Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

ljwo - Wgląd w błąd - Lem (4)
Thu, 30 Jul 2026 21:48
A ja przy ostatniej relekturze Terminusa jako kociarz...

SpeX - Wgląd w błąd - Lem (4)
Thu, 30 Jul 2026 21:06
@kuba_wu @ flex To jest chyba wartość minimalną jaką...

Codiac - Wgląd w błąd - Lem (4)
Thu, 30 Jul 2026 20:18
"A może jednak przeczytaj dyskutowane opowiadanie, zanim...

Boni - Wgląd w błąd - Lem (4)
Thu, 30 Jul 2026 18:37
@Codiac @objaśnić E "e" jak "ekscytujący" w "Lem"...

Codiac - Wgląd w błąd - Lem (4)
Thu, 30 Jul 2026 17:31
"Którą literkę w "bo tak jest zajebiściej!" ci...

Boni - Wgląd w błąd - Lem (4)
Thu, 30 Jul 2026 16:07
@Codiac To wypełniacz żeby się ciekawiej czytało...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH bibliotheca blogorg doniesienia film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lekkość lemiana lewałki marynata motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja streszcz striptyz szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2026-07-25, sobota
Tagi:  lemiana, bibliotheca     
___________________________________

Dziś na warstacie malkontenta nadal mistrz Lem, a dokładniej: pierwsza połowa przygód Pirxa.

(nie wierzę, że to piszę, ale UMIARKOWANE SPOJLERY, oczywiście...)



"Test"

"Pirx, miał na sobie kombinezon, który, choć jeszcze nie nadęty, wyglądał niby dwadzieścia razem złożonych kostiumów, jakie nosi bramkarz w rugby" - jedyne, co mi przychodzi(ło) do głowy w temacie "bramkarza w rugby", to że Lem miał wyjątkowo słaby dzień i mu się hokej z rugby pop... A potem wszyscy redaktorzy wszystkich wydań przez dekady też mieli słabsze dni.

Aktywne "pilotowanie", w sensie prowadzenia jakichkolwiek pojazdów z orbity Ziemi na orbitę Księżyca, "w szyku trójkowym", to jest bardzo słaby pomysł pracy/misji astronautycznej SF. Mam wrażenie, że jak wiele innych durnych pomysłów literackiej czy filmowej "kosmicznej SF", ulęgło się to Lemowi z wizji rodem z marynistyki.

Poprawiając nieudolnie wyjście na orbitę Pirx gwałtownie hamuje wyciskając przez 10s "minus 3g". Czyli typowy błąd SF (w "Niezwyciężonym" Lema też był), sugerujący, że rakiety mają hamulce. Albo dwa silniki, w przód i w tył, np. ten w przód daje 3g, a ten w tył -3g. Oczywiście to tak nie działa, zarówno w realnej astronautyce, jak też w każdej rozsądnej SF - główny silnik ma się jeden i obraca się cały statek, ergo ciąg, w odpowiednim kierunku; przez to przeciążenie z punktu widzenia statku i załogi jest praktycznie zawsze w tej samej osi (silnika), a nie jakieś plus czy minus.

Przy podanych wysokościach (700-2400km) okres orbity nad Ziemią powinien być około 2h a nie 4.5h.

Wyjście z orbity jw. (około 7.5km/s) przez 83 minuty z 2g jest absurdalne, bo daje około 100km/s, to jest prędkość do lotów SF klasy międzyplanetarnej, a nie na jakąś sensowną orbitę Księżyca. Skądinąd może i coś tu Lem sobie liczył, bo w tekście pada 45km/s w momencie włączenia się rozrządu z powrotem (załóżmy, przeciążenie było zmienne a 100% błędu w SF to żaden błąd). Jak też w momencie wystąpienia awarii 19 minut lotu beznapędowego do tarczy jest w miarę OK (powinno być raczej pół godziny - godzina, no ale). Jednak te w miarę sensowne szczegóły to jedno, natomiast cel ćwiczenia (tj. jak miałyby wyglądać planowany manewr hamowania i orbita nad Księżycem, przy wejściu 100km/s czy nawet tylko 45km/s) to zupełnie co innego.

