Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    DAY   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2021-01-06, środa
Tagi:  rapiery, przemysł     
___________________________________

Amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy ma od 100 lat bardzo poważny rozmiar i wielkie osiągnięcia. Oczywiście, często są to fenomenalne osiągnięcia w temacie fakapów technicznych czy organizacyjnych - duży gracz, duże wyniki! Oraz nie zapominajmy o głównej "przyczynie" amerykańskich spierdolin - o wyczynach nawet z UK czy Francji, o Rosji czy innych Chinach nie mówiąc, wiemy 10x mniej i/lub 3x później, Amerykanie piorą swoje brudy nieco bardziej publicznie.

Niestety, amerykański przykład w cyklu "przetoka", zacnie spatynowany i "na bogato"; taki, który jest bardzo poważnym kandydatem na Statek Matkę Wszechspierdolin Flot Wojennych, się pisze i pisze i nie opisał nadal. Ale że mi się przy okazji poprzypominały różności, poratuję bloga notką amerykańsko-zastępczą o znacznie nowszych problemikach, i może ciekawszych dla ludzi normalnych a nie tylko maniaków 100 letnich okrętów.

Bo skądinąd miałem takie hobby przez dekady, zbierałem co soczystsze fakapy US Navy ale też np. NASA, żeby sobie poprawić humor przemysłowym Schadenfreude, tj. "skoro w "firmie" z miliardowymi zasobami satelita za 100M$ niechcący przewrócił im się na montażu i rozp... w drobny mak, to czemu się przejmujemy, że kawałek maszyny właśnie nam się upier..".

Dygresja - kopalnią wiedzy o nowszych fakapach technicznych US Navy były erraty do podręczników użytkowania sprzętu i wyposażenia (fieldmanual, dalej FM). Nie pamiętam czy udało mi się ustalić, jakim cudem te 15 czy 20 lat temu często łatwiej było wykopać w sieci (także - przed epoką gugla) odtajnione poprawki do FM niż same FM, ale tak właśnie było. Tj. kiedy szukało się podręcznika programowania pocisku Tomahawk czy podręcznika obsługi radaru czy sonaru, teoretycznie już starego i odtajnionego, często nie dało się go znaleźć (albo - jednak nie był zupełnie odtajniony...) a poprawki - i owszem, z trudem, ale się wykopywało... Może miały inną klasę tajności, bo wychodzili z założenia, że strona A4 pełna mambo-dżambo i akronimów i tak nikomu się nie przyda bez właściwego fieldmanuala? No ale jeśli ja, z jakimś doświadczeniem przemysłowym i wiedzą w temacie, potrafiłem wyczytać wprost i między wierszami tyle, żeby obśmiać się jak norka, to Rosjanie czy Chińczycy też się śmieli... Na marginesie - dużo ciekawego towaru wyciekało przez współpracujące z wojskiem uczelnie...

1. Amerykanie kochają kuchenki mikrofalowe

USS Lake ErieKrążowniki rakietowe z lat '80 typu Ticonderoga dostały bardzo wypasione systemy radarowe i komputerowe, razem z bronią tworzące zintegrowany system walki Aegis Combat System. Sercem systemów nadzoru przestrzeni powietrznej i przeciwlotniczych był radar AN/SPY-1A, z antenami "ścianowymi" z sterowaniem fazą wiązki (a raczej - wiązek) radarowych, w paśmie paru GHz. To są te 4 słynne "billboardy" czy "stoły" widoczne na nadbudówkach - matryce tysięcy elementów elektronicznych i mikrofalowych zabudowanych w każdą "płytę", plus całe szafy analogowego i cyfrowego sprzętu od zaplecza, plus niebagatelne zasilanie (rzędu 6MW...) tworzą wielowiązkowy radar o syntetycznej aperturze "fazowy", tj. "stół", w przeciwieństwie do prostszych popularnych radarów (jak te które można zobaczyć kręcące się przy lotniskach czy na statkach i które obracają się skanując przestrzeń 3D, wysyłając kierunkowo wąską wiązkę), nie ma wyróżnionego kierunku wiązki, tylko "sztucznie" wysyła falę pod dowolnym kątem, modulując fazowo (ekstremalnie szybko...) jej "czoło". Bonusowo, wysyła (przełącza) wiele wiązek na raz, pierwotnie IIRC kilkadziesiąt, obecnie pewnie setki.

