<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
<rss version="2.0">
<channel><title>Kowalstwo obłoków - "O kocim" komentarze</title>
<description></description>
<link>http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php</link>
<pubDate>Sun, 27 Nov 2022 23:46:54 +0100</pubDate>
<item>
<title>divak2 - O kocim</title>
<pubDate>Sun, 27 Nov 2022 23:46:54 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Zapomniałem o najważniejszym. Kiedy urodziła się nam córka, to byliśmy  wieczorami mocno skonani, a dziedziczka waliła w pieluchę w godzinnym takcie. No i któryś raz koło północy siedzieliśmy na sofie i oczywiście usłyszeliśmy odgłos data dumpa i zaraz potem narastający płacz. Zaczęliśmy patrzeć jedno na drugie i vice versa kto pójdzie, ogarnie kupę i uśpi, a kundel (ten od Narni) zniecierpliwiony, zerknął z politowaniem nas, wstał i poszedł. Oczywiście nie mógł nic zrobić, bo nawet nie dałby rady dostać się do łóżeczka (a może mi się tak tylko wydaje), ale co humor nam poprawił, to jego.
<br>
<br>@rozpoznawanie kroków i inne FFT - to obserwowałem w zasadzie u każdego futrzaka, który ze mną mieszkał. Koty czekają pod drzwiami, kiedy przychodzę, unikając używania domofonów itp dzwonków. Psy zawsze lecą pod drzwi kiedy usłysza te właściwe kroki. Kundel od Narni (Ursus, z powodu zamiłowań pociągowych) siedząc na balkonie rozpoznawał, czyje klucze dzwonią przy otwieraniu wejścia do domu.]]></description>
<link>http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2022_11_23_00_O_kocim#5c1403d668313c2aacf5030cf2b9d1fe</link>
<guid isPermaLink="false">2022_11_23_00_O_kocim#2c78c8e8368a1d3fdbb0c41b637f7772</guid>
</item>
<item>
<title>Boni - O kocim</title>
<pubDate>Sun, 27 Nov 2022 12:12:16 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Wasze anegdotki bardzo zacne.
<br>
<br>Co do notki, drobny dodatek od młażony - Łata nie tylko jakoś "rozbiła" strunozamknięte pudełko z ważką, ale też "wyjęła" je z szafy przesuwnej, z wysokiej półki. Wydawało mi się, że tylko zrzuciła z wysokiego regału, ale point w tym, że to był "regał" za ciężkawymi przesuwnymi drzwiami (ale bez zamka itp). No nie bez powodu miała wtedy najdumniejszy i samozadowolony wyraz mordki, jaki w życiu u kota widziałem.
<br>
<br>Z anegdot, które się przypomniały z netu, a po polsku nie widziałem:
<br>
<br>[narrator był dzieckiem czy młodszym nastolatkiem, "dawno temu w Ameryce">
<br>
<br>Ojciec pracował na zbożowej stacji kolejowej - przeładunkowej, zbierającej strumyczki dostaw od farmerów i ładującej to na pociągi, które rozwoziły ziarno dalej. Nasz kot często mu towarzyszył, miał na stacji dużo myszy do łapania, głaskających ludzi i okazji do zabawy, robił tam za kota-rezydenta. Też okazyjnie ojcu towarzyszyłem, szczególniej w sezonie był tam ruch i bardzo ciekawe miejsce.
<br>
<br>Siedzę sobie w biurze - kanciapie, akurat wszyscy gdzieś wybyli, referentka obsługująca biuro też. Dzwoni telefon na biurku, ale przecież nie będę odbierał. Dzwoni i dzwoni, nagle do kanciapy zagląda nasz kot, paczy się, po czym wskakuje na biurko, zrzuca tradycyjną słuchawkę z tradycyjnego aparatu, i ktoś tam cichutko coś gada, na co kot miauczy mu w parę razy "w odpowiedzi". Ktoś się rozłączył, i kot sobie zaraz poszedł.