(anty-błąd) Ciekawe trafne SF, nieoczywiste w 1958 (nie tylko ponad dekadę przed lądowaniem ludzi na Księżycu, ale nawet przed próbnikami wkoło Księżyca w 1959): rzeczywiście na powierzchni Księżyca w dzień praktycznie nie widać gwiazd gołym okiem.

1000V to wcale nie jest "nie tak znów wysokie" napięcie, szczególnie jak na zupełnie dowolny pojazd, a 7mm to jest bardzo bardzo oszczędna przerwa izolacyjna gołych elementów pod 1000V.

Dramatyczny finał z wyjściem nad Księżycem "na styk" jest nieco naciągany, tj. 5g odchylające upadek AMU z 1800km dałoby zaledwie od 40 do 7km odchylenia, zależnie od prędkości w długiej osi itd. (czy 45km/s czy jednak 100km/s). Nie jest to niemożliwe, ale trajektoria musiałaby być już na początku bardzo "styczna" do powierzchni Księżyca, a nie, że Pirx spada "w tarczę", która "drgnęła i coraz szybciej poczęła sunąć w dół". Nic tam by nie drgnęło, żeby przeżyć, trajektoria musiałaby być wielkim łukiem nad Księżycem od samego początku, a manewr Pirxa tylko minimalnie zmienił jego promień. Ale nadal jak najbardziej w duchu "trajektometr pracował z błędem siedmiu - ośmiu kilometrów i Pirx nie mógł wiedzieć, czy krzywa przechodzi trzy kilometry ponad skałami - czy też popod nimi."


"Patrol"

Pojazd AMU w wersji z tego opowiadania ma paliwa "na oblecenie połowy Drogi Mlecznej". Przemilczmy to może, na "oblecenie połowy Układu Słonecznego" w locie napędzanym nie wiem czy bym się zgodził.

Raportowanie kolegi, bo ktoś komuś wleciał w rejon patrolu "na ćwierć miliparseka" jest bzdurą, 0.25mpc to jest około 50AU, to jest jak stąd do pasa Kuipera, do Neptuna jest tylko 30AU.

Sektor patrolu ma "1600 bilionów km3" albo "półtora tryliona km3", ach, kolosalna przestrzeń. Tylko że nie. Sfera około tej objętości jest tylko ze dwa razy większa niż orbita stacjonarna Ziemi, promień jakieś 72000km, nawet nie w pół drogi do Księżyca. Nie warto patrolować, nie można się zgubić. Skądinąd nie warto też kombinować, że może to miały być km zamiast km3, bo wtedy sektor robi się absurdalnie wielki, na jakieś 15% roku świetlnego. Lem trafił idealnie w błąd.

Sygnał "pozycyjny" AMU wysyłały co godzinę, po dwu zaginięciach zmieniono na co 18 minut. Ale czemu nie co 18 sekund (i to od początku)? Bo opowiadania by nie było. Już nie mówiąc, że porządnym radarem można nadzorować metalowy statek w "czystej" przestrzeni bez żadnych sygnałów ze statku, bardzo pewnie i z bardzo daleka.

Radar z "promieniem wodzącym", pokazujący "wciąż w koło" pustkę, nie ma sensu w kosmosie, czy ogólnie w 3D; to nie flota morska czy nadzór lotów.

(zapomniane, dopisane) Pirx ma rezerwowy dalmierz optyczny, "prymitywny" (najwyraźnie wzorowany przez Lema na rozwiązaniach okrętowych czy artyleryjskich) i próbuje go użyć, z powodzeniem, w pewnym sensie. Ale: używa go do mierzenia odległości do ekranu TV, co sugeruje, że Lem zupełnie nie rozumiał, jak działa typowy dalmierz i jego optyka... A już nawet pomijając, czy rozumiał, to nie da się tego "poprawić" czy dać Pirxowi prawdziwy dalmierz - jakiekolwiek urządzenie czysto optyczne, pokazujące zewnętrzną przestrzeń, "omijające" specyficzny problem ekranu w AMU, neguje całe opowiadanie.