Trafiłem kiedyś na kryptyczną poprawkę FM procedur testów radaru AN/SPY-1A, pełną wrednych akronimów i odwołań do innych instrukcji i opisów, ustalającą, że w trybach X, Y, Z oraz CHGW, przy takich a takich testach w porcie, zakazuje się do odwołania używania nastaw BIM, BAM oraz BOM, a kąty wiązek muszą ręcznie zostać ustawione na większe niż 80 stopni (oczywiście nie pamiętam po latach szczegółów).

Niby niewiele, ale zacząłem drążyć o jakie tryby chodzi, i czemu akurat 80 stopni? Ale naprawdę rozjaśniło mi się dopiero, kiedy zwróciłem uwagę na słowo kluczowe "W PORCIE".

Otóż wniosek z tego papierka był taki - różne testy AN/SPY-1A odpalały megawatowy radar (ok, na pojedynczej wiązce "tylko" rzędu setek kW) gdzie dusza operatorów i ich komputerów zapragnie, w różnych trybach itd. Co ma dobry sens techniczno-militarny. Ale niekoniecznie ma dobry sens, że tak powiem, społeczno-zdrowotny W PORCIE. Bo wiecie, trafienie delikatniejszego sprzętu czy tkanek przez GHz wiązki o mocy setek kW - to niezdrowe... a bieda z radarami fazowymi jest taka, że dawniej, to człowiek widział przynajmniej gdzie jest skierowana antena i czy w ogóle się rusza, więc można było przynajmniej spierd... w podskokach. Przy "bilboardzie" na Ticonderoga itp. nic się nie rusza, nic nie wskazuje, że w ogóle radar pracuje i gdzie sieje, co najwyżej antena się grzeje - tylko, że zaraz mogą się komuś w okolicy plomby w zębach zagrzać czy jakiś ważny sprzęt elektroniczny zgłupieć...

Ciekawe jaka konkretnie akcja czy akcje stały za tą poprawką, co nie (bo "za każdym znakiem zakazu kryje się jakaś historia"). Oraz rozwiązanie problemu było w miarę proste - żeby nieco przetestować "syntetyczny" radar, nie trzeba nim "machać" we wszystkie strony, wystarczy w stożku w zenit. A full testy to może jednak gdzieś na morzu, dalej od domu i zagrody...

2. A ja lecę i lecę, i lecę...

Trafiłem na erratę FM obsługi pionowych wyrzutni rakiet jak na zmodernizowanych krążownikach Ticonderoga jw., czy niszczycielach Arleigh Burke itp. Wyrzutnie starszej wersji systemu (Mark 41 Vertical Lauch System) to te pola pełne pokrywek, na dziobie i rufie okrętów. Taka "katiusza", tylko strzelająca pionowo w górę najróżniejszymi bardzo wypasionymi rakietami, które same wychodzą na odpowiedni kurs, w przeciwieństwie do dawnych ruchomych wyrzutni z belkami czy ramionami, które pobierały pociski spod pokładu itp. i ustawiały się i strzelały mniej więcej w kierunku celu.

Tactical Tomahawk fired from USS Farragut DDG-99Starszy VLS złożony był ze sporych modułów-kaset, 2x4 komory z pociskami; kasety zestawia się w wyrzutnie wg. projektu (miejsca, wyporności, zadań okrętu). W każdej kasecie były pociski jednego typu - VLS obsługuje pociski paru rodzajów, przeznaczone do najróżniejszych zadań (to jest jedna z większych zalet, że zamiast 5 różnych wyrzutni i magazynów jest jeden VLS), ale "rozdzielczość" rozsądnie ustalono na "dana kaseta jest przypisana do jednego systemu walki". Bo i komputerom i ludziom jest to nieco łatwiej ogarnąć, że mamy np. 8 kaset - w 4 ostre rakiety plot, w 2 pociski manewrujące, w 1 rakieto-torpedy (tj. rakiety przenoszące torpedę przeciw okrętom podwodnym na dalszy dystans), i powiedzmy jedną pustą no i 5 pocisków ćwiczebnych w spec-kasecie, w której jest składany dźwig (było takie cudo). A z tych 8 kaset powiedzmy nr 2 upie... się kabelek i obrażona nie gada z komputerami okrętu, a w nr 5 właśnie grzebie starszy bezpiecznikowy Billy Bob. A na rufie mamy drugi podobny zestaw 8 kaset po 8 komór (minus dźwig), tylko inaczej załadowany i inaczej popsuty.

