(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Tak ogólnie robię w prądzie, więc zwracam na prąd uwagę. I na różne przypadkowe info o prądzie i bezprądziu też, znacznie bardziej niż przystoi w moim stanie i wieku. Różne takie info czasem powodują, że mi zen wysiada i ciśnienie rośnie, co w sumie normalne, gdy człowiek orientuje się znowu i znowu, że na zewnątrz jest ocean ignorancji, ciemnoty i zabobonu, tu akurat w tematach okołoenergetycznych. A między nami mówiąc, modne ekololo ideololo nie pomaga.
Bo drugą cechą tego, co przeważnie uprawiam, jest stara niemodna praksis (wiecie, że to pojęcie w formie nowożytnej ma już ponad 100 lat?). Czyli to, co różne ziutki od metodologii przemysłu, czy innej ekonometrii odkrywają niczym koło, znowu i znowu, i nazywają po swojemu co 10-15 lat - że skuteczne działanie to diagnoza, plan, realizacja, ocena, i tak w kółko. Co jest dla mnie tak jakby oczywiste, może i bardziej niż oddychanie.
I na skrzyżowaniu elepstryki, praksis i eko powstają wyjątkowe złoża hejtu, niestety, i będzie o tym wielokrotnie na blogu.
Przejdźmy do konkretów. Oglądam se często japońską NHK, bo tak o. W PL, czy nawet w EU, tsunami było w marcu, a Fukushima to chyba nawet w zeszłym roku - nikt już nie wypisze nawet paru bajtów, bo przecież to dawno, daleko i nieważne. Tyle że not. Na przykład, w Japonii obecnie pokrycie zapotrzebowania na prąd wynosi zaledwie 78%. I cudów nie ma, nie poprawi się im łatwo czy szybko, wobec zniszczeń infrastruktury, i takich a nie innych zaszłości. Stąd sporo o tym mowy w NHK. Tudzież rozważań o oszczędzaniu energii, i publicystyki w tym kierunku. I dziennikarsko obywatelskiej troski, aż po lekcje szkolne i gry dla dzieciaków, żeby z rodzicami bawili się w świeczki zamiast żarówek, i zamiatanie, zamiast używania odkurzacza. Ale niestety od razu mi się na to ulewa, bo znam dość dobrze na pamięć strukturę zużycia energii przez sektory i rodzaje odbiorów. A najdziwniejsze, że publicyści czy nawet eksperci stojący za akcjami oszczędzania, czy eko jak u nas, czy niby-pragmatycznymi jak w NHK też przecież je znają, bo zaraz po dzieciakach grających z rodzicami w świeczki, pokazują piękną planszę z wykresem kołowym dla gospodarstw domowych w JP, gdzie jak wół widać, że oświetlenie to jakieś 10% zużycia. A jakieś 60% to klima. I jak głęboko w d... trzeba mieć praksis, żeby lansować wykręcanie żarówek, zamiast wyłączenia klimy? Ale ok, oddam sprawiedliwość - troszkę o tym też pogadali, że może jednak wentylator zamiast klimy iz gud.
Tyle, że perspektywa jest jeszcze inna - gospodarstwa domowe w Japonii to jest jakieś 30% zużycia prądu w ogóle (u nas bliżej 25%). Czyli szukanie 50% oszczędności np. spec żarówkami, w 10% oświetlenia w 30% sektorze, to jest grzebanie się w 1% zaszłości w temacie. I zaprawdę, są lepsze i skuteczniejsze w tym temacie pola do rozważenia, bo są WIĘKSZE, a 1% może wcale nie podlegać praksis, bo to jest tylko szum w diagnozie i ocenie.
A w kolejnej warstwie - te całe ekopierdololo o żarówkach itp, niesie nie tyle małe pożytki, ale wręcz szkody. Bo w przemyśle, gdzie naprawdę można i powinno się oszczędzać prąd, pracują przecież zwykli ludzie podlegający tej zwykłej indoktrynacji i retoryce eko i nie uwierzycie, jak łatwo przekonać szczeble, żeby przejść na eko żarówki, nie ważne, że drogie, nieekologiczne w produkcji i utylizacji, itd itd. a jak trudno zrewidować proces z udziałem odbioru rzędu 1MW, żeby może zrobić analizę i odgarnąć ze 100kW średnio, co da namacalne oszczędności w każdej skali, zaczynając od prozaicznego - oświetlenie całej hali gratis. Bo proces jest od lat zaprojektowany, wdrożony, skalkulowany, wycertyfikowany, i ryzykowny - więc "lepiej" hajda na żarówki!
Ale istnieje jakaś nadzieja - w skali świata za ostatnie lata zużycie prądu spada o pojedycze procenty, pierwszy raz od drugiej wojny, i to pomimo ciągłego wzrostu np. Indii i Chin. Więc może, może, nie skończy się tylko na ekopitoleniu o świeczkach...