Hamowanie AMU, jak zwykle w niedbałym SF, mamy na ujemnych przeciążeniach, rzędu -7g. Oraz AMU ma też bzdurne "hamownice", z trudem wyrabiające -2g. Nie warto próbować pojąć to rozumem, klasyczne bajędy klasycznego SF.

Powrót do bazy z ekstremalnego patrolu, w ekstremalnie pustym sektorze, w ciągu 6h. Jaaasne, taki błąd, na deser.



"Albatros"

Miliparseki jako jednostki odległości w uniwersum Pirxa są naprawę wkurzające, bo naprawdę tragicznie za duże, ale szczególniej w "Albatrosie".

Tradycyjnie, bzdurne "hamownice" czy szczegóły manewrów, przeważnie zbyt "szybkich" itp. są z kosmicznych baśni i bajek, a nie porządnego SF...

... ale ogólnie, nie jest bardzo źle, to jednak bardzo dobra SF; rzecz jasna w stylizacji "archaiczno-marynistycznej", ale w tym wypadku akurat jakoś na miejscu.



"Terminus"

Jw. w "Albatrosie", znana i nawet lubiana stylizacja "archaiczno-marynistyczna" SF Lema, której nie uważam za błąd, tylko właśnie za stylizację. I w zasadzie (prawie) nie widzę błędów w tym opowiadaniu, w takim rozumieniu, jakie tu typowo dyskutuję.

(jednak dopisane) Jedyny drobiazg, który mi zawsze minimalnie zgrzyta, to opis metod i problemów startu "Gwiazdy/Koriolana". Spokojnie odkładając na bok, jak w ogóle miałby działać ten SF napęd nuklearny to dwie rzeczy jednak mi się nie kleją: primo, nawet jeśli pojazd przekracza wszelkie normy skażenia, odrzutu, itd. to na upomnienie kapitanatu, że wystartowali pełną mocą a nie połówką, odpowiedzią powinno być nie: lądowanie i komisyjne badanie uranografów, ale odpowiedź Pirxa przez radio, żeby se kapitanat wziął masę pojazdu z manifestu, trajektorię i dane czasowe z radarów, dał to do policzenia komuś kompetentnemu, po czym zwinął wyniki w pakiecik i rozważył znaczenie słowa czopek; powinno być jasne i udowodnione jaką naprawdę mocą wystartowali. Ale co gorsza, secundo: a właściwie to dlaczego startuje się połową mocy? po co komu 100% "zapas" ciągu TRANSPORTOWCA w realiach tego uniwersum Pirxa, wzg. "najcięższego" normalnego manewru, tj. startu/lądowania na Ziemi. Jednak troszkę mi takie pomysły "fabularyzacji" kosztem SwF przeszkadzają, rzekłem.

A rozważania Lema o bezrozumnej maszynowej inteligencji, symulującej naturalne rozumne inteligencje nieodróżnialnie od naturalnych rozumnych inteligencji, są w 2026 jakby znacznie aktualniejsze niż w 1960, co nie. Welcome to the future, ol'men.





SpeX
Sat, 25 Jul 2026 21:11:58

Sun, 26 Jul 2026 12:06:27
Doskonały artykuł.
Pirxa czytałem już tyle razy, że nie policzę, nawet gdybym miał zdjąć buty. Ale tych nieścisłości jednak nie wyłapałem. Co do "Patrolu" to wiedziałem przedtem tylko o jednym błędzie: Pirx nie mógł użyć "zapasowej" metody mierzenia odległości (zestaw pryzmatów), bo awaria dotyczyła wnętrza pojazdu.

Boni avatar Boni
Sun, 26 Jul 2026 13:09:24
@xpil

Dzięki za dobre słowo. I dzięki za przypomnienie, dopisałem ten nieszczęsny dalmierz do notki. Po prawdzie, tak bardzo znam na pamięć te opowiadania, że z najwyższym trudem jestem je w stanie uważnie przeczytać; w nocy musiałem się prześlizgnąć nad tą sekcją z zabawami dalmierzem jakoś zupełnie bezmyślnie, pewnie w duchu, że "mhm, zewnętrzny normalny rezerwowy dalmierz, fajn, sam bym tak to opisał", tylko że tak czy owak bzdura, bo skąd w nim obiekt i to z dającą się zmierzyć odległością...