<br>
<br>Myślałem, że mam haluny i w ogóle czysty surrealizm, i cud, że słuchawki na widełki nie odłożył... Wraca ojciec i inni dorośli, ja w szoku opowiadam, co tu się odwaliło i pytam what le fuck??? Na co ojciec "W sumie, to już przyzwyczailiśmy się, że jeśli nikogo nie ma w biurze, to po czwartym sygnale on odbiera telefon. Nawet chyba sporo klientów i farmerów już kojarzy, że kot w tele oznacza, że nikogo nie ma w biurze i trzeba zadzwonić, jak odblokuje się sygnał "zajęty"...]]></description>
<link>http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2022_11_23_00_O_kocim#0e9594aaf74c9ed61dd3eb34ccfe6569</link>
<guid isPermaLink="false">2022_11_23_00_O_kocim#47f03787ed953f14e6337f5c617fb82d</guid>
</item>
<item>
<title>Codiac - O kocim</title>
<pubDate>Sat, 26 Nov 2022 13:15:26 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Ja nie bez powodu jedną znajomą nazywam "nieogarem chaosu". Chaos to zdecydowanie jej żywioł :)
<br>
<br>Koty z którymi żyję albo żyłem oczywiście też wykazywały się inteligencją nie raz i nie dwa. Np. specjalna miska z której muszą sobie zrzucać niezbyt je spowalnia, a jej zasłanianie na czas dawania mokrego i okolice (żeby się nie dopychały suchym i zaraz nie zwracały wszystkiego) było ulepszane w kilku etapach, tak co dwa dni, aż doszło do zakładania na nią torby i spinania tego wszystkiego klipsem - inaczej kotki rozpracowywały jak się jednak dobrać do zawartości.
<br>Poprzednia kotka spokojnie rozpoznawała że ktoś z domowników wraca do domu, oraz kto konkretnie, gdy tylko ta osoba wchodziła na klatkę schodową. A mieszkamy na piątym piętrze, pod nami jest jeszcze piętnaście innych mieszkań i sąsiedzi byli ignorowani. 
<br>Test lustra czyli świadomość, że to nie inny kot tylko ich własne odbicie, zdają regularnie. 
<br>
<br>Ale to normalne i każdy utrzymujący kota pewnie też się z tym styka. Natomiast jeden znajomy ma taką bardziej egzotyczną historię. W jego domu u powały wisiały suszące się kiełbasy. Na tyle wysoko, żeby ani całkiem spory pies ani dość skoczny kot nie były w stanie się do nich dostać. Ta, człowiek? Potrzymaj mi saszetę! Zwierzaki nawiązały współpracę. Pies stawał pod kiełbasami, kot właził mu na grzbiet, wybijał się i pazurami wbijał w kiełbasę, która pod jego ciężarem zsuwała się. Po czym wspólnicy zgodnie się dzielili łupem.]]></description>
<link>http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2022_11_23_00_O_kocim#e4e5a0d0905b1dea0ecc55b7a24a8e34</link>
<guid isPermaLink="false">2022_11_23_00_O_kocim#5123aa6b9d01041d74a5db5c752a5a0a</guid>
</item>
<item>
<title>divak2 - O kocim</title>
<pubDate>Sat, 26 Nov 2022 11:54:29 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Miałem kiedyś psa marki czarny dolnośląski średni, który ogólnie był dość łebski (wliczając atrakcje jak rozpoznawanie swój-obcy, wykrywanie ruchu na wycieraczce pod drzwiami itp rojaków), pewnie dlatego, ze, jak zeznali w schronisku, to długo mieszkał sam na ulicy, a udało się go złapać dopiero jak rozwalił sobie łapę. Zamykaliśmy pokój dzieci żeby futrzak nie siedział tam cały dzień (z kolegą kotem zresztą), bo dwa ludzkie generatory entropii to już wystarczy. No ale raz koleś sobie wszedł, zasnął i nikt go nie zauważył, w związku z czym  spędził cały dzień sam. Próbował oczywiście otworzyć drzwi wejściowe, ale nie udało mu się, bo bajzel na podłodze i chyba jeszcze coś na klamce wisiało. Dał za to radę otworzyć szafę. Wywalił wszystko z dolnej półki i drążył dalej. Potem doszliśmy do wniosku że próbował się wydostać przez Narnię. Od nas to jakieś 100km do Adršpachu gdzie kręcili kawałki filmu. Wróciłby.
