Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-09-22, wtorek
Kategorie:  varia
___________________________________
Od czasu do czasu mądre głowy kiwają ze smutkiem nad domniemanymi problemami, wynikającymi z zaniku, w kulturach, powiedzmy, zindywidualizowanego bogatego Zachodu - rytuałów przejścia, inicjacji, doświadczeń formujących itp. zjawisk.

Które szczególniej potrzebne młodym mężczyznom, ku pokrzepieniu patriarchatu, ale przecież młodym kobietom też się coś należy z rytuałów przejścia, głównie żeby było wiadomo, czy mogą już być własnością młodych mężczyzn, czy nadal są własnością ojców lub braci, ale jednak jakieś rytuały też się należą.

Wspomina się dawne dobre czasy, kiedy młody człowiek na progu dorosłości musiał się wykazać, a przynajmniej przetrwać jakieś próby, powiedzmy, pół roku w dziczy, albo ubić wroga, albo lwa, albo niewolnika chociaż, no w ostateczności przynajmniej dostać okresu. Przywołuje się świeższe i bliższe kulturowo rytuały przejścia, jak obowiązkowa służba wojskowa, pierwsza komunia, skrojenie pierwszej komóry czy pierwsze upicie do nieprzytomności. Jednak koneserzy twierdzą, że kudy im do porządnych inicjacji - jakże fala może zastąpić wojnę, czy pierwsza komunia dzieci porządne obrzezanie dorosłego bez znieczulenia, czy szybki wpierdol okularnikowi walkę z lwem, czy ekspresowe naprucie się na byle prywatce - powolne i dostojne wręcz, upalenie się na wysokiej skale. Inni zauważają, że pomarzyć o solidnym BDSM z domieszką cięższych dragów może i miło, ale myślmy realnie - nawet te "cywilizowane" resztki rytuałów przejścia zanikają (jak służba wojskowa) albo zanika ich funkcja - gdyż przychodzą mimochodem i z łatwością, sprzeczną z ideą inicjacji, a właściwą dla naszej konsumpcyjnej kultury; w ogóle, co to ma być za rytuał przejścia, jeśli nie da się go zamówić przez internet i opłacić paypalem.

I wielu mówi, że gdyby były znowu albo nowe, porządne inicjacje, może ludzie łatwiej odnajdywali by się w swoich rolach i społeczeństwie, nie byłoby tyle 30 latków na garnuszku rodziców, 40 latek udających nastolatki, nastolatek udających 40 letnie dziwki, mniej kiboli oraz bronies, i ogólnie wszystkim lepiej?

W tych różnych dyskusjach o, ubolewaniach, a czasem poszukiwaniach nowych opcji w temacie, mam wrażenie, że umyka dyskutantom jedna dosyć ważna rzecz - te wszystkie gry i zabawy terenowo-BDSM czy zajęcia z udziałem substancji nielegalnych itp. to przecież połówka zagadnienia; malownicza i nieco rozpalająca wyobraźnię przeciętnego nieporządnie zainicjowanego człowieka, ale nawet chyba ta mniej ważna połówka. Drugą, ważniejszą częścią zjawiska, jest zdaje się taka kwestia - po rytuale przejścia młody człowiek był niekwestionowanym dorosłym. Może młodym, może bez majątku, może bez pozycji w stadzie, ale NIEKWESTIONOWANYM dorosłym. Nie miał powrotu do mamusi, pod spódnicę, na zapiecek, do tatusia, ale też - nie można było anulować jego statusu, ogłosić, że próba była nieważna, dragi za lekkie, napletek krzywo obcięty. Plemię, grupa, umowa społeczna, jak zwał tak zwał, gwarantowały, że od teraz - walczysz jak my, pracujesz jak my, masz zdanie jak my, zakwestionować cię można tylko na zasadach szczególnych (np. "nie przewracamy się przypadkiem na córkę wodza, przypadkiem ją rozdziewiczając"), ale OGÓLNIE jesteś równy innym dorosłym, przynajmniej swojej klasy czy kategorii, jeśli takie mamy.

I na tę część, nasza kultura po-mo i wpierdolu, skrzyżowanego z obrazkami z mediów i netu, mam wrażenie, jest zupełnie ale to zupełnie nie przygotowana. Gdyż nie takie rzeczy się kwestionuje on general principle między tweetem a lajeczkiem, a co dopiero dorosłość czy "zdolność do" jakiegoś szczyla. Stąd nie widzę żadnej możliwości powrotu do starych niedobrych czasów, a nawet wygenerowania nowych pomysłowych rytuałów przejścia.

Skądinąd - a może jednym z atraktorów islamu dla sporej rzeszy młodych ludzi Zachodu, obojga płci, jest nieco odmienne podejście w tym temacie?