Boni avatar Boni
Tue, 28 Jul 2026 01:44:11
Jednak dodałem uwagę o drobiazgu w "Terminusie", który mnie zawsze nieco szturcha w zawieszenie niewiary; nawet jeśli w XIXw. przyrządy i wystrój, i Terminusa, i myszy, i sF napęd nuklearny potrafię uwierzyć jeszcze przed śniadaniem.

Tue, 28 Jul 2026 15:56:12
@połowa mocy
A był załadowany na maksa, i paliwa miał na full? Może, jeśli nie trzeba, to się nie startuje pełnym ciągiem? Odrzutowce też nie startują na pełnej, na ogół. Choćby po to, aby oszczędzać silniki. W Airbusie np. ta pozycja przepustnicy się nazywa pozycja "flex", komp pokładowy wylicza optimum i zapodaje.

Tue, 28 Jul 2026 16:00:25
Ehm, no tak, paliwa. Jądrowy :) But still...

SpeX
Tue, 28 Jul 2026 17:34:37
@kuba_wu
Tylko trzeba wyryfikować czy się dobre dane startowe wprowadziło, bo inaczej skończy się jak chyba z wizzairem.

Boni avatar Boni
Tue, 28 Jul 2026 17:34:44
@kuba_wu

Paliwa mają na kilka lotów na Marsa i nie ma znaczenia przy sF nuklearnym. Co do masy, raczej nie startują bardzo niedociążeni, w opisywanej sytuacji i stanie projektów na Marsie.

Odrzutowce nie są dobrą analogią ogólnie, w szczególe często latają pustawe, a pozycja FLX w airbusach to właśnie "for DERATED takeoffs"; przecież pełna moc startowa też jest dostępna, pod TOGA.

BTW za dzieciaka mi się wydawało, że "Mars nie Jowisz — można obrócić w dziesięć dni" to bezedeura, ale kiedyś policzyłem na palcach - trzeba "tylko" mieć silnik SF, rozwijający parę g ale przez godziny, a nie minuty. Czyli dokładnie to, co Lem opisał; więc jeśli umówimy się, że ten silnik w SF ma jakiś sens, to cała reszta też jest całkiem spoko-loko.

janek.r
Tue, 28 Jul 2026 20:17:01
"Odrzutowce też nie startują na pełnej, na ogół."
Lem w kilku miejscach pisał, że silniki rakietowe "dały z siebie wszystko". I jest to zgodne ze startem promów kosmicznych, których silniki przy starcie pracowały na 104% mocy nominalnej.

Boni avatar Boni
Tue, 28 Jul 2026 21:37:55
@janek_r

Miałem wspomnieć o space shuttle >100%, ale nie rozpędzajmy się, H2+O2 chemiczna rakieta ma się nijak do sF nuklearnego. Ogólnie Lem miał raz tak, raz siak; czasem wyraźnie opisywał jak IRL tzn. żaden normalny pojazd (a nie jakiś kosmiczny myśliwiec) nie potrzebuje zapasu ciągu rzędu 100% wzg. "najcięższego" normalnego manewru, a czasem, że start połową mocy jak w "Teminusie", albo że w "Teście" dźwignia boostera na starcie była "pchnięta do połowy", albo, nieco uprzedając cykl, na [wyraz] w "Rozprawie" komukolwiek aż taki napęd/ciąg Goliata, 14g normalnie, rzędu 100g po zerwaniu bezpiecznika, itp.

Wed, 29 Jul 2026 13:22:52
@"airbus
Jasne że TOGA jest tylko ząbek wyżej, wedle woli, co więcej, komp może określić niezbędną moc na równą tej z TOGA w określonych warunkach, ale jednak, w większości przypadków, ze względu na obciążenie, zasięg (paliwo), długość pasa, ciśnienie, wiatr itd. komp redukuje moc dla oszczędności. A piloci wolą wybierać flex, bo takie zachowanie preferują linie. Tak przynajmniej zeznaje mój domowy ekspert, tj syn zakręcony od lat na symulatorach. Ale, ok., flex to nie 50% tylko chyba zawsze więcej, i nie będę się upierał, że to dobra analogia dla SF napędu nuklearnego...