Jak widać, jest czym się bawić. Żeby zabawy przy samych wyrzutniach były nieco bezpieczniejsze, każdy moduł miał "wyłącznik serwisowy", żeby Billy Bob mógł, jak rasowy elektryk, wyłączyć dany moduł do prac przy nim, nie wyłączając całej wyrzutni, czyli połowy siły rażenia krążownika; bo to jednak okręt i może jakaś wojna jest. Żeby operatorzy czy systemy odpalające rakiety wiedziały, które moduły są dostępne, wyłączenie przez Billy Boba kasety dawało informacje zwrotne do systemów, że np. Standardy z nr 5 na dziobowej są niedostępne, i niech se Aegis odpali jakieś inne, jeśli musi (pewnie najzdrowiej, żeby z jakiejś dalszej od dzielnego Billy Boba). Taki "wyłącznik bezpieczeństwa" modułu wyobrażałem sobie jak podobne rozwiązania przemysłowe, czyli dość pancerny i być może redundantny (podwójne styki i takie tam), pomnożony przez okrętowość, pomnożony przez amerykańskość, więc fizycznie coś klasy hebla od starej maszyny poniemieckiej raczej, niż włącznika od lampki.

Dla ustalenia uwagi - pamiętamy, że dana kaseta na pozycji nr 5 mogła mieć wczoraj rakiety plot Standard, nadzorowane i używane przez serce systemu Aegis, dzisiaj rakietotorpedy ASROC, obsługiwane przez podsystem przeciwpodwodny, a jutro mogą być w niej pociski manewrujące Tomahawk, jeszcze inaczej kontrolowane i odpalane. Elastyczność i modułowość piękna rzecz.

Jeśli się ją ogarnia... Z poprawki do FM wynikało, że jednak nie. A fakap był, że tak powiem, dwupoziomowy. Po pierwsze, wynikało z erraty, że wyłącznik i procedury są tiptop, ALE jeśli dana kaseta NIE JEST zadeklarowana w systemie jako przeciwpodwodna ASROC. Bo jeśli jest jako ASROC, to wyłącznik niekoniecznie działa i kaseta może się aktywować. W domyśle, jeśli są w niej rakietotorpedy, to system może ich próbować użyć... (BTW z ASROC jest też problem "dystrybucji" że nikt ich nie wozi setkami jak plot, tylko jedna-dwie kasety, więc system może "nie mieć wyboru"). Czyli, że do prac przy takiej kasecie trzeba nie tylko zgodnie z wypasionymi procedurami strzelić wyłącznikiem (i pewnie zabezpieczyć go jakoś, kłódki są zacne), ale też zabezpieczyć i wyłączyć systemy kierowania ogniem (o ile pamiętam nie było to trywialne, bo ASROC leci głównie balistycznie, więc kontrola była podzielona między centralę przeciwpodwodną, Aegis i VLS oraz komputery systemu artyleryjskiego, normalnie strzelające z dział 127mm).

Sprawa od razu wydała mi się śmierdząca, bo jakże to tak, zylion systemów za setki M$ i że niby PRAWIE wszystkie dostają funkcję bezpieczeństwa od "wejście" na wyrzutni, ale jeden nie? I w ogóle, skoro wyłącznik i tak wyłącza wyrzutnię, to niby jak to działa i po co te zabawy w rozbrajanie systemu przeciwpodwodnego?

Oczywiście, okazało się, że solidy wyłącznik bezpieczeństwa przy module VLS nic tak naprawdę nie wyłącza, tylko daje informację do systemów "bardzo ładnie proszę nie używać kasety nr 5". A podsystem przeciwpodwodny na skutek poplątania jego części w kłębuszek, potrafi w jakichś tam trybach i okolicznościach przyrody tę grzeczną prośbę zignorować.

Ciekawe, w jaki sposób marynarze czy mechanicy odkryli, że jest fakap, bo jacyś projektanci czy konstruktorzy mieli nagły przypływ gówna do mózgu i zrobili wyłączniki bezpieczeństwa "programowo" - po czym zagęścili kał dla skomplikowanego sterowania ASROC... Mam nadzieję, że była to akcja, że ktoś se grzebał w "zabezpieczonym" module z rakietotorpedami i nagle prąd go lekko kopnął, choć miało prądu nie być; albo, że moduł nagle się ocknął niczym HAL z "Odysei.." i zaczął wykonywać diagnostykę (bodaj co dwie godziny) - a nie, że ktoś nagle wyleciał na sporej rakiecie do nieba.