Codiac
Wed, 23 Sep 2015 02:09:40
Cóż, nie sposób się nie zgodzić. Na pewno tempus fugit i to se ne vrati. Czy to źle. Dla mnie to akurat dobrze, bo z upolowaniem lwa dałbym sobie może radę, ale dużo bardziej wolałem walczyć z autoexec.bat i config.sys (co jest tematem na dłuższą dyskusję samą w sobie, czyli jak 100% materiał na geeka sprzed dekady potrafił jednak łowić i oporządzać ryby w wieku lat 5-6 i dobrze wiedział skąd się bierze mięsko, a obecnie teoretycznie "twardsi" nastolatkowie nie mają pojęcia).

Ale jest też druga część, którą tylko trochę poruszyłeś, a która też ma przecież zasadnicze znaczenie:
"I wielu mówi, że gdyby były znowu albo nowe, porządne inicjacje, może ludzie łatwiej odnajdywali by się w swoich rolach i społeczeństwie, nie byłoby tyle 30 latków na garnuszku rodziców, 40 latek udających nastolatki, nastolatek udających 40 letnie dziwki, mniej kiboli oraz bronies, i ogólnie wszystkim lepiej? "

Bo przecież zasadniczym elementem rytuału przejścia jest to, że jest trudny. Że trzeba się wysilić. Kiedyś takim rytuałem była też matura, ale ten egzamin w porównaniu z obecnym jest zupełnie inny. Teraz się płacze, gdy zda mniej niż 90%, a najchętniej widzianoby 100% skuteczności.
I tu jest pies pogrzebany, bo dowolny sensowny rytuał przejścia zakłada, że każdy kto się nie przyłoży, kto nie dostosuje się do tego minimum reguł, odpadnie. Zostanie pariasem, odszczepieńcem, który w wiosce nie ma prawa mieszkać, prostakiem który nie może sięgnąć po prawdziwą edukację, frajerem, który nie może trzymać z ziomalami.

Gdyby bowiem wszyscy mogli zdawać, to rytuał traci swoje znaczenie - co zdarza się obecnie, ale gdyby chcieć ten trend odwrócić, to nagle okaże się że wypieszczone dziecko jednak odpadło, przegrało z lwem/dresem/whateverem. I nagle płacz i zgrzytanie zębów.

Nasze czasy może i mają fatalną skłonność do tego, żeby różne dupki i niezguły jakoś się utrzymywały na powierzchni. Ale jednocześnie ludzie o konkretnych umiejętnościach mogą się odnaleźć w swoich specjalnościach bez potrzeby ubijania lwa czy ucinania im nadmiaru skóry. I potem ja mogę się cieszyć, że koleżanka którą sam uczyłem jak się rozwiązuje problemy informatyczne - bo dostrzegałem jej potencjał i rozsądne podejście - jest ceniona w zespole adminów, dostaje nagrody, etc. W tych "wspaniałych, dawnych" czasach mogłaby o tym najwyżej pomarzyć niańcząc dzieci.

red.grzeg
Wed, 23 Sep 2015 08:41:13
@Codiac

@kolezanka
To jest akurat niezwiązane, w sensie że narzucanie ról związanych z płcią nie jest jednoznaczne związane z rytuałem przejścia. Matura koleżanki nie była mniej warta od matury kolegi, a gdy została lekarką nie była mniej warta od lekarza. Oczywiście, ogromnie dużo różnic pomiędzy płciami było (i nadal jest: urodzenie dziecka - a to też jest dość jednoznacznie przejście), ale sam fakt jednoznacznego rytuału przejścia nie musi oznaczać podziału płciowego.

@trudność
Właśnie tutaj mam wątpliwości właśnie. Czy taka powszechna służba wojskowa to była realna trudność? To było kiedyś masowe doświadczenie, w którym raczej nie zakładano porażki. Podobnie komunia itp.



cmos
Wed, 23 Sep 2015 09:31:00
@red.grzeg
"Czy taka powszechna służba wojskowa to była realna trudność? To było kiedyś masowe doświadczenie, w którym raczej nie zakładano porażki."

Mam w Polsce znajomego, którego w latach 70-tych wywalono z zasadniczej służby po niecałym miesiącu z opinią "Bez honoru i ambicji, nie nadaje się na stanowiska dowódcze", ale on się o to świadomie postarał, zresztą świetnie się przy tym bawiąc.