Boni avatar Boni
Wed, 29 Jul 2026 14:45:42
@kuba_wu

Mnie nawet nie tyle idzie o analogie CIĄGU airbusa i "Terminusa", ale raczej o całokształt - o ile latanie pustawymi/niedociążonymi odrzutowcami jest powszechne, trudno wyobrazić sobie, że równie powszechne w uniwersum Pirxa jest startowanie z Ziemi "pustawymi" rakietami (bo oczywiście "derated" starty z Marsa, Księżyca, jakieś puste przeloty z powrotem możliwe - ale Z ZIEMI BEZ SENSU); ani w tekście tego nie ma (a wręcz przeciwnie), ani nadmiarowe paliwo/ciąg nie jest w tym uniwersum za darmo, ani jakiekolwiek nasze S przeniesione w ten sF nie sankcjonuje pomysłów na "połową ciągu do startu/lądowania" na Ziemi.

Może inaczej - tu nie idzie, czy i jak airbusy startują na "flex", ale np. że OPISUJĄC airbusy blisko-zasięgo-SF nagle mówisz "A w moim uniwersum airbusy mają DWA RAZY większą powierzchnię nośną, niż wynika z ich max wagi i max obciążenia rozsądnie projektowanego skrzydła, skrzydła z jakim MOGŁYBY SPOKO LATAĆ nie tylko IRL ale też W TYM UNIWERSUM. Czemu 2x? Bo tak jest zajebiściej!1!"

Codiac
Thu, 30 Jul 2026 13:59:31
"startowanie z połową mocy"
Ja takie stwierdzenia u Lema traktuję jako smaczki/stylizację, nie techniczne określenia. Ot, wymyślił sobie że w danym opowiadaniu stan techniki jest taki, że latają z zapasem mocy. Czemu nie z całą? Może odrzut się robi za duży i zwłaszcza przy starcie oznacza to większą eksploatację elementów? A może wymyśl sobie czytelniku dowolny inny powód tak latają i tyle. To wypełniacz żeby się ciekawiej czytało.

Oczywiście możliwe, że Lem miał wizje napędów i część z nich nie miała sensu, albo przekładał 1:1 z marynistyki.

"Aktywne "pilotowanie", w sensie prowadzenia jakichkolwiek pojazdów z orbity Ziemi na orbitę Księżyca, "w szyku trójkowym", to jest bardzo słaby pomysł pracy/misji astronautycznej SF. Mam wrażenie, że jak wiele innych durnych pomysłów literackiej czy filmowej "kosmicznej SF", ulęgło się to Lemowi z wizji rodem z marynistyki."

Może tak być, oczywiście. Ale może też mieć trochę sensu. Zwłaszcza jeśli chodzi o egzamin mający sprawdzić umiejętności manualnego prowadzenia przez pilotów. I nie musi być z marynistyki, może być z lotnictwa.
W biografii Zumbacha jest opisane jak w szkole lotniczej raz chyba narozrabiali i dostali zadanie za karę - polecieli na inne lotnisko w pięć samolotów, na miejscu powiązano im skrzydła parometrowymi linami i mieli wystartować, dolecieć i wylądować nie urywając żadnej. Dokładność manewrów, dyscyplina, sprawdzenie umiejętności. To oczywiście nie ma sensu dla samego lotu, ale ma sens jeśli miało przymusić pilotów do pokazania jak wiele potrafią.




Boni avatar Boni
Thu, 30 Jul 2026 16:07:00
@Codiac

To wypełniacz żeby się ciekawiej czytało.

Którą literkę w "bo tak jest zajebiściej!" ci objaśnić? ;P

@latanie w szyku

Taa, może być z lotnictwa a nie z marynistyki, czemu nie (moją poszlaką dla kierunku "marynistyka" było, że lecąc w szyku Pirx i ska mają pierwszeństwo; mam wrażenie, że w lotnictwie (a w astronautyce bardziej...) nie rozważa się takich pierwszeństw formacji itp. przy łatwości "mijania" się w locie; na wodzie, owszem, konwój itp. ma pierwszeństwo).