Bogdanow
Wed, 6 Jan 2021 11:18:39
Dobre, dobre, bardzo dobre.

VLS to piękny przykład fackupu po 'czerwonej'. Mianowicie Flota ZSRR dostała informację że Amerykanie idą w wyrzutnie pionowego startu, bez szczegółów najwidoczniej. Postanowili iść w tym kierunku.

Podstawową fajnością wyrzutni pionowego startu jest ich prosta. Moduł z rakietami, w kasecie rakieta, od góry klapka. Otwieramy klapkę, uruchamiamy silnik, rakieta leci. Potem następna itd. Duża szybkostrzelność, prostota, odporność na awarię pojedynczych modułów. Jedna rura, jedna rakieta, jedna klapka.
Odpada całe ładowanie rakiety na wyrzutnię z magazynu, kręcenie wyrzutnią, powrót do pozycji neutralnej, ponowne załadowanie.
Jedyne wyzwanie to rakiety, które muszą być na tyle sprytne żeby nakierować się odpowiednio po pionowym starcie.

Co zrobili Rosjanie. No cóż, zaprojektowali system pionowego startu w którym jest jeden otwór z klapką na moduł w którym jest np. 8 rakiet i napędzana karuzela która podkłada pod otwór rakietę.....
Ktoś tutaj naprawdę nie złapał idei...

W nowych okrętach już od tego odeszli.

Boni avatar Boni
Wed, 6 Jan 2021 12:56:28
@Bogdanow

Dawno temu za siedmioma górami i trzema morzami, zainteresowało tak dokładniej, czy sowieci "nie załapali" idei, czy jednak były jakieś sensowne przyczyny, że poszli w VLS rewolwerowe.

Trochę drążyłem, ale nie udało mi się definitywnie ustalić - "fachowcy", o fanbojach ruskiego sprzętu nie mówiąc, snuli opowieści dziwnej treści, że to były przekonstruowane magazyny rewolwerowe z dawnych klasycznych wyrzutni (ale po co?), że jedna klapa+opancerzenie pokładu = dobro (eeetam, w szczególe - one point failure, nie ma się 8 rakiet jak się ciężka klapa z byle powodu zatnie); że bo ponieważ kontenery adaptowano z zestawów kołowych ziemia-powietrze (ok, ale czemu na rewolwer a nie po prostu w kasetę?); że coś miało do rzeczy, że rosyjskie rakiety miały "cold start" tj. wyrzucane są bez pracującego silnika/bustera, w przeciwieństwie do US "hot start" (na ogniu, jak na zdjęciu Tomahawka w notce) - ale co to ma do rewolwerowej?? Itd itp.

Definitywnej odpowiedzi nigdy nie znalazłem, moja prywatna intuicyjna teoria, że może coś tam było "wspólne" a trudne do przerobienia na kasetę "w prostokąt", tj. dla faktycznie adaptowanych z ziemia-powietrze itd. kontenerów/rakiet, powiedzmy każda miała jakieś dodatkowe urządzenia, osprzęt itd. fizycznie zafiksowane wzg. kontenera i ktoś to chciał zaoszczędzić (no bo razy 8) i przerobić na "wspólne - centralnie dla całej wyrzutni".

Ale to tylko moja teoryjka, za mało znam się na rosyjskiej flocie czy nowych flotach w ogóle, żeby to wiarygodnie zgadnąć. A rzetelnego info jakoś nie widziałem. Więc można też przyjąć, jak napisałeś, że "chyba nie załapali idei"...

Codiac
Wed, 6 Jan 2021 13:25:30
Zacna notka, można się uśmiać. :)

A teraz pytanie bonusowe - te kW czy MW wiązki radarowe to jaki mają zasięg tak z grubsza? I jak bardzo ich moc spada z odległością? No bo nawet na morzu jeśli sieją tym we wszystkie strony jednocześnie to te wiązki będą trafiały różne obiekty i to nie tylko okręty wroga (stosunkowo daleko), ale przede wszystkim inne okręty własnej floty, płynące dość blisko (wiadomo że nie burta w burtę, ale jakie są odległości pomiędzy okrętami w ramach floty? Kilkaset metrów? Kilometr?). Więc o ile w porcie dochodzi problem tego, że gdzie nie strzelisz to trafisz coś i to cywilnego, to sama kwestia mobilnej kuchenki mikrofalowej pozostaje otwartą również na morzu.

