DAY   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2026-08-22, sobota
Tagi:  varia, fun     
___________________________________

Omae wa bakada, malakas-san!

(Jeżdżąc po Heraklion rozważania o możliwościach wyzwisk drogowych na Krecie i że można byłoby zaskakiwać miejscowych w jakimś egzotycznym języku)





Codiac
Sat, 22 Aug 2026 17:59:01
Mieliśmy kiedyś taką piosenkę-reklamę. Możesz ją sobie ściągnąć i puszczać Grekom. Moje doświadczenie z jednym kolegą z pracy wskazuje, że powinna im robić niezłe pomieszanie.

Mówię oczywiście o "Malaga, Tiki-taki i kasztanki".

Boni avatar Boni
Sun, 23 Aug 2026 06:00:15
@Codiac

Taa, jestem w stanie uwierzyć, że "Malaga..." rozwaliło mózg grecki.

Skądinąd, wbrew stereotypom o Grekach wyzywanie się na drodze spotykamy może ze dwa razy do roku, oczywiście przeważnie jako postronni (bo polska rejestracja daje +11 do wyrozumiałości tubylców). Ale może to specyfika Krety, nie wiem jak jest na kontynencie; podejrzewam że Ateny, Pireus czy Tesaloniki mogą być znacznie bardziej wyzywające.

Codiac
Sun, 23 Aug 2026 18:42:00
Cały wic w tym, że nie tylko Malaga. Może opowiem anegdotkę po prostu.

Na początku mojej pracy w obecnym korpo siedziałem przez jakiś czas plecy w plecy z pewnym Grekiem. Normalnie wszyscy pracowaliśmy po angielsku, ale część z nas obsługiwała Polskę, a oprócz tego niektórzy również użytkowników w innych krajach i ich językach (klienci wewnętrzni, zgłoszenia że komuś sprzęt nie działa, etc.) Stąd regularnie za plecami słyszałem coś takiego
"Kalimera, Kostawasilis! Blablabla (krótsza albo dłuższa rozmowa, dźwięk odkładanej słuchawki) Malaaaaka!" Kolejny telefon i wszystko od nowa, zawsze kalimera na początku i malaaaka na koniec.
Oczywiście bardzo nas ciekawiło co to za słowo, więc kolega nam wyjaśnił, zarówno dosłowne znaczenie jak i jego różnorakie użycie. No ale, jak się domyślasz, kojarzyło nam się. Pewnego dnia, po kolejnej rzuconej w przestrzeń malaaaace, ktoś zaczął śpiewać "Malaga, tiki-taki i kasztanki..."
Spodziewaliśmy się, że Grek się zdziwi, ale on się dosłownie zerwał jak oparzony i zaczął na dopytywać co to jest.
- Piosenka taka
- Widzę, że piosenka. Ale jaka? Czemu? Skąd?
- No, z reklamy
- Z reklamy czego?
- Cukierków.
Grek wyraźnie ma problem z uwierzeniem, a my dopytujemy o co chodzi.
- Malaka to wiecie co znaczy. Ale jeszcze jest digi-dagi, to jest taki odpowiednik, hmmm, bara-bara. No i jak słyszę "koniotrzep, bara-bara i cośtam" to się zastanawiam co to są te kasztanki, co mają wspólnego z seksem i czemu wy takie bezeceństwa śpiewacie!

Nie mam pojęcia czy digi-dagi naprawdę ma takie znaczenie czy kolega nas wkręcał, ale jego reakcja wydawała się bardzo autentyczna.


Borys
Mon, 24 Aug 2026 15:21:30
Jednym z najbardziej montypythonowskich momentów mojego życia była wieczorna jazda autobusem przez Oslo wiele lat temu. Siedziałem na samym końcu, obok uszkodzonych drzwi. Uszkodzenie polegało na tym, że gdy drzwi zamykały się na przystanku, to przez kilka sekund zamykały się powolutku, cichutko, powolutku... żeby na samym końcu zrobić imponujące JEB i zatrzasnąć się z całą siłą. Było to z jakiegoś niewysłowionego powodu przekomiczne. W następnym rzędzie siedzieli dwaj młodzi Grecy, którzy ten komizm również dostrzegli i każde JEB komentowali roześmianym „malakasem”. Ja też nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, i przez kwadrans rechotaliśmy potrójnie na każdym przystanku, nakręcając się nawzajem.




 

Engine: Anvil 1.08   BS