Ogólnie, no banana. "Szykany w szyku" w realiach morskich czy lotniczych miały/mają jakiś tam minimalny sens, bo może wystąpić latanie/pływanie w szyku W PRAKTYCE i potrzeba takich UMIEJĘTNOŚCI, powiedzmy, w danym momencie historycznym. W astronautyce nie było, nie ma i na 99.99% nigdy nie będzie takich potrzeb, więc głupie analogie są głupie.

Codiac
Thu, 30 Jul 2026 17:31:22
"Którą literkę w "bo tak jest zajebiściej!" ci objaśnić? ;P"
Poproszę literkę "e" jak środkowa w nazwisku Lema! :P

"Ogólnie, no banana. "Szykany w szyku" w realiach morskich czy lotniczych miały/mają jakiś tam minimalny sens, bo może wystąpić latanie/pływanie w szyku W PRAKTYCE i potrzeba takich UMIEJĘTNOŚCI, powiedzmy, w danym momencie historycznym. W astronautyce nie było, nie ma i na 99.99% nigdy nie będzie takich potrzeb, więc głupie analogie są głupie."

Zasadniczo się zgadzam i też podejrzewam, że Lem nie wziął pod uwagę jak bardzo latanie po kosmosie, z jego pustką i odległościami liczonymi w parsekach będzie się różnić.
No ale nie mogę nie uwzględnić tego, że jak świat długi i szeroki, oraz rozciągnięty w czasie, różne organizacje - zwłaszcza co bardziej militarne/oparte na dyscyplinie - robiły głupie rzeczy bo tradycja czy potrzeba wbicia rekrutom do głów, że nie liczy się ich zdanie tylko rozkaz (nieważne jak bardzo bezsensowny).
Dlatego naprawdę nie dziwi mnie, że stosunkowo świeżym pilotom, których trzeba dopiero sprawdzić, daje się bezsensowne i trudniejsze zadania, żeby ich przeczołgać. I żeby mieli z czego rezygnować jak już pójdą na swoje (a to że ludzie odrzucają część przepisów czy zaleceń to też normalne dla wielu kultur).
Oraz o ile dobrze pamiętam, Pirx jest takim fajnym przekrojem przez rozwój astronautyki na przestrzeni paru dekad (w świecie przedstawionym), a Test to dość wczesny etap. Ale wiemy - bo sam cytowałeś - że mamy tam do czynienia z pojazdami które nie trzymają się tylko głębokiego kosmosu, ale i startują czy lądują na powierzchniach planet. Co oznacza, że poruszają się też w studni grawitacyjnej i przestrzeni powietrznej i może np. tam się lata w formacjach a ktoś uznał, że sobie młodzi piloci utrzymają taką przez całą podróż, _bo mógł być upierdliwy_
Ja sobie mogę tutaj wymyśleć parę wytłumaczeń na poczekaniu czemu bezsensowne zachowanie jest wymagane, chociaż oczywiście miło by było poznać wytłumaczenie Lema. Ale to dla mnie innego rodzaju błąd niż te biliony km3. Taki, który przy odrobinie (no dobra, takiej większej odrobinie rozmiaru czegoś sporego) dobrej woli można odpuścić.

Boni avatar Boni
Thu, 30 Jul 2026 18:37:49
@Codiac

@objaśnić E

"e" jak "ekscytujący" w "Lem" jak "petrolhead". Ciąg 2x "za duży" jest taki ekscytujący, zupełnie jak jeżdżenie na co dzień wozem z mocą 100KM ale pod pedałem w zapasie następne 100KM! 2x więcej "ze świateł"! Tylko, że przenoszenie ekscytacji motoryzacyjnych jak Lema, na astronautykę SF jak Pirxa, generuje bzdury.

@astronautyka w szyku

To, że potrafisz wymyślić jakieś wytłumaczenia, po co komu załogowe latanie w szyku, z 45km/s, z Ziemi na Księżyc, nie znaczy, że od tego ktokolwiek uzna, że latanie w szyku, z 45km/s, na Księżyc, ma niezły sens w twardszym SF.

