skoro znowu zeszli się i grają - jesienią planowany jest tour w UK; może się wybierzemy, zobaczyć jak podtatusiałe "Jonesy" sobie radzą po 25 latach...

BTW historia wzlotu i zniknięcia "Jesus Jones" IMHO mocno przypomina historię "Duran Duran", prawie o dekadę wcześniejszą, co jakby dowodem, że zarządzający tym cyrkiem są bardzo mądrzy inaczej i odporni na naukę przez doświadczenie. I że bardzo bardzo niewielu miało szczęście co do menagerów i zarządzania, jak np. "Depeche Mode".

BTW BTW istnieje interesujący i miejscami zabawny tekst "Death Threats From An 8 Year Old In The Seychelles" Mike'a (autobiograficzna mini-książka-pdf), dający subiektywny i pokręcony, ale jednak - wgląd z pierwszej ręki, w karierę, problemy i kulisy przemysłu popmusic.








 

Engine: Anvil 1.08   BS