Boni avatar Boni
Wed, 6 Jan 2021 14:22:11
@Codiac

Bardzo dobre pytanie! Ale odpowiedź zależy od tego, "dla kogo ten wywiad"... ;D

W pewnym sensie - zasięg, to wojskowe radary (nie tyle dozorowe, ale raczej: wczesnego ostrzegania, naprowadzania, itp.) to mają już na jakieś 60 lat świetlnych. Spoko można przyjąć, że pierwszy kontakt z alienami, to nie będą trójkąty pitagorejskie czy wojna czy nawet wyburzanie pod autostradę jak z "Autostopem przez galaktykę", tylko nota "W związku ze sprawą XYbleurghZIELONY "O zaśmiecanie przestrzeni kosmicznej promieniowaniem elektromagnetycznym w pasmach GHz", założoną przez Silikogalaretki Rozumne z MGRNK (w nomenklaturze Ludzi: Ross 128 b) przed Sądem Federalnym, przeciwko tzw. Homo Sap. z Ukł.Słon., wzywa się uwierzytelnionych przedstawicieli tzw. Ludzkości do stawienia na rozprawie w XYZ w terminie UVW. Za Sąd Federacji - kustosz 3ON1".

Jeśli mamy na myśli "zasięgi normalne" ;) to energia fali e-m spada w kwadracie odległości. Więc wiesz, jeśli radar patrzy na cię z 1km to jest 100 razy mniej energii niż ze 100m... A szczegółami zajmują się ludzie od kompatybilności EM, BHP itd itp.

Jeśli mamy na myśli zasięgi z naprawdę bliska i naprawdę silnych sprzętów, no to powiedzmy, może i nie jest broń mikrofalowa, ale niedaleko do tego. Anegdotycznie - ludzie od starych ruskich radarów twierdzili, że np. zakaz wychodzenia z "budy" zestawu kołowego radaru, podczas pracy wielkiej ch... anteny "nad głową" wydawał im się bzdurą i przecież trzeba na papieroska. Ale jak na drugi dzień na polanie na poligonie wkoło radaru opadły liście z drzew, troszeczkę osrali się z wrażenia.

Oraz podobno, po dodaniu kamer TV na serwo-masztach nowszych wypasionych stacji plot, z nudów bawili się w strzelanie mikrofalowe do ptaków, tj. złapać kawkę w celownik kamery i "strzelać" w nią radarem naprowadzania, aż ptak spadnie... Żeby się udało, musiało być b. blisko, bo jak wyżej, moc spada szybko, a z bliska utrzymanie celownika na ptaku to było wyzwanie. No nie mieli gier wideo...

BTW anegdota do anegdoty - na moje "k... gówno wojsku dać a nie kamery, tylko ptaki męczyliście, na ch... przy rakietach średniego zasięgu zoomowana kamera celownicza!" zaoponowano mi, że raz się naprawdę przydała - wyskoczyło coś na radarze dozorowym w strefie przygranicznej, znikało i pojawiało się niepewnie, alarm na maksa, wszyscy spoceni z wrażenia, bo podejrzenie skradającego się nisko śmigłowca, łańcuch dowodzenia odpalony, wszelkie znaki na niebie i ziemi zweryfikowane (czy jakiś debil albo Ruski nie lata w okolicy), rozkazy wydane, rakiety na wyrzutniach, klucze przekręcone, k... będziemy strzelać!1! ale lokalny dowódca baterii kazał czekać i próbować wypatrzyć cel na max zoomie, zanim przyp... tonową rakietą. Zanim zeszli na serce albo komuś się paluszek na klawiszek omknął, wypatrzyli te parę pikselków - jakiś dzban latał se w strefie przygranicznej na lotni czy ultralekkim... Alarm odwołać, wysłać pograniczników, żeby dopadli gościa przy lądowaniu i spuścili mu porządny wpierdol.

Borys
Thu, 7 Jan 2021 10:18:12
Świetna notka. Techicznie fakapy wojskowe to znakomity materiał na książkę, tym bardziej, że nikt wcześniej czegoś takiego (chyba) nie napisał. Rozważ.