@latanie w szyku bo startują z Ziemi w formacjach i je utrzymują

A może jednak przeczytaj dyskutowane opowiadanie, zanim zaczniesz publicznie pleść bzdury, które SAM LEM UWALIŁ w początkowej części? Właśnie w temacie jak to kadeci "razem" startują, co się podobno zdarzało, i jak zabezpieczono starty przed "lataniem w formacjach".

Nie będę więcej tego dyskutował, ostatnia zgryźliwa riposta na deser: a miałeś jakieś ćwiczenia, albo elementy na egzaminie na prawo jazdy, z jeżdżenia w kolumnie? Bo zakładam, że realne przepisy ruchu drogowego o realnym jeżdżeniu w kolumnie znasz obudzony w środku nocy i bez zaglądania do bryka? Nie i nie? No to spróbuj zrozumieć: prawdopodobieństwo, że przeciętny kierowca znajdzie się w formalnej sytuacji "jadę w kolumnie", jest od pierdyliarda do zyliona razy większe, niż że IRL ktokolwiek kiedykolwiek będzie latał załogowo w kosmosie w "szyku trójkowym". Więc może w twardszym SF też nie powinien, nawet w SF z 1958.

Codiac
Thu, 30 Jul 2026 20:18:31
"A może jednak przeczytaj dyskutowane opowiadanie, zanim zaczniesz publicznie pleść bzdury"
Czytałem parę razy, ale już jakiś czas temu. Ty masz tę przewagę, że czytałeś je na świeżo. Przepraszam że nie lecę czytać po raz kolejny tekstu na potrzeby prostej dyskusji w internecie.

Mój punkt będący jest taki, że ludzie robili, robią i robić pewnie będą mnóstwo rzeczy, które są bez sensu. Szczególnie gdy w grę wchodzą instytucje i tradycje. Więc to, że coś z naszego punktu widzenia tu i teraz jest bez sensu, czy nawet że było bez sensu te nieco ponad pół wieku temu (dyskusyjne) nie oznacza, że nie miało prawa się zdarzyć.
Przeciętny kierowca i znajomość przepisów to zupełnie inna bajka. Weź raczej jakiegoś wojskowego którego uczą rzeczy, których na pewno nie wykorzysta w praktyce, bo już nikt z nich nie korzysta, ale gdzieś tam w historii formacji się to przewija.

Kurczę, ludzie robili głupsze rzeczy. Od tego że sobie piloci polecą do Księżyca w formacji przynajmniej nie stanie się nic złego, ot ma to absolutne zero wartości dodanej, ale nie jest szkodliwe. A ile osób ginęło z powodu wiadomej przetoki? Na przykład bo ktoś uznał, żeby wajchy od komór torpedowych zmienić z Otwarte/zamknięte na otwarte/neutral/zamknięte, a do tego dać im nieintuicyjną kolejność. Ktoś to przyklepał, ktoś zbudował a potem ktoś zrobił życie, chociaż i ty i ja gdy tylko na to spojrzymy to powiemy "Ej, ale to przecież bez sensu! I do tego niebezpieczne".
Sam sens nie powinien być wyznacznkiem tego czy coś jest błędem nawet (a może zwłaszcza) w twardej SF. Brak sensu bywa bardzo ludzki.

Oczywiście jeśli Lem napisał tam coś więcej i opieramy się na większych danych to wychodzi głupiej i głupiej. Ale to jednak co innego niż "bo posłanie kadetów w lot testowy w formacji jest bez sensu". Znaczy jest bez sensu, oczywiście. Tylko to nie musi (chociaż może) być błąd.


SpeX
Thu, 30 Jul 2026 21:06:10
@kuba_wu @ flex
To jest chyba wartość minimalną jaką wyliczy komputer przy danych parametrach. Raz będzie 50% innym 70%, a pewnie się zdarzy, iż flex=100%

ljwo
Thu, 30 Jul 2026 21:48:21
A ja przy ostatniej relekturze Terminusa jako kociarz zwróciłem uwagę na coś jeszcze innego: mianowicie na kota. W statku, którym "no i lecieć trzeba będzie okresami bez ciągu, więc bez grawitacji — co nie należy do przyjemności". Dla kota to cokolwiek drastyczno-humorystyczne warunki...




 

Engine: Anvil 1.08   BS