Ale jak tak się zastanawiam, to mam wrażenie że nawet te dawne rytuały były ustawione tak żeby się nieźle poznęcać, ale zdawalność była na poziomie minimum dziewięćdziesiąt kilka procent.

charliebravo
Wed, 23 Sep 2015 09:57:23
@cmos
"Zdawalność na poziomie 90%"
Zdawalność może i tak, ale w przypadku matury należałoby moim zdaniem uwzględnić "dopuszczalność", która wcale nie była wysoka. W mojej 8mej klasie podstawówki pani od polskiego po prostu powiedziała sporej części koleżanek i kolegów "a wy to do zawodówek".

cmos
Wed, 23 Sep 2015 13:25:46
@charliebravo & zdawalność 90%

No ale rytuał inicjacyjny to chyba z definicji musi mieć zdawalność bliską 100%. Na przykład wyobraź sobie dawny żaglowiec i "chrzest równikowy", chyba przyznasz że to typowy taki rytuał. Przecież tego co nie "zdał" nigdy nie wyrzucano za burtę, w ogóle nie dało się tego "nie zdać". Głównym celem było BDSM, najwyżej ktoś sobie potem popłakał w kąciku.
A społeczność też nie jest zainteresowana żeby mieć 2/3, czy nawet 1/4 "niedorobionych".

I w związku z tym komunistycznej matury albo dzisiejszego prawa jazdy nie da się zaliczyć do rytuałów inicjacyjnych, bo to jednak faktyczne egzaminy z jakimiś wymaganiami i oblać łatwo.



Codiac
Wed, 23 Sep 2015 13:27:42
@red.greg
"To jest akurat niezwiązane, w sensie że narzucanie ról związanych z płcią nie jest jednoznaczne związane z rytuałem przejścia."
To podstaw sobie kolegę - chuderlawego geeka. Kwestia płci dodatkowo komplikuje, bo część z tych rytuałów wywodzi się z kultur które wprowadzały silny podział ról, ale też te rytuały były nastawione na promowanie bardzo konkretnych cech - częściej znajdowanych u mężczyzn niż kobiet, ale to nie znaczy że zawsze.
Obecnie mamy sytuację, w której ludzie o różnych predyspozycjach mogą się lepiej odnaleźć, bo już nie ma takiego zapotrzebowania na silnych kafarów zdolnych zabić lwa. Moim zdaniem to jest dużo lepsze.
A ludzie, którzy chcą jasnych podziałów, którzy chcieliby żeby takie rytuały w mocnej formie wróciły, nie zdają sobie sprawy albo nie obchodzi ich to, że jeśli nie zrobi się tego baaaardzo rozsądnie, to wrócimy do podziałów klasowych/kastowych.

@służba wojskowa
Cóż, nie mogę się zgodzić. Znam osobiście kogoś odbywał służbę wojskową w latach 70-tych i na początku trafił do jednostki, która przewidziana była na pierwszą linię w razie dowolnego ataku na Polskę. Czas przeżycia tej jednostki w takim scenariuszu był przewidziany na trzy dni. W rezultacie tak ich gnębiono, że ludzie sami się okaleczali żeby trafić do szpitala i być może uzyskać przeniesienie.
Inna historia - kolega z którym sam chodziłem do szkoły i który trafił do wojska jakoś na przełomie wieków, dostał przydział do żandarmerii. Też zdarzało im się łapać chłopaków, którzy po prostu się załamali, próbowali strzelać do innych, albo z zabraną bronią z ostrą amunicją poszli w las. A to był już schyłek obowiązkowej służby wojskowej. Osób z tego rocznika które poszły na studia już nie brano, tylko przenoszono do rezerwy automatycznie.

red.grzeg
Wed, 23 Sep 2015 14:24:43
Właśnie moja teza jest że to raczej tym chuderlawym taki rytuał przejścia więcej dawał - przysłowiowi mięśniacy i tak sobie radzili.

@wojsko,
Ale to są dość skrajne przypadki, chętnie bym zobaczył statystyki, ale tak intuicyjnie jak ktoś trafiał do woja to raczej w ogromnej większości przypadków wracał do cywila cały i zdrowy.

charliebravo
Wed, 23 Sep 2015 18:27:12
@cmos
No, jak dawny żaglowiec to BDSM na poważnie, i liczne ofiary (nie podczas chrztu wprawdzie) ale ogólnie masz rację, faktycznie rytuały przejścia muszą mieć dużą "zaliczalność".

Boni avatar Boni
Wed, 23 Sep 2015 19:52:05
@zdawalność

Mnie się zdaje, że "zdawalność" a "trudność" to są dwie różne rzeczy, ale nie rozszerzałem w notce. Każdy rytuał przejścia musi być "trudny" na mocy definicji, gdyż inaczej, to dupa a nie porządny rytuał (z tego się zalewałem w tekście), ale przecież wystarczy względna trudność i wiele z nich, starszych, nowszych czy najnowszych, tak właśnie było skonstruowane, żeby było dużo funu dla "starych" i pospólstwa plus młodzi się MOGLI wykazać, głównie przed samymi sobą.

