Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2017-01-21, sobota
Tagi:  muza, geannaire
___________________________________
Zaczęło się od tego, że nasz zdziczały home-made player jedzie po liście zawierającej odpryski muzyki z filmów plus wg. jakiegoś dziwnego filtra. Stąd co jakiś czas wyrzuca nieco zapomniane i niekoniecznie typowe, acz fantastyczne, kawałki. I nie mam na myśli, że to bardzo dobra muzyka (choć przeważnie - też), ale że cały zespół emocji, pamięci, o filmie, o autorach muzy, sama muza, wszystko na raz, tworzy mieszankę, że proszę wstać.

A z tego ulęgła mi się minilista, przykładowa, takich utworów dziwnych i ulotnych, które mi robią; więc się podzielę (małe spojlery możliwe!):

Denez Prigent & Lisa Gerrard - Gortoz A Ran (OST "Black Hawk Down")



To, że nie miałem przez te lata normalnej notki muzycznej o Denezie (poleca się) i chyba o Lisie też (chyba nie muszę polecać), zasługuje co najmniej na chłostę. Ale tu mamy ich genialny duet, z zacną muzyką i słowami (najczęstsze pytanie w tym momencie "co to za język???" - to jest bretoński, kuzyn walijskiego itp. języków post-celtyckich, tych sprzed wyparcia ich przez germańskie i pokrewne), do niezgorszego filmu. Znaczy, może sam film nie jest mi jakoś specjalnie bliski, natomiast chyba za dużo się naczytałem o prawdziwej bitwie w Mogadiszu, żeby przy tej muzyce nie niosło mnie natychmiast przez siatki emocji i skojarzeń.

Joe Hisaishi - Tatara Women Work Song (OST "Princess Mononoke")

(youtube i inne popularne miejsca sieci wyczyszczono z OST Księżniczki Mononoke, więc mogę podać tylko linkę do iTunes, utwór nr 12, kliknięcie na nim odtwarza fragment, jeśli wasz sprzęt obsługuje applowskie formaty itd.)

Króciutka śliczna piosenka, ale jakże doskonale i wielowarstwowo wpisuje się w film, w rolę w nim kobiet, w jednocześnie zakręcone i głębokie pomysły Miyazakiego (przecież "wyjaśnienie" wg. fabuły, genezy i znaczenia tego utworu, to byłaby strona tekstu; albo i esej), w bardzo dobrą muzykę, jaką przez dekady dostarcza Joe Hisaishi.

Mark Isham / Carol Ensley - Sense of Touch (OST "Crash")



Stara walijska pieśń, przearanżowana przez Ishama do mocnego i wielostronnie kontrowersyjnego "Crash". Mam tu nieco podobnie jak z "Gortoz A Ran" z "Black Hawk Down" - film jest okej, ale nie jest dla mnie jakoś specjalnie kultowy, pamiętam go piąte przez dziesiąte. Za to ten utwór odpala mi od razu zylion emocji, związanych nie tylko z motywami z filmu, również odległymi, ale też dalszymi siatkami prywatnych skojarzeń, na temat tego, jak nie tylko mieszkańcy Los Angeles stracili "sense of touch". Piękno i dobro, muzyczne też.

Yoko Kanno - Fish ~ Silent Cruise (OST serialu "Ghost in the Shell - Stand Alone Complex")



Tu akurat odwrotnie niż powyżej, ukochany serial, ukochana kompozytorka, nie ma co tłumaczyć, się słucha. Ale powyższy kawałek, a raczej - trzyczęściowa minisuita, to jest dla mnie zupełnie inna bajka, niż reszta OST. Bo owszem, z pięć innych utworów jest bardziej "rozrywkowe" i mocarne, a wszystkie są bardzo bardzo, ale właśnie F-SC jest ten Z Innej Planety. Nie tylko przez dobrą muzę, ale przez skojarzenie z wielostronną kulminacją genialnego serialu i Wszechświatem i całą resztą. (BTW przez lata miałem ustawiony jako budzik - zdarzało się mi zostawiać komórę w pracy, stąd F-SC z nagła włączał się koleżance z pokoju, która zaczynała pracę nieco wcześniej niż ja; ochrzciła kawałek "Elfiki")

Komeda/Osiecka/Fetting - Nim wstanie dzień (OST "Prawo i pięść")



Tak naprawdę, nie mamy na kompach oryginalnej muzy z "Prawo i pięść", tylko też zacną wersję Nosowskiej z płyty "Osiecka" (którą w swej przemondżałej sztucznej inteligencji nasz player wynorał), ale to oryginalna wersja Komedy/Fettinga powoduje mi niezmiennie opad szczęki, od jakichś 40 lat czy lepiej; od momentu kiedy gdzieś zajarzyłem, że obok kawałka z czterech pancernych, co im pies mordę lizał, ci ludzie popełnili też Inne Dzieła przez wielkie Dzie. Chociaż na oczy nie widziałem serialu, poza jakimiś kawałkami na tubie itp. to słowa Osieckiej, muza Komedy, wykonanie Fettinga, plus siatka skojarzeń czarno-biało-peerelowskich tworzą szaloną mieszankę emocji i wzruszeń.


Czy nazbierałby więcej dziwnych utworów tej klasy, z dziwnych filmów? Pewnie tak. Ale na dziś wystarczy.








Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Elektrycerze
Fri, 19 Jan 2018 07:31
@Boni Hint - rozmawiasz na blogu człowieka,...

red.grzeg - Wielki brat paczy
Mon, 15 Jan 2018 08:24
Tak, teraz (od 2 lat?) da się założyć firmę bez...

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 20:33
@księgowy DG (księgowy jest za 3-4 stówki, widzę...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:46
@charliebravo Primo, dlatego nawiązałem do...

Codiac - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:36
'Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw' ...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:56
@czyli czego, 206sw? skoda fabia kombi. ...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:14
@Janek Ok, chodziło mi o „uogólniony za duży...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 17:42
@ilu ludzi wozi kombiakiem bądź SUVem jedno dziecko....

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 15:49
@Prowadzenie firmy w PL No wiec ja mam wrażenie (DG...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 15:35
@„Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.84   BS 2012-2017