<br>
<br>Potem mieliśmy starą sukę po przejściach rasy nieogar polski. "Taką, której nikt nie weźmie ze schroniska". Córka wyciągnęła jej jakieś powinowactwo z ogarami, ale z "nie" pasowało zdecydowanie bardziej. Nie umiała się nauczyć niczego, co poprzedniemu psu zajmowało do 30 min, na jezdnie zawsze wchodziła na pewniaka. No ale pewnym czasie przebywania w hmm... mało restrykcyjnym otoczeniu jakaś klapeczka jej pod kopułką się przekręciła i pies zaczął reagować normalniej. Pozbyła się najpierw strachu przed butelkami (na widok syropu dla dzieci, coli, nie mówiąc o piwie, pies rejterował pod stół), potem radość 7-letniego psa który nauczył się omijać słupy z tej samej strony co włściciel (to takie proste a ja gupia się bałam że znowu szarpnie). Przy okazji zaczęła obserwować sobie koty (w zasadzie osłuchiwać bo na koniec oślepła) i obczaiła że gruby żarłok Elvis, jak coś ukradnie, odzyska lub dostanie, to warczy, żeby kotka Miśka nie pomyślała, że mógłby się z nią podzielić. I dodały się dwa do dwóch w psiej głowie, na warczenie było słychac jak idzie taran (bo już nic nie widzi), węszy jak odkurzacz, dwa mlaśnięcia pomimo rozpaczliwych syków i ciosów pazurów gwiazdorka. 
<br>
<br>Kiedy indziej pływałem po Zatoce Gdańskiej i na pokładzie był przerośnięty, skundlony półyork, co sygnalizował najbardziej basowym warczeniem, na jakie go było stać, każdą pławę. Poźniej o tym przeczytałem jak niejaki Urbańczyk płynął do Japonii i jego kicior zszedł pod pokład, aby żeglarz łaskaw był zarejestrować że wpływają w Minami Iwo Jimę a jak będa mieli szczęście to wjadą nawet w tę słynna Iwo Jimę.
<br>
<br>Opisywano też badania nad świadomością umysłu (Alexandra Horowitz, Brian Hare) u różnych futrzaków, gównie psowatych, i porównawczo małp. No i psowate zostawiały małpy daleko w tyle. Nie trafiłem na badania na kotach, ale i nie szukałem intensywnie.]]></description>
<link>http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2022_11_23_00_O_kocim#e605d2c8356a9a9eb19a6a22268e0ebc</link>
<guid isPermaLink="false">2022_11_23_00_O_kocim#56bad4965fa4e1ebbf8a4554fcee232c</guid>
</item>
<item>
<title>Boni - O kocim</title>
<pubDate>Fri, 25 Nov 2022 10:17:46 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[@zz_top
<br>
<br>Stare, było. Ciekawsza jest wersja:
<br>
<br>Psiarze: psy są najlepsze
<br>Kociarze: koty są najlepsze
<br>Japończycy: To jaki chcesz ten <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Shamisen">shamisen?</a>"]]></description>
<link>http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2022_11_23_00_O_kocim#1ffa4d785dee9641f7a6d3e1fa0652d9</link>
<guid isPermaLink="false">2022_11_23_00_O_kocim#398253746e29ea3dcc8d596a97113e5c</guid>
</item>
<item>
<title>zz_top - O kocim</title>
<pubDate>Fri, 25 Nov 2022 08:20:25 +0100</pubDate>
<description><![CDATA[Heheheh:
<br>https://i.pinimg.com/originals/f4/4a/32/f44a32b38a9d2372732c55418c70d222.]]></description>
<link>http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2022_11_23_00_O_kocim#46af084ed7b3b584cd4ab9ec030bf3fc</link>
<guid isPermaLink="false">2022_11_23_00_O_kocim#db0e3b0319a5bc903a2ab8e44a2a9a4c</guid>
</item>
</channel></rss>