Natomiast jeśli czasem szła za tym niska "zdawalność" czy prawdziwa selekcja, to mam wrażenie, że tylko tam, gdzie naprawdę byt danego plemienia, grupy, klasy zależał od wyników rytuału przejścia, a dokładniej, całego wychowania, którego ukoronowaniem był rytuał. Jak IIRC półroczne wygnanie na pustkowie u Aborygenów - nie wrócił? coś go zeżarło? trzeba było, kurna, uważać; a w tak trudnych czasach i miejscach na luksus nerdów nas nie stać. Albo, klasycznie, porąbany ustrój i rytuały Sparty - jak się ma na co dzień wrogów w domu i zagrodzie w stosunku IIRC 5:1 to się robi porządne szkolenie i porządne rytuały kasty wojowników, a nie jakieś tam miekkie fale zasadniczej służby wojskowej. Ubili go heloci na egzaminie, nie dał im rady? I dobrze, zawiódłby w bitwie towarzyszy z falangi; szkoda tylko, że karmić go trzeba było przez lata, luzera, powinno się go już jako niemowle wyrzucić. Itd itp.

I mam wrażenie, że niskiej "zdawalności" = solidnej selekcji, nowo wymyślane rytuały mieć nie musza. Względną "trudność" oczywiście, że muszą.

Ale nic z tego nie będzie, w naszym mli-mli, przynajmniej dopóki konsumpcjonizm/dobrobyt się nie skończy.

rozie
Thu, 24 Sep 2015 21:20:16
Chyba trochę nie załapałem, albo nie w temacie jestem: jakie rytuały "daje" islam. W szczególności jakie znacząco inne, niż judaizm i chrześcijaństwo?

Co do "zdawalności" - pewnie była wysoka, głównie za sprawą przygotowań. Jeśli plemię jest ogarnięte, to dla niezupełnie nieprzystosowanych znajdzie jakieś role zastępcze/inne ścieżki rozwoju: nie nadaje się na wojownika, to może zostać szamanem.

Nawiasem, podział ról i rytuały mają cenę: jakiś procent społeczności zawsze będzie niepogodzony z miejscem, a ceną za utrzymanie znaczenia rytuału jest odrzucenie (Kirynyagę polecam) i/lub "or die trying".

Boni avatar Boni
Fri, 25 Sep 2015 03:42:32
@rozie
Chyba trochę nie załapałem, albo nie w temacie jestem: jakie rytuały "daje" islam. W szczególności jakie znacząco inne, niż judaizm i chrześcijaństwo?

Chyba nie załapałeś. Bo jednak napisałem "nieco odmienne podejście w tym temacie", a nie "daje znacząco inne rytuały przejścia". Przemyśli dlaczego "podejście" i o jakim "temacie" to było.

Nawiasem, podział ról i rytuały mają cenę: jakiś procent społeczności zawsze będzie niepogodzony z miejscem, a ceną za utrzymanie znaczenia rytuału jest odrzucenie

Jeśli ten procent przeżywa, albo przeżywa pod warunkiem że szybko i daleko się oddali, no bo inaczej to już nie "zawsze będzie". To już zresztą ogólniejsze, o społeczeństwie / estabiliszmenty kontra wykluczeni / nonkonforma.

Maciek
Fri, 25 Sep 2015 22:10:07
@wojsko, red.grzeg
Ale to są dość skrajne przypadki, chętnie bym zobaczył statystyki, ale tak intuicyjnie jak ktoś trafiał do woja to raczej w ogromnej większości przypadków wracał do cywila cały i zdrowy.

Moje anegdata — wedłu generacji obenych około 40-50-latków — raczej nie potwierdza. Takie luksusy dotyczyły osób po studiach, gdy trafiały do "tej lepszej" części wojska z widokiem na oficerów, i wyjątkowych jednostek. Ze zwykłego wojska ludzie wracali cali albo zdrowi. (Powyższe jest obarczone standardowym błędem wynikającym z tego, że opowieści pochodzą pewnie od tych, którzy mają coś do opowiedzenia.)




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

charliebravo - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 12:26
@rozie Rzecz nie w tym czy złamią czy nie. Rzecz w...

cmos - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 10:51
@rozie Krótko, bo zaraz gospodarz nas z lasu...

rozie - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 07:43
@cmos Zdecyduj się, czy "głównie PR", czy porządne...

Boni - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 22:37
Przepraszam, że się wyłączam z rozmowy, ale a) aż...

cmos - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 16:09
@charliebravo "Co innego jeśli projektant sobie...

charliebravo - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 14:20
@cmos Wyraziłem się nieprecyzyjnie - ja się...

cmos - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 11:11
@rozie & arduino No weź, widziałeś w ogóle...

charliebravo - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 10:27
@Arduino Jeżu Malusienki...a brakujące części...

rozie - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 07:12
@Boni @każda "puszka" nieczynna po byle stłuczce Mam...

kuba_wu - Okulary
Thu, 21 Jun 2018 00:25
Z jednej strony fakt bestialskiego zabijania fok budzi...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017