Boni avatar Boni
Thu, 7 Jan 2021 11:58:50
Dzięki wszystkim za dobre słowo.

@Borys

Problem z planowaniem książek jest taki, że zaczętych/zaplanowanych to ja mam z 5 a mogę i więcej, ale w przewidywalnej przyszłości nic z tego nie będzie. Bo wielostronna upierdliwość porządnego pisania i wydawania książek, w obecnej sytuacji (mojej prywatnej, publikatorów, czytelnictwa publicznego, itd.) znacznie przekracza wielostronne zyski z takiej działalności. Skądinąd, "obecna sytuacja" ma już ze dwie dekady...

Okej, może gdybym pisał po angielsku, warunki byłyby nieco inne, ale to też nierealne, bo za słabo władam angielskim, więc upierdliwość razy 5 i co z tego, że ew. zasięgi czy finanse razy 5.

Oraz nieco paradoksalnie - blog niby pokazuje próbkę "warsztatu" i możliwych tematów, ale też całkiem skutecznie spełnia moją potrzebę pisania.

Podsumowując, szczerze dziękuję za wyrazy uznania czy zachęty komentatorów co do publikacji, ale wszelkie rozważania na serio, nawet o byle patronite czy crowfundingu, o jakichś poważnych nie mówiąc, zaraz kończą się analogicznie jak w tym starym kawale "... i wtedy, jak już zrobisz X, Y oraz Z, no to już będziesz mógł leżeć i nic nie robić - Ty, ale już leżę i nic nie robię...".

@wyrzutnie VLS

Wracając na chwilę do rosyjskich rewolwerowych wyrzutni VLS, znalazłem jakieś zdjęcia "od wewnątrz" (kiedy wieki temu drążyłem temat, nie dawało się znaleźć). No więc moje oficjalne stanowisko jest obecnie "rosyjskie VLS rewolwerowe są gupie coś gupiego, ktoś nie zrozumiał fragmentów czy idei, które gdzieś w US w późnych '70 ukradło jakieś KGB czy inne GRU".

igor
Thu, 7 Jan 2021 13:30:54
@radarowe BHP

Na którymś z polskich żaglowców szkolnych był bosman z kresów, który do kursantów mówił per "ociec". Pewnego dnia był taki dialog:
- Oćcowie! Co wy robicie?
- No jak to co? Wchodzimy na fokmaszt.
- A radar wyłączyli, e?
- O kurwa. Nie.
- No to już nie oćcowie...

Boni avatar Boni
Thu, 7 Jan 2021 13:54:49
@BHP a elektromagnetyka

W sumie, to miałbym niezłą anegdotę około-BHP przy zdziwnych maszynach z "ciekawym" EM, także z gatunku "ty, i on tak siedzi okrakiem przy tej zgrzewarce 8h dziennie? bez metalizowanego fartucha na jajach? a ma jakieś dzieci? lepiej żeby już miał, bo kto wie czy będzie mógł mieć...". Ale może jakąś notkę z tego poskręcam, bo na komcia nieco długie.


Gammon No.82
Thu, 7 Jan 2021 16:35:20
Gdzie był motyw samobójstwa w kuchence mikrofalowej? W Press ENTER■ chyba?


Zastanawiam się też, czy Arthur Pollen (skądinąd chyba bardzo niesympatyczny osobnik) i jego ustrojstwo do celowania nadawaliby się na bohatera jakiejś przyszłej notki.

Boni avatar Boni
Thu, 7 Jan 2021 16:54:16
Motywu samobójstwa czy zabójstwa w mikroweli jakoś nie kojarzę.

Sam Pollen to raczej nie, "ch... mu na grób zamiast świeczki". Notka o tych pierwszych przelicznikach artyleryjskich i jak te analogowe "steampunkowe" komputery powstawały, o Dumaresque, Dreyerze (no i tym Arthurze "Zbigniewie Stonodze" Pollenie) dawno miała być, ale to są materiały na książkę, albo i dwie, i jakoś się nie klei. Np. wzmianka z cyberszuflady była w środku notki PofW vs. Bismarck.

janek.r
Thu, 7 Jan 2021 18:06:23
"Gdzie był motyw samobójstwa w kuchence mikrofalowej? W Press ENTER chyba?"

Tak

Fri, 8 Jan 2021 12:52:23
@AN/SPY-1A
"z antenami "ścianowymi" z sterowaniem fazą

- jak najbardziej

"tworzą wielowiązkowy radar o syntetycznej aperturze sterowanej fazowo"

- a to już chyba nie za bardzo. Pierwsze słyszę, aby ww był radarem z syntetyczną aperturą. Radar z syntetyczną aperturą, to radar z definicji poruszający się (i to raczej szybko) a obraz wysokiej rozdzielczości powstaje poprzez porównanie kolejnych obrazów cząstkowych zbieranych w trakcie ruchu, dzięki czemu można precyzyjnie określać położenie obiektów NIERUCHOMYCH z dokładnością wynikającą z owej apertury syntetycznej, tj tak jakby anteny "rozciągniętej" między punktem początkowym a końcowym skanowania.
Takie radary są stosowane w lotnictwie i na satelitach w celu obrazowania powierzchni Ziemi i obiektów nieruchomych. Rozdzielczość jest zwiększona, ale tylko w kierunku ruchu, aby uzyskać zwiększenie rozdzielczości w dwu osiach, potrzeba więcej przebiegów, zwykle równoległych do siebie.

No ale może się mylę i faktycznie z jakiegoś powodu zastosowano tę technologię na AN/SPY-1A? Np. obrazowanie wybrzeża???

Fri, 8 Jan 2021 13:03:15
@BIM, BAM, BOM
Bateria Inwigilujących/Aprobującyh/Oponujących Modułów. No i pewnie gdzieś tam jest jeszcze MUZG (Moduł Uzgadniający). NMSP :P

Boni avatar Boni
Fri, 8 Jan 2021 13:28:45
@kuba_wu

Zapewne masz rację; wydawało mi się, że te modernizacje które dały literkę A w AN/SPY-1A, były też czymś na kształt wbudowania w SPY1 syntetycznej apertury (IIRC sporo włożono wtedy w lepszą dyskryminację obrazów radarowych i dozór na lądem/brzegiem, bo w pierwszych akcjach przy Libanie wykrywali i alarmowali okazyjnie tumany kurzu albo roje pszczół...), ale te różne zmiany sterowania i analizowania wiązek w tym kontekście, to chyba jednak nie jest syntetyczna apertura, tylko inne różności.

janek.r
Fri, 8 Jan 2021 18:26:55
@syntetyczna apertura
W kryminale Forsytha tłumacz użył terminu "sztuczna przesłona". Pomieszanie z poplątaniem...

Boni avatar Boni
Sat, 9 Jan 2021 05:18:28
@janek.r

Zaraz tam pomieszanie z poplątaniem, raczej właśnie prosto i na wprost; tradycyjne tłumaczenie słownikowo-guglowe, jak te klasyczne "spirytus wprawdzie mocny, ale mięso nieświeże" ("duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe"), czy ten kawał, jak Polak kupuje piłkę w UK.

zz_top
Mon, 11 Jan 2021 08:21:46
@apertura
W układach optycznych, w których pierwotnie stosowano ten termin wszystko było jasne. Kłopoty zaczęły się jak zaczęto go stosować do innych gałęzi techniki. Bo gdzie pierwotnie w radarze był jakiś "otwór ograniczający przestrzeń, przez którą przechodzą mikrofale"? Za aperturę uznaje się przecież stopień wykorzystania powierzchni anteny, a nie żaden "otwór".

Zresztą we współczesnej optyce też się wiele rzeczy popieprzyło. Na przykład w układach optycznych przeróżnych testerów czy weryfikatorów jeszcze do niedawna aperturą nazywano wielkość plamki skanującej wiązki laserowej. Można ją było (za pomocą optyki) regulować, skupiać, wciąż miało to jakiś sens nazywać to aperturą. Tylko że już na tym etapie dawna zależność polegająca na tym, że "im większa apertura układu, tym czulszy instrument" poszła się pier... bo było zupełnie odwrotnie - to właśnie mniejsza apertura zazwyczaj oznacza czulszy pomiar. A już teraz, gdzie wiele wspomnianych testerów czy weryfikatorów działa po prostu na zasadzie komputerowej analizy obrazu z kamery 4K, używanie terminu "sztuczna apertura" czy "cyfrowa apertura" oznacza po prostu jak bardzo "zdownsamplujemy" pierwotny obraz.




 

Engine: Anvil